sobota, 7 lutego 2015

1001 miniaturek - #9 Tajemnicza maź

Wena przyszła podczas jedzenia nieudanego kisielu :3 Enyoj!

1001 miniaturek
#9 Tajemnicza maź
Paring: Murasakibara x Aomine

   Murasakibara wyszedł z szatni z niewinną miną i buzią wymazaną tajemniczą, białawą mazią. Może nie byłoby to takie dziwne gdyby nie to, że tuż za olbrzymem szatnię opuścił Aomine... zapinający spodnie. Jedynie Ryota wydostał się z przypadkowo utworzonego szeregu przez drużynę i podszedł do fioletowowłosego, który właśnie się przeciągał.
   - Murasakibaracchi... - zaczął bardzo cicho i niepewnie. - Bo... - zaczął zataczać stopą niewielkie koła zerkając na kolegów z drużyny, jednak żaden z nich nie wyglądał na chętnego do pomocy. A Akashi nawet uśmiechał się szyderczo. - Bo... Coś ci się przykleiło o tutaj... - nieprecyzyjnym gestem wskazał niemal całą twarz.
   Murasakibara spłonął rumieńcem i nieudolnie próbował zetrzeć tajemniczą maź z twarzy rękawem bluzy. Wtedy z pomocą przybył Aomine i przeciągnął palcem po twarzy olbrzyma zbierając sporą porcję mazi. I wsadził sobie palec do ust, co wywołało jęk obrzydzenia u dosłownie wszystkich, a Ryota nawet cofnął się o krok, czy dwa.
   - To ja już nic nie rozumiem... - jęknął, a Aomine jedynie powtórzył tą czynność, tym razem wkładając palec do ust blondyna. Tym samym wywołał u niego nagły napad kaszlu, a wszystko i tak wylądowało na podłodze. - Aominecchi!!! - wrzasnął Kise niemal purpurowy na twarzy.
   - Spokojnie - mruknął jedynie. - To tylko kisiel, idioto.
   - Ooo... - jęknął blondyn. Ta wersja wydarzeń wydała mu się dużo bardziej prawdopodobna. - Ale smakuje jak siki!
   - Próbowałeś sików, że wiesz jak smakują? - spytał Aomine skutecznie gasząc Kise i odchodząc wraz z Murasakibarą trzymając się za rękę.

piątek, 6 lutego 2015

1001 miniaturek - #8 Walę w tyłki

1001 miniaturek
#8 Walę w tyłki
Paring: Murasakibara x Akashi

   Dzień Murasakibary zaczął się przed kalendarzem. Gdzie mrużąc oczy odczytywał dzisiejszą datę i przypisane do niej święto. Czternasty lutego. A nazwa święta wydawała się Murasakibarze tak absurdalna i nie na miejscu, że nie zamierzał jej powtarzać. Nawet w myślach.
   Problemy związane z tym świętem zaczęły się już na pierwszej przerwie kiedy to Akashi (chłopak fioletowowłosego) schylił się po zeszyt, który mu wypadł. Murasakibara jak gdyby nigdy nic klepnął go w tyłek zaśmiewając się przy tym tak, że aż rozbolał go brzuch. Po czym powiedział radośnie:
   - Wszystkiego najlepszego, kochanie!
   Akashi wyprostował się gwałtownie i cały czerwony na twarzy zmierzył chłopaka zabójczym spojrzeniem.
   - Co ty do cholery wyprawiasz?! - warknął Akashi niemal trzęsąc się ze złości.
   - Jak to co...? - spytał Murasakibara szczerze zaskoczony. - Świętuję...
   - Co świętujesz?!
   - Czternasty lutego... - odparł po chwili zastanowienia.
   - Klepiąc mnie w tyłek?! - oburzył się czerwonowłosy.
   - No... Tak... Na tym polega to święto...
   - Nie! Polega na zabieraniu swojej drugiej połówki na romantyczną kolację! Do kina! Dawaniu tej osobie prezentów! Czekoladek! Baloników! Karteczek w kształcie serduszek! A nie waleniu w tyłki!
   - Wybacz... - zaczął Murasakibara nieco niepewnie. - Ale co romantyczna kolacja ma do "Walę w tyłki"?
   Ostatnie zdanie wypowiedziane przez olbrzyma sprawiło, że Akashi najzwyczajniej w świecie się załamał.
   - Walentynki! Walentynki, idioto! Dzisiaj mamy Walentynki, a nie Walę w tyłki!!!
   - Aaaa - załapał chłopak. - To źle przeczytałem...

czwartek, 5 lutego 2015

1001 miniaturek - #7 Włamanie

1001 miniaturek
#7 Włamanie
Paring: Kuroko x Midorima

   - Czyli jeszcze raz... Od początku... - mruknął Kagami stojąc pod oknem Midorimy w czarnym wdzianku i z torbą pełną nie wiadomo czego w rękach. - Chcesz się włamać do tego farbowanego świra... po co?
   - Żeby zrobić mu niespodziankę. Bo ma urodziny - wytłumaczył spokojnie Kuroko.
   - A ten czarny kostium jest ci potrzebny... po co?
   - To przebranie kota - wyjaśnił, pokazując na uszy i ogon.
   - A mi jest potrzebny... po co?
   - Żebyś się nie wyróżniał.
   - A ja ci jestem potrzebny... po co?
   - Żebyś odwalał brudną robotę.
   Kagami spojrzał na Kuroko jak na psychopatę. Ten jego stoicki spokój i powaga przyprawiały o dreszcze. A to, że znajdowali się w najbardziej zaludnionej części miasta przerażało go jeszcze bardziej.
   - Masz jakąś broń? - spytał Kuroko jakby sytuacja wcale nie była niewystarczająco niezręczna.
   - Mój umysł to wystarczająca broń - odparł Kagami uśmiechając się głupio do przechodniów.
   - Szkoda tylko, że nie naładowana... - mruknął cicho Kuroko. - Miałem na myśli linę. Powinna być w torbie.
   - W torbie? Nie możesz wejść drzwiami?! - oburzył się Kagami.
   Wtedy okno nad nimi gwałtownie się otworzyło i pojawiła się w nim rozczochrana czupryna Midorimy.
   - Idioci!!! - wrzasnął. - Ja tu próbuję spać!!! - i zamknął okno, jednak po chwili ponownie się w nim pojawił. - A ty Kuroko, naprawdę powinieneś wejść drzwiami.
   I zniknął na dobre.

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 3

Bajki Andersena

Kuroko no basket
Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko


   - Nie wiedziałem, że czytasz Andersena - powiedział Kagami wychodząc z łazienki po dokładnym zdezynfekowaniu twarzy po pocałunkach Numeru 2.
   Kuroko spojrzał jedynie na chłopaka, ale bezzwłocznie powrócił do czytania. Kagami usiadł obok niego na kanapie i spojrzał przez ramię Kuroko na książkę. Siedział może tak przez pół godziny po czym stwierdził, że czyta o największych bzdurach na świecie. Zsunął się leniwie z kanapy.
   - Czy on nie pisze o niczym ciekawym? - jęknął sięgając po szklankę wody.
   - Oczywiście, że pisze! - wykrzyknął oburzony Kuroko. - Pisze o wartościach życiowych!
   - Które możesz dostrzec tylko jeśli jesteś syreną, księciem zamienionym w łabędzia, lub co gorsza choinką - stwierdził sarkastycznie Kagami przechodząc powoli do kuchni.
   Szklanka, którą trzymał szybko zrobiła się pusta, a on szczerze miał ochotę na coś mocniejszego. Pan Andersen już zdołał zaszczepić w jego mózgu małe 'coś' co sprawiało, że miał ochotę pocałować żabę.
   - No tak! - krzyknął Kuroko tak by oddalający się Kagami mógł go idealnie słyszeć. - Mogłem się domyślić, że wszystko co może rozwinąć twoją wyobraźnię choć trochę jest zakazane! Ty oczywiście wolisz porno!
   - Całe moje życie to jeden wielki pornos - powiedział wychylając się zza blatu z butelką piwa. Sięgnął po otwieracz i zaczął mocować się z kapslem. - Porno nauczyło mnie więcej w jeden dzień niż te wszystkie bajki razem wzięte. Nie zamierzam przestać oglądać porno, a zacząć czytać bajki. Gdyż porno, w przeciwieństwie do bajek, rozwija moją...
   - Stop! - krzyknął Kuroko, a kapsel butelki wystrzelił w górę by po chwili opaść na blat. - Możesz przestać to powtarzać? Nie lubię tego słowa.
    - Bajki? - zdziwił się Kagami wracając do salonu.
    - Nie! Porno!
    - Jasne, że mogę - powiedział siadając obok Kuroko i pociągając sporego łyka z butelki. Przechwycił pilota leżącego na ławie zanim zrobił to niebieskowłosy i włączył telewizor. - Możemy obejrzeć porno - znów przechylił butelkę.
   - Nie! - krzyknął Kuroko po raz kolejny wyrywając Kagamiemu pilota. - Wolę obejrzeć mecz...
   - A ja porno - i panem telewizora znów stał się Kagami.
   - Kagami!
   - To może spacer? - zaproponował wstając. - Moim zdaniem jest to połączenie meczu i porno...
   - Idź do Kise-kun i Aomine-kun - burknął Kuroko po raz kolejny odbierając olbrzymowi pilota. - U nich możesz obejrzeć trójwymiarowe porno...
   - Ale ja chcę z tobą obejrzeć trójwymiarowe porno - jęknął niby przypadkiem ocierając się nogą o kolano Kuroko.
    - Przepraszam, ale czy ty właśnie próbujesz zaciągnąć mnie do łóżka? - spytał Tetsu wyraźnie wstrząśniety myślami Kagamiego.
   - Nie masz za co przepraszać, bo ja właśnie próbuję zaciągnąć cię do łóżka - stwierdził Taiga z uśmiechem.
   - A więc najlepiej zrobisz od razu się poddając - burknął zmieniając kanał. - Nie mam dzisiaj na to ochoty. Wolę obejrzeć program kulinarny.
   - A mecz?
   - Będzie powtórka - oznajmił udając nagle zainteresowanego tym jak przyrządzić koktajl z kiwi. Kagami stanął jeszcze bliżej chłopaka mrucząc niczym kot.
   - Och, Tetsu, proszę... - zamruczał prosto do ucha chłopaka.
   - Nie.
   - Tetsu... - powiedział stając centralnie przed chłopakiem. - Ja cię tak bardzo proszę...
   - Kagami-kun odsłoń ekran.
   - Tetsu.
   - Nie... - odpowiedział stanowczo niebieskowłosy przechylając się w bok, żeby widzieć ekran telewizora. Zerknął na Kagamiego, który najwyraźniej nie zamierzał rezygnować, ale teraz jedynie westchnął i usiadł na kanapie obok chłopaka.
   - Nie to nie - burknął.
   Kuroko spojrzał zaskoczony na chłopaka. Liczył, że będzie się starał trochę bardziej, a tu nic z tych rzeczy.
   - Będziemy oglądać program kulinarny? - spytał nie odrywając wzroku od telewizora.
   - A czego nie? - mruknął Kagami także niesamowicie zainteresowany programem. - No wiesz... Znajomość przepisu na koktajl z kiwi jest bardzo przydatna. Kiedy już zmienisz zdanie i będziesz chciał pójść ze mną do łóżka to ci taki zrobię - dodał zadziornie.
   - Dziękuje, ale nie skorzystam - westchnął Kuroko całkowicie oddając się oglądaniu.
   I zapadła głucha, nieprzerwana cisza. Cisza, w której raz Kuroko, raz Kagami zerkali w swoją stronę, ale nie odzywali się ani słowem i nie pozwalali na to, żeby drugi odkrył to, że się mu przyglądają. Zachowywali się jak dzieci co było naprawdę głupie. Po kilku trwających co najmniej godzinę minutach z ciszy wybawił ich dzwonek do drzwi.
   - Ja otworzę! - zaoferował Taiga i szybko zerwał się z kanapy, podbiegł do drzwi tylko raz oglądając się na Kuroko, który wyraźnie wolałby teraz otwierać drzwi, a nie siedzieć na kanapie w towarzystwie pani z programu kulinarnego, która najwyraźniej nie była taka dobra w gotowaniu bo przed chwilą niemal spaliła kuchnię robiąc koktajl. Tym razem bananowy.
   Kagami odetchnął głęboko, wygładził koszulę i przeczesał włosy jakby spodziewał się wizyty Chopina, albo królowej Elżbiety. A nie Ryoty, który jak się okazało stał za drzwiami. Gdy tylko Kagami je otworzył blondyn bez słowa znalazł się w jego mieszkaniu podskakując wesoło. Za nim, z trochę mniejszym entuzjazmem, wszedł Aomine. Z pewnością wciąż męczył go kac...
   - I jak ci poszło? - spytał Kise nie mogąc usiedzieć w miejscu. Najwyraźniej nie zauważył Tetsuyi siedzącego na kanapie, a nawet Kagami musiał przyznać, że na chwilę zapomniał o jego istnieniu.
   Niebieskowłosy wstał i posłał blondynowi słaby uśmiech.
   - Hej - powiedział, a Kise odwrócił się w jego stronę z nieco przerażoną miną. - Poszło świetnie. Zaciągnął mnie do łóżka. Jest rano, a ja wciąż tu jestem. Bo o to ci chodziło, prawda? - spytał obojętnie.
   - Zaciągnąłeś go do łóżka?! - niemal wrzasnął Kise wytrzeszczając oczy na Kagamiego. Oczywiście blondyn życzył mu jak najlepiej, ale nie tego się spodziewał.
   Aomine skrzywił się nagle.
   - Kise, błagam, zamknij się - jęknął. - Znowu wydajesz ultradźwięki. Gdybym chciał się związać z rozwrzeszczanym blond narwańcem to kupiłbym sobie chiuauę.
   Ryota zmroził go spojrzeniem i jedynie machnął na niego ręką.
   - Nie słuchaj go Kagamicchi! - warknął. - To idiota! I to tego nie ma za grosz romantyzmu! Nie wie co to prawdziwa miłość... - prychnął. - A gdybym ja chciał się związać z facetem, który nie pamięta o moich urodzinach to nie wiązałbym się z tobą.
   Aomine teatralnym gestem wzniósł dłonie ku niebu.
   - Dzięki ci Boże! Dzięki ci, że ten idiota w końcu ze mną zerwał! - krzyczał wpatrzony w sufit.
   - Jakbym z tobą zerwał to właśnie zbierałbyś swoje brudne gacie z chodnika, a skoro tego nie robisz to chyba wciąż jesteśmy razem, kochanie - oznajmił blondyn i już całkowicie zignorował Daikiego, który mruczał pod nosem jakieś przekleństwa. Ostatnio sporo narzekał na wzrastający iloraz inteligencji swojego chłopaka. Chyba zaczynało mu przeszkadzać, że jego blond prostytutka zmądrzała i już nie chce być jego blond prostytutką.
   Kise złapał Kagamiego za rękę i razem z nim usiadł na kanapie wpatrując się w niego uważnie i wciąż trzymając go za ręce. W pewnym sensie blondyn był jak dziewczyna. Zbyt rozwrzeszczany. Zbyt pewny siebie. I zbyt słodki by się na niego gniewać dłużej niż kilka minut.
   - Opowiadaj! - zażądał. - Chce znać wszystkie szczegóły!
   Kagami patrzył na niego w głębokim szoku. Bał się nawet uchylić usta, bo z pewnością zostałby zakrzyczany przez Kise, dla którego zbyt długie milczenie czerwonowłosego okazałoby się pewnie oznaką okropnego seksu.
    - Było fajnie - odezwał się Kuroko wprawiając Ryote w zakłopotanie, bo kompletnie zapomniał o obecności chłopaka.
    - Och - jęknął i puścił dłonie Kagamiego, by zająć się Kuroko. - Czy ta wielka amerykańska bestia była delikatna? - spytał głosem, jakim zazwyczaj mówi się do małego dziecka.
   - Byłem! - oburzył się Kagami. - I wcale nie jestem wielką amerykańską bestią!
   - No nie wiem... - mruknął Kuroko. - To co masz w spodniach raczej nie można okrzyknąć mianem małego...
   Kise i Aomine jednocześnie wydali jęk zaskoczenia, po czym również jednocześnie zagwizdali. Po raz pierwszy byli świadkami kłótni - jeśli można było to kłótnią nazwać - dwóch facetów oprócz nich samych. Więc ich fascynacja była zrozumiała.
   Kagami cały czerwony na twarzy zmroził partnera wzrokiem.
   - Ja byłem delikatny! - krzyknął. - Czego nie można powiedzieć o tym skrzacie! Taki niepozorny, a słonia by powalił! Wciąż przez niego chodzę jak kaczka! - oburzył się, a słowa same wylewały się z jego ust. Był to wręcz potok słów, potok nie do zatrzymania.
   - Oooo! - jęknął zafascynowany Aomine. - Mógłbyś się od niego uczyć, Ryota! Ty w łóżku tylko leżysz i liczysz na to, że to ja będę odwalał za ciebie całą czarną robotę!
   - Czarną robotę?! W takim razie chyba lubisz pracować na czarno ty wstrętny czarnuchu! A przywiązywanie mnie do łóżka to pewnie dla ciebie świetna zabawa?!
   Kagami i Kuroko zamilkli skutecznie uciszeni przez kłótnię dwóch kochanków, których problemy były dużo ciekawsze i tym samym dużo poważniejsze niż ich samych.
   - Skądże! - wrzasnął Aomine kładąc dłonie na biodrach jak mieli w zwyczaju modele, zapewne zaobserwował to zachowanie u Kise. - Najbardziej lubię cię kneblować! Przynajmniej w tedy nie jęczysz podczas seksu o tym jaki to ty jesteś delikatny i że wcale się nie staram!
   Kise otworzył szeroko usta z oburzenia.
   - Ach tak?!
   - Właśnie tak - potwierdził Aomine.
   - Ach tak?! - powtórzył zbliżając się do chłopaka.
   - Tak... - jęknął, a jego pewność siebie powoli wyparowywała.
   - Ach tak?! - wrzasnął, a jego twarz i twarz Aomine dzieliły już milimetry.
   - T...
   I nie dokończył do wargi Kise skutecznie go uciszyły. Para zatopiła się w namiętnym pocałunku, a Kuroko i Kagami dostali bardzo cenną lekcję bezproblemowego i skutecznego rozwiązywania problemów. Gdy zakończyli swój pocałunek, czym jednocześnie zakończyli swoją kłótnie, Ryota wskazał na balkon.
   - Czemu macie znicz na balkonie? - spytał nieco niepewnie, wszyscy odwrócili się w stronę, w którą pokazywał chłopak.
   - Ach to - mruknął Kagami, który pierwszy odzyskał rezon. - To idealny dodatek do twojego ciała, które już niedługo wyleci przez barierkę tego o to balkonu, a potem w wielkim, czarnym, foliowym worze będzie gniło w naszej piwnicy, prawda Tetsu? - spytał w międzyczasie obejmując chłopaka ramieniem, a Kise posłał niezbyt szczery uśmiech.
   Blondyn przez chwilę stał z otwartymi ustami, ale kiedy już załapał chwycił Aomine za rękę i udał się w stronę wyjścia.
   - My już chyba pójdziemy...
   I jak powiedzieli, tak też zrobili.

1001 miniaturek - #6 Gabinet dyrektora

1001 miniaturek
#6 Gabinet dyrektora
Paring: Aomine x Kise

   - Nie dam się wrobić w nic co będzie oznaczać zmianę statusu mojej dupy z "nietkniętej" na "rozdziewiczona"! - piszczał Kise próbując się wyrwać z uścisku Aomine, który prowadził go opustoszałymi korytarzami szkoły. Było około dwudziestej i z pewnością nie była to odpowiednia pora na lekcje. Chyba, że Aomine miał w planach szybką lekcję wdżtu.
   - Nie drzyj się tak - warknął Aomine nie puszczając jego dłoni i dalej ciągnąć za sobą w stronę gabinetu dyrektora. - Bo pomyślą, że cię gwałce. A przecież nie chcemy zrobić tego na korytarzu tylko w gabinecie dyrka...
   Kise pisnął niczym księżniczka w opałach i wytrzeszczając oczy na Aomine szurał nogami mimowolnie za nim idąc.
   - Zobaczy co to znaczy oblać MNIE! - mamrotał majstrując w zamku za pomocą spinki do włosów. - Mnie... Aomine Daikiego... Przecież to skandal... Nikt jeszcze mnie nie oblał... Pożałuje kiedy znajdzie gaci Kise w swojej szufladzie... Jest!
   W końcu otworzył drzwi, po czym wciągnął blondyna do środka, zatrzaskując je tuż za nimi. Wyprostował się i uśmiechając się złowieszczo zatarł ręce.
   - To jak, Kise? Gotowy? - spytał nie przestając się uśmiechać.
   - N...Nie! - pisnął ponownie blondyn.
   Ale Aomine go nie słuchał. Ruszył w jego stronę i... minął go. Jednym szybkim ruchem ręki zrzucił wszystkie papiery, długopisy i pierdułki na podłogę. A Kise odetchnął z ulgą.
   - Mogłeś powiedzieć, że chcesz tylko zrobić burdel.
   - Burdel, to dobre określenie - zaśmiał się złowieszczo i wręcz rzucił Kise na biurko, pochylając się tuż nad jego wykrzywioną z przerażenia twarzą, spytał: - To jak? Twoja dupa gotowa na zmianę statusu?
   I dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa demolka.

Libster Blog Aword #2

Dostałam kolejną nominację do Libster Blog Aword, a w związku z tym, że Davids kocha odpowiadać na pytania, a taka nominacja potrafi naprawdę zmotywować, postanowiłam jej nie ignorować i na nią odpowiedzieć (dzięki Yazu). Nie będę znowu pisała całej tej formułki na czym to polega - jeśli nie wiecie to cofnijcie się do poprzedniego postu związanego z Libster Blog Aword i o tym poczytajcie.

1. Co było najdziwniejsze w najdziwniejszej osobie, jaką poznałaś?
W sumie to poznałam wiele dziwnych osób, ale czy były one tak szczególnie dziwne? Chyba nie... A jeśli nawet były, to w tej chwili sobie tego nie przypomnę. Na pewno miały jakieś idiotyczne fetysze, czy też obsesje... Ale żadnego przykładu chyba teraz nie przytoczę.

2. Kto byłby twoją pierwszą osobą do haremu? Stworzyłabyś taki w ogóle?
Raczej nie zamierzam takowego tworzyć. Klucz do mojego serca ma jedna osoba! Hahaha... Ale w sumie, może kiedyś, czemu nie. Niech tylko osoby się znajdą!

3. Wolisz klasykę czy nowoczesność?
Klasykę, zdecydowanie klasykę. Chociaż nowoczesność bywa fajna, to według mnie nic nie zastąpi wieczoru spędzonego z książką przy świetle lampy naftowej. Czy też wysyłania listów na drugi koniec kraju, zamiast pisania wiadomości na facebooku.

4. Ulubiona manga.
Nie czytam mangi raczej, ale jedyną jakiej przeczytałam większy fragment było właśnie Kuroko no Basket.

5. Gdybyś mogła zdobyć jedną super moc, jaka by to była?
Moc posiadania wszystkich mocy! Muhahaha! Super sprawa, ale wolałabym niewidzialność. Idealny sposób, żeby podprowadzić komuś kanapkę, kiedy umiera się z głodu. A do tego zero konsekwencji.

6. Gdybyś mogła odrodzić się jako dowolny byt na świecie, co by to było?
Muszę szczerze przyznać, że za pomocą tego pytania mnie znokautowałaś. Tyle możliwości... Ale cóż, chyba zdecydowałabym się być kimś ważnym. Np. urząd władcy wszechświata w zupełności by mi wystarczył.

7. Ulubiony owoc.
Granat.

8. Co robisz w wolnym czasie, by się zrelaksować?
Śpię. Ogólnie to śpię dwadzieścia godzin na dobę. Niczym leniwiec... huehue Ale zazwyczaj to słucham muzyki lub czytam. Sporadycznie także sięgam wtedy po ołówek.

9. Preferowany typ faceta.
Blondyn! Brązowooki! Wysoki! Dobrze zbudowany! - Bo oczywiście wygląd jest najważniejszy. Ale co do wyglądu to nie wymagam jakichś rewelacji. Wystarczy, żeby nie był pryszczatym osłem <3
Chłopak po prostu musi mieć to 'coś', tajemnicze coś, o którym nikt nie ma pojęcia jak ono wygląda, a jednak sprawia, że oddech przyśpiesza, a serce wali młotem. Oprócz tego powinien być:
- Zabawny, ale powinien też wiedzieć, kiedy żarty nie są mile widziane.
- Podobny do mnie, ale także diametralnie różny.
- Opiekuńczy, taki który będzie mnie bronił.
- Romantyczny i słodki, ale z umiarem.
- Zachowywać się jak na faceta przystało, a nie trząść portkami.
- A do tego powinien wiedzieć, że moje 'nie', w rzeczywistości znaczy 'tak'. Ale czasem też to 'nie', faktycznie znaczy nie.
I to by chyba było na tyle.

10. Co sądzisz na temat portali społecznościowych?
Świetna sprawa, ale także istne pożeracze czasu.

11. Skąd czerpiesz inspirację do pisania?
Z serduszka! A tak poważnie, to zazwyczaj sama przychodzi. A filmy, książki, muzyka i inne blogi całkiem nieźle sprawiają się w roli tak zwanych pomocy naukowych.

Nie nominuje nikogo.

wtorek, 3 lutego 2015

6/20 Kuroko ma słabość do bielizny w kolorowe wzory

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
6/20 Kuroko ma słabość do bielizny w kolorowe wzory
Paring: Kagami x Kuroko

   Jak zwykle gdy otworzyłem rano oczy zastałem słodko śpiącego Kuroko, który jak zwykle wtulał się we mnie pozbawiając mnie wolności osobistej, a tym samym możliwości oddychania. Jego patyczakowate nogi oplatały moje, a próby jakiegokolwiek ruszenia się były niezbyt udane, bo chłopak jedynie zwiększał siłę swojego uścisku.
   Jednak najbardziej rozbawił mnie fakt, że Kuroko miał na sobie bokserki w serduszka. Była zwykła niedziela, nie walentynki! Przez cały poprzedni tydzień budziły mnie różne, fantazyjne wzory na bokserkach mojego chłopaka. Nie, nie oszalałem. Chyba.
   Poniedziałek: wesołe hamburgery, jeźdźcy apokalipsy, ujeżdżające tęczowe jednorożce.
   Wtorek: bardzo męski wzór w kaczuszki. Oczywiście Kuroko uznał, że były to groźne żółte potworki, jednak chyba był zbyt zaspany by prawidłowo odczytywać wzory. Poza tym groźne żółte potworki były innego dnia.
   Środa:  dwie dłonie odciśnięte na jego pośladkach. (Przez chwilę nawet nie był to tylko nadruk.)
   Czwartek: groźne, żółte potworki.
   Piątek: w piątek nie było wzoru, a jedynie strzałka wskazująca tak zwaną "Strefę przyjemności". I muszę przyznać, że było przyjemnie.
   Sobota: żółte taksówki i Statuy Wolności. Chciał mnie przekonać co do wycieczki do Nowego Yorku... Udało mu się.
   Kuroko poruszył się niespokojnie i po chwili otworzył oczy.
   - Witaj moje serduszko - zaśmiałem się, a Kuroko jedynie obdarzył mnie wrogim spojrzeniem i resztę poranka spędził obrażony i zamknięty w łazience.

1001 miniaturek - #5 Moje drugie ja, czy takowe w ogóle istnieje?

Post ze specjalnym dedykiem dla Yazu, bo jak zauważyłam - kochasz ten paring. Miłego czytania :)

1001 miniaturek
#5 Moje drugie ja, czy takowe w ogóle istnieje?
Pairing: Akashi x Aomine

Przy ludziach...
   Aomine podszedł cichutko do Akashiego stojącego do niego tyłem i zakrył mu dłońmi oczy, szepcząc:
   - Niespodzianka... Zgadnij kto to!
   - Zabieraj te brudne łapy pedale, bo ci je upierdole przy samej dupie - warknął Akashi nawet się nie poruszając, a Aomine zmuszony do zabrania rąk odszedł z kwaśną miną.

W domu...
   Aomine podszedł cichutko do Akashiego stojącego do niego tyłem i zakrył mu dłońmi oczy, szepcząc:
   - Niespodzianka... Zgadnij kto to!
   - Zamiast bawić się w podchody, pocałuj mnie, idioto - mruknął znudzony Akashi i odwrócił się do Aomine by móc złożyć pocałunek na jego wargach.

Przy ludziach...
   Aomine siedział na kanapie z wielką łapą tkwiącą w opakowaniu cukierków, a gdy natrafił na miętowego uniósł go z entuzjazmem i spytał Akashiego:
   - Chcesz cukierka, misiu-pysiu?
   - Nie nazywaj mnie misiem-pysiem bo urządzę cię tak, że twoje paskudne ślepia, nie będą nadawały się już nigdy do oglądania świerszczyków - odwarknął, mierząc Aomine zabójczym spojrzeniem. - Ale cukierka bym zjadł.

W domu...
   Aomine siedział na kanapie z wielką łapą tkwiącą w opakowaniu cukierków, a gdy natrafił na miętowego uniósł go z entuzjazmem i spytał Akashiego:
   - Chcesz cukierka, misiu-pysiu?
   - Tylko wtedy jeśli mnie nim nakarmisz, kochaneczku - odparł z wyraźną słodyczą w głosie. - Nie mogę się zbytnio przemęczać.

Przy ludziach...
   Aomine mając dość bezcelowej kłótni pocałował Akashiego jednocześnie unieruchamiając jego dłonie, by nie został znokautowany. Jednak czerwonowłosy diabeł i tak znalazł wyjście z tej sytuacji i już po chwili Aomine leżał na pobliskiej ścianie z bolącą szczęką.

W domu...
   Aomine mając dość bezcelowej kłótni pocałował Akashiego. I tym razem jego taktyka zadziałała, bo już po chwili czerwonowłosy całkowicie zatracił się w pocałunku.

Odpowiedź: Tak, istnieje.

1001 miniaturek - #4 Cycki nie rosną na drzewach

1001 miniaturek
#4 Cycki nie rosną na drzewach
Pairing: Aomine x Momoi

   Aomine siedział wygodnie na kanapie i właśnie przeglądał najnowszy świerszczyk, który właśnie wpadł w jego - już i tak wystarczająco brudne - łapki. Pełen nagich tyłków, kuszących zdjęć pań, pozbawionych różnych elementów garderoby, cycków, cycków i cycków. A, i jeszcze cycków.
   Brudne łapki. Brudne myśli. Brudno w gaciach. - Tak to na pewno Aomine Daiki.
   - Znowu to robisz - jęknęła z obrzydzeniem Momoi patrząc na rękę Aomine, która przez czysty (czy taki znowu czysty...?) przypadek znalazła się w spodniach chłopaka. A co tam robiła... Momoi nawet nie chciała o tym myśleć. - Jesteś obrzydliwy... A do tego łatwo się podniecasz - stwierdziła gdy chłopak zignorował jej poprzednią zaczepkę.
   - Cycki mnie podniecają - sprostował Aomine nie odrywając wzroku od czasopisma. Uśmiechnął się zadziornie, ale nie do Momoi lecz do cycków, które były istnym dowodem na to, że istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia.
   - Więc niech cię podniecają gdzie indziej, a nie w moim salonie.
   - Kiedy podniecam się cyckami nie ma dla mnie znaczenia w czyim salonie się znajduje - mruknął.
   - Ani na czyjej kanapie przechodzisz orgazm? - mruknęła niby to sama do siebie, a jednak Aomine uśmiechnął się szeroko i pokiwał ochoczo głową.
   - Widzę, że rozumiesz... - zachichotał wracając do czynności której nawet nie przerwał.
   - Naprawdę jesteś obleśny - jęknęła Momoi krzywiąc się.
   Wtedy Aomine wstał, odrzucił świerszczyka na bok, i nie zapinając spodni podszedł do dziewczyny. Położył dłoń, która wcześniej zabawiała się z jego kolegą, na ramieniu Momoi, a kiedy ona z obrzydzeniem strąciła jego dłoń zachichotał.
   - Podniecałbym się twoimi cyckami, ale wątpię czy mi na to pozwolisz, skarbie... - mruknął zmysłowo.
   - Może i zboczeniec, ale przynajmniej realista - skwitowała różowowłosa i opuściła pomieszczenie.

niedziela, 1 lutego 2015

1001 miniaturek - #3 Fatalny kochanek

 Wytrzymałam tylko dwa dni z miniaturkami! No nie... Prawdziwy powód jest taki, że skręciłam rączkę, a pisanie jedną ręką to nie najlepsze wyjście... Ale teraz mam ferie więc postaram się to nadrobić! Życzcie mi szczęścia :) (i wybaczajcie literówki czy też błędy)

1001 miniaturek
#3 Fatalny kochanek
Pairing: Aomine x Akashi


   - Jasne! - krzyknął Aomine wyrzucając ręce w powietrze. - Bo to Aomine! Zawsze omamia nas super fryzem i pewnością siebie!
   Gdy Aomine snuł swoje wywody, użalając się nad samym sobą, wszyscy patrzyli na niego jak na wariata. Często chwalił się swoimi jakże absurdalnymi łóżkowymi podbojami, ale tym razem przesadził. Jeśli liczył, że ktokolwiek uwierzy mu w to, że zaciągnął Akashiego do łóżka, to chyba trochę za mocno przydzwonił głową w ramę łóżka.
   - Otóż to - potwierdził spokojnie Midorima splatając dłonie na kolanach. - A do tego gdy zdejmuje koszulkę, nikt nie zdoła mu się oprzeć.
   - Nie żartuję - jęknął Aomine, a jego desperacja (a wczorajszej nocy nawet więcej niż desperacja) sięgała szczytu.
   - Za dużo pornoli się naoglądałeś, kolego - westchnął Kagami  i poklepał Aomine po ramieniu po czym za Midorimą opuścił pomieszczenie.
   - Słodycze - powiedział Murasakibara z bólem w głosie i podążył za innymi.
   - To można podciągnąć pod zdradę! - wrzasnął Kise i w towarzystwie Kuroko, o którym nie wiedział, zostawił Aomine samego i rozczarowanego.

Kilka godzin później... 

   - Słuchajcie, muszę wam coś powiedzieć... - jęknął Akashi głosem przyprawiającym o ciarki. - Spałem z Aomine.
   Musicie sobie wyobrazić zdziwienie jakie pojawiło się na twarzy wszystkich zebranych kiedy kapitan wypowiedział to jakże prorocze zdanie, które nigdy nie padłoby z jego ust... A jednak.
   - Było okropnie! - zapewnił po chwili, gdy atmosfera się zacieśniła tworząc niewidzialny sznur, na którym Akashi już niedługo miał zakończyć swój żywot. - Aomine na prawdę jest fatalnym kochankiem!