sobota, 9 sierpnia 2014

Dangers&Dragons cz.1



Opowiadanie
Pairing: brak

   - Wszyscy już są? – zapytał Akashi podnosząc głowę znad stosu kartek.
   Siedział przy dużym okrągłym stole, znacznie wolał okrągłe stoły niż kwadratowe. Obok niego przy stole siedzieli: Aomine, Kise, Murasakibara, Midorima, Kuroko, Momoi i nawet Riko, która się uparła, że musi przy tym być. Nikt jednak nie przyjął jej z otwartymi ramionami, ale jej najwyraźniej to nie przeszkadzało.
   - Nie ma Kagamiego – odezwał się cicho Kuroko lepiej sadowiąc się na krześle.
   - Nie został zaproszony – uświadomił mu Akashi wyrównując kartki o stół po czym odchrząknął zwracając na siebie uwagę. – A więc jesteśmy tutaj dzisiaj, żeby zagrać w Dangers&Dragons. Ja jestem mistrzem gry.– Rozłożył kartki na środku stołu. – Musicie wybrać swojego bohatera. I radzę się dobrze zastanowić nad ich wyborem, bo każda postać jest doskonale dobrana do każdego z…
   - Nieważne – przerwali mu niemal wszyscy jednocześnie i każdy wziął przypadkową kartkę z postacią. Akashi jedynie westchnął. Jakby nie znał swojej drużyny…
   - A więc zaczynamy – polecił i spojrzał na Aomine. – Twoja kolej Aomine.
   Chłopak spojrzał na swoją kartkę i skrzywił się.

Fiora
Mistrzyni Fechtunku
Umiejętności:
Fechtunek - Fiora regeneruje zdrowie przez 6 sekund, ilekroć zada obrażenia. Trafienie bohatera sprawia, że efekt ten kumuluje się do 4 razy.
Wypad - Fiora rzuca się naprzód, by trafić cel i zadać obrażenia fizyczne. W przeciągu kilku sekund może drugi raz użyć za darmo tej umiejętności.
Riposta - Zwiększone obrażenia od ataku Fiory. Po użyciu Fiora paruje następny podstawowy atak i odbija go jako obrażenia magiczne. Działa przeciwko bohaterom, dużym potworom i dużym stworom.
Zwinność Szermierza - Fiora tymczasowo otrzymuje premię do prędkości ataku. Każdy podstawowy atak lub Wypad zwiększa jej prędkość ruchu. Zabicie bohatera odnawia Zwinność Szermierza.
Taniec Ostrzy - Fiora skacze po polu bitwy, zadając wrogom obrażenia fizyczne. Kolejne trafienia tego samego celu zadają mniejsze obrażenia.

   - Dziewczyna? – jęknął zawiedziony. – Musiałem wylosować dziewczynę?!
   - Aomine, znasz zasady – upomniał  go Akashi.
   - A więc jestem Fiora. Jestem Mistrzynią Fechtunku – jęknął – i dziewczyną – dodał zawiedziony.
   Akashi jedynie zmroził go wzrokiem, ale nie zamierzał tracić czasu na bezsensowne kłótnie, tym bardziej kłótnie z Aomine, które były nad wyraz tępe i nie prowadziły do niczego. Przeniósł wzrok na Kise, a chłopak natychmiast zaczął uważniej przyglądać się swojej postaci.

Wujek Timon
Odkrywca z Powołania
Umiejętności:
Wzmacniająca Siła Czarów - Trafienie którąkolwiek umiejętnością Wujka Timona zwiększa jego prędkość ataku o 10% na 5 sekund (efekt kumuluje się do 5 razy).
Mistyczny Strzał – Wujek Timon wystrzeliwuje pocisk energii, który - gdy trafi przeciwnika - skraca czas odnowienia umiejętności bohatera o sekundę.
Strumień Esencji – Wujek Timon wystrzeliwuje pulsującą falę energii, zadając obrażenia magiczne wrogim bohaterom, jednocześnie przyspieszając ataki sojuszników.
Magiczne Przejście - przenosi się do pobliskiej lokacji i atakuje naprowadzającym się pociskiem, który uderza w najbliższą wrogą jednostkę.

   - A więc wygląda na to… - zaczął niepewnie – że jestem Wujek Timon i… to niestety nie jest żart. Jestem Odkrywcą z Powołania…
   Wszyscy jednocześnie spojrzeli na Akashiego, który o dziwo nie wydawał się ani trochę zawstydzony.
   - No co? – spytał zdziwiony. – Nie mam głowy do imion… Murasakibara – teraz ty.
   Chłopak spojrzał na nich z pełną buzią, właśnie zajadał się chipsami i chyba nie do końca wiedział co tu robi. Jednak przełknął to co miał w ustach i zerknął uważnie na kartkę.

Ciotka Nietryb
Okruch Monolitu
Umiejętności:
Granitowa Tarcza – Ciotka Nietryb jest pokryta warstwą skał, która pochłania obrażenia w wysokości 10% jego maksymalnego zdrowia. Jeżeli Ciotka Nietryb nie jest atakowana przez 10 sekund, tarcza się odnowi.
Sejsmiczny Odłamek - Używając pierwotnej magii żywiołów, Ciotka Nietryb wysyła pod ziemią kawał skały w przeciwnika, przy trafieniu zadaje obrażenia i na 4 sekundy wykrada mu prędkość ruchu.
Brutalne Uderzenia – Ciotka Nietryb atakuje z taką siłą, że jego ciosy zadają obrażenia wszystkim wrogom znajdującym się przed nim. Aktywacja Brutalnych Uderzeń tymczasowo znacznie zwiększa wartości jego pancerza i obrażenia od ataku.
Wstrząśnienie Ziemi – Ciotka Nietryb uderza w ziemię, wytwarzając falę uderzeniową, która zadaje obrażenia magiczne oparte o wartość jego pancerza oraz zmniejsza prędkość ataku przeciwników na krótką chwilę.

   - Eee… Jestem Ciotką Nietryb… I… Eeee… Jestem Okruchem Monolitu…
   Akashi uśmiechnął się chytrze, jakby Murasakibara dostał przeznaczoną właśnie dla siebie postać. Zatarł ręce.
   - Świetnie! Midorima…
   Zielonowłosy poprawił okulary i zerknął ostrożnie w kartkę. Sądząc po postaciach jakie otrzymali jego poprzednicy wolał nie wiedzieć kogo ma on…

Pokemon Kubańczyk
Wielbiony Wynalazca
Umiejętności:
Techmaturgiczne Roboty Naprawcze – Pokemon Kubańczyk zapewnia okolicznym sojuszniczym działkom H-28G i bohaterom zwiększoną regenerację zdrowia.
Działko Rozwojowe H-28G – Pokemon Kubańczyk rozstawia działko szybkostrzelne, które dodatkowo strzela przebijającymi promieniami. (Zadają one połowę obrażeń wieżom).
Minirakiety Hextech – Pokemon Kubańczyk wystrzeliwuje rakiety dalekiego zasięgu, które uderzają w miejsce wskazane przez kursor.
Granat Burzy Elektronowej CH-2 – Pokemon Kubańczyk rzuca granat we wskazane miejsce, zadaje obrażenia, ogłuszając bezpośrednio trafionych i spowalniając pobliskie jednostki.

   Midorima odchrząknął i wyprostował się dumnie.
   - Jestem Wielbionym Wynalazcą czyli Pokemonem Kubańczykiem – oświadczył, na co pawie wszyscy, nie wliczając oczywiście Akashiego, wybuchli głośnym śmiechem.
   - Zamknijcie się wszyscy! – burknął nadąsany Akashi. – Teraz Momoi.
   - Nie – odezwał się cicho Kuroko, który siedział pomiędzy Midorimą i Momoi.
   - Kurokocchi! – wykrzyknął Kise zdziwiony jego obecnością.
   - Jeszcze ja – dodał i rozłożył kartkę.

Kunegunda
Oko Zmierzchu
Umiejętności:
Uderzenie Ki - Co 8 sekund ataki Kunegundy zadają dodatkowe obrażenia.
Migbłystalne Ostrze - Zadaje obrażenia wybranej jednostce, a atakujący cel sprzymierzeńcy są uzdrawiani.
Finta – Kunegunda tworzy tarczę, która przez kilka sekund pochłania obrażenia.
Bieg przez Cienie – Kunegunda pędzi w wybrane miejsce, prowokując napotkanych wrogich bohaterów i zadając im niewielkie obrażenia.

   - Jestem Kunegundą – powiedział Kuroko. – Okiem Zmierzchu.
   - Dobrze – powiedział Akashi. – A teraz Momoi – oznajmił będąc już pewnym, że nikogo nie pominął.
   Momoi odgarnęła kosmyk różowych włosów za ucho i uważniej przyjrzała się swojej postaci.

Hektor Chojnie Obdarzony
Klejnot Rycerstwa
Umiejętności:
Kolekcjoner Klejnotów - Po użyciu umiejętności następny podstawowy atak Hektora Chojnie Obdarzonego zada dodatkowe obrażenia magiczne, zależne od jego pancerza, a czas odnowienia umiejętności ulegnie skróceniu.
Przepełnienie – Hektor Chojnie Obdarzony wyzwala energię ziemi, lecząc cel i siebie samego. Uleczenie jest skuteczniejsze, jeśli Hektor Chojnie Obdarzony leczy tylko siebie.
Roztrzaskanie - Aura chroniąca Hektora Chojnie Obdarzonego zwiększa pancerz jego oraz sojuszniczych bohaterów znajdujących się w pobliżu. Bohater może rozsadzić otaczające go magiczne głazy, aby zranić okolicznych wrogów i osłabić ich pancerz. W takim przypadku na pewien czas zmniejsza się premia do pancerza samego Hektora Chojnie Obdarzonego.
Rozbłysk – Hektor Chojnie Obdarzony wypuszcza lśniącą kulę światła ze swojej tarczy, ogłusza cel i zadaje obrażenia zależne od odległości, jaka ich dzieli.

   - Jestem… - otworzyła szerzej oczy – Hektorem Chojnie Obdarzonym… - spojrzała na Akashiego zabójczym spojrzeniem. – Ty zboczeńcu! Fuu! To obrzydliwe! – krzyczała po czym rzuciła w niego najbliższym i w miarę ciężkim przedmiotem, który znalazła. W tym wypadku był to szczęśliwy przedmiot Midorimy, a konkretnie metalowy samochodzik.
   Midorima wydał z siebie cichy jęk gdy Momoi cisnęła jego szczęśliwym przedmiotem przez stół. Akashi niestety zdołał się schylić przed lecący w jego stronę przedmiotem.
   - Przepraszam – powiedział z szerokim uśmiechem. – Ta postać była zarezerwowana dla Aomine…
   Spojrzał na chłopaka i niemal natychmiast przybili piątkę.
   - Zboczeńcy! – wykrzyknęła oburzona Momoi krzyżując ręce na piersi.
   Akashi odchrząknął i spojrzał na Riko.
   - Twoja kolej.
   Riko zerknęła na swoją postać.

Czupakabra
Skrzydła Demacii
Umiejętności:
Gonitwa - Valor na jakiś czas oznacza przeciwników jako Wrażliwych. Pierwszy podstawowy atak Czupakabry wykonany przeciwko Wrażliwemu celowi zada dodatkowe obrażenia fizyczne.
Oślepiający Nalot – Czupakabra wzywa Valora, aby oślepił i uszkodził cele na tym obszarze.
Wyostrzone zmysły - Biernie zapewnia Czupakabrze premię do prędkości ataku i ruchu, gdy bohaterka zaatakuje Wrażliwy cel. Prędkość ataku Valora jest stale zwiększona. Aktywuj, aby Valor ujawnił znaczny obszar (nie licząc ukrytych jednostek).
Doskok – Czupakabra doskakuje do przeciwnika, spowalniając go i zadając obrażenia fizyczne. Następnie odbija się od celu, przerywając mu i ląduje w odległości, równej jej maksymalnemu zasięgowi ataku. Valor natychmiast zaznaczy tego wroga jako Wrażliwego.

   Riko stanęła na krześle, co z pewnością wszystkich zdziwiło.
   - Wy nie potraficie się przedstawiać! – oświadczyła po czym zaczęła się demonicznie śmiać. – Jestem Czupakabrą! – krzyknęła wciąż się śmiejąc. – Skrzydłami Demacii!!!
   Akashi spojrzał na nią jak na idiotkę. Trzeba było to przerwać. Jak najszybciej.
   - Strzała o włos mija głowę Czupakabry omal jej nie zabijając – powiedział Akashi, który już wczuł się w swoją rolę. – Atakuje was spora banda gobelinów! Aomine, co robisz?
   Aomine nieco zdziwiony obrzucił Akashego spojrzeniem po czym przejechał wzrokiem po wszystkich twarzach. Każda z nich, oprócz Kuroko, wyrażała przerażenie. Jakby naprawdę zostali zaatakowani, a ich jedyną nadzieją był Aomine. Niestety marną nadzieją…
   - Uciekam panicznie krzycząc? – było to bardziej pytanie niż stwierdzenie.
   - Gobeliny nie odpuszczają i wciąż na was nacierają. Kise, co robisz?
   - Rzucam nożem w gobeliny – oświadczył dumnie.
   - Trafiasz dwa za jednym razem, a reszta ucieka. Zostaliście uratowani przez blondyna. Możecie iść dalej.
   - BUM! – wykrzyknął Kise wstając i przez chwilę tańcząc zwycięski taniec robota. – czy mnie coś przerasta?!
   - Seks – rzucił sucho Aomine i rozleniwionym wzrokiem spojrzał na blondyna.
   Kise otworzył usta ze zdziwienia jakby zamierzał coś powiedzieć, ale jedynie milczał wpatrzony w chłopaka. Jak mógł wygadywać takie rzeczy?! I to publicznie… W końcu usiadł, ale wciąż był w szoku.
   - Idziecie dalej. Powoli zapada zmrok, a wy natrafiacie na las. Murasakibara, co robisz?
   Chłopak przełknął chipsa po czym zerknął na swoją postać jakby to miało mu w czymkolwiek pomóc.
   - Wchodzę do lasu – odpowiedział jakby to było oczywiste i zabrał się za kolejnego chipsa.
   - Boisz się ciemności, więc to nie wchodzi w grę. Jesteście zwartą grupą dlatego nikt nie może się odłączyć. Robi się coraz ciemniej i zimniej, musicie jak najszybciej pokonać las. Midorima, co robisz?
   Zielonowłosy zamyślił się przez chwilę po czym zerknął na Murasakibare, jak na idiotę – co nie do końca mijało się z prawdą. Dlaczego ten dureń musiał się bać ciemności?! Zerknął na umiejętności swojej postaci. Jakby miały mu w czymkolwiek pomóc… Idiotyczne.
   - Wyjmuję z kieszeni latarkę i wszyscy przechodzimy przez las.
   - Nie masz latarki. Zapada noc, a Murasakibara zaczyna płakać. Kuroko, co robisz?
   Przygląda się uważnie umiejętnościom swojej postaci i po chwili stwierdza, że są one całkowicie zbędne.
   - Staram się obejść las.
   - Las nie ma końca. A wy znów wracacie do punktu wyjścia. Muasakibara płacze coraz głośniej. Hektorze Hojnie Obdarzony, co robisz?
   Momoi zmroziła Akashiego wzrokiem.
   - Najpierw wpycham Murasakibarze smoczek. Potem używam mojej umiejętności: Rozbłysk i dzięki niej wszyscy przechodzimy przez las, a Murasakibara już nie płacze. Na koniec staram się zabić mistrza gry.
   - Brawo! Wszyscy cali i zdrowi przeszliście przez las. A mistrza gry nie da się zabić. Jednak wciąż jest ciemno, a wy potrzebujecie noclegu. Riko, co robisz?
   - Staram się znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
   - Trafiacie na karczmę Niebieska Syrenka i tam spędzacie noc podczas której Murasakibara był w łóżku niemal każdego. A najdłużej przebywał w łóżku Momoi gdyż ona ma najtwardszy sen…
   - Akashi!!! – wrzasnęła Momoi na chłopaka. – Jesteś prawdziwym zboczeńcem!
   - Bo oczywiście każdy wie, że Murasakibara nie licząc ciemności najbardziej boi się burzy, która rozpętała się tamtej nocy. Jednak to Aomine przyjął go najcieplej. Kto by pomyślał, że od kobiecych piersi woli półmetrowe penisy.
   - Akashi!!! – wrzasnął Aomine. – Naprawdę jesteś zboczeńcem!!!
   Akashi oczywiście nic nie odpowiedział bo wiele bardziej interesowało go w tej chwil bycie mistrzem gry niż bezsensowne kłótnie. Unikał oburzonych spojrzeń Momoi i Aomine, gdy tym czasem Murasakibara uśmiechał się chytrze oblizując wargi.
   - Dzień szybko nastał, a wy udaliście się w ponowną drogę, gdy…
   Nie zdołał dokończyć zdania bo do pomieszczenia z hukiem wpadł Kagami. Łypnął groźnie na Akasiego.
   - Gra? – spytał rozczarowany. – Beze mnie? – spojrzał na stół. – I to przy okrągłym stole? – otworzył szerzej oczy. – Wstydzilibyście się!
   Kagami wziął jedno z krzeseł stojących z boku i przystawił je do stołu, usiadł pomiędzy Kise, a Murasakibarą i rozsiadł się wygodnie.
   - Nie możesz grać – powiedział Akashi i zmierzył go zabójczym spojrzeniem. – Nie masz postaci.
   - Nie potrzebuje postaci – westchnął wykładając nogi na stół.
   - Owszem potrzebujesz. – Naciskał. – Bez postaci nie możesz grać.
   - Ojejku… - jęknął. – To mi jakąś wymyśl.
   Akashi zamyślił się przez chwilę po czym znów zaczął mówić głosem mistrza gry, który sprawiał, że Kuroko miał ciarki na całym ciele.
   - Dzień szybko nastał, a wy udaliście się w ponowną drogę gdy zobaczyliście nagiego sześćdziesięcioletniego mężczyznę o imieniu Kagami, który zaraz zamarznie. Co robicie?
   - Sześćdziesięcioletniego? – oburzył się Kagami.
   Akashi posłał mu spojrzenie w stylu „sam tego chciałeś”.
   - Czekam aż zamarznie – odpowiedział natychmiast Aomine.
   - Aomine! – wykrzyknął Kagami. – To nie fair! Dopiero zacząłem grać!
   - Otulam go kocem – powiedział Kise wyraźnie zadowolony z siebie.  Każda decyzja, która rytowała Aomine była dobrze podjętą decyzją.
   - Kise! – krzynął na niego Aomine.
   - Właśnie! – poparł go Akashi. – Kise! Będziesz smażył się za to w piekle!
   Blondyn jedynie pokazał m język i odwrócił się w stronę Kagamiego wyraźnie oburzony na tamtą dwójkę.
   - Niestety, dzięki Wujkowi Timonowi Nagi Sześćdziesięcioletni mężczyzna o imieniu Kagami przeżył. Kagami, co robisz?
   Kagami uśmiechnął się chytrze.
   - Zabieram Wujkowi Timonowi nóż, którym zabił dwa gobeliny…
   - Zdobycie tego noża zajęło mi dziesięć lat! – krzyknął oburzony Kise.
   - Ty go uratowałeś – przypomniał mu sucho Aomine.
   - …I rzucam nim w Czupakabrę!
   Wszyscy wstrzymali oddech patrząc to na Akashiego, to na Kagamiego.
   - Trafiasz prosto w serce, a Czupakabra pada martwa. Riko, musisz oddać kartę swojej postaci i nas opuścić. Teraz.
   Riko z niedowierzaniem otworzyła usta po czym wstała bez słowa. Oddała Akashiemu kartę postaci i zmroziła Kagamiego wzrokiem co oznaczało, że od dzisiaj jego trening będzie podwojony, a może nawet i potrojony… Potem po prostu wyszła...

...TO BE CONTINUED
______________________________
tak, tak postacie są z Leauge of Legends - nie jestem na tyle kreatywna by sama je wymyślić...
miłego czytania!

4/20 Kuroko ma zboczone myśli

20 faktów o Kuroko Tetsuyi 
4/20 Kuroko ma zboczone myśli

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko

   Siedziałem sam w domu podczas gdy Kuroko zdecydował wybrać się na spacer z Numerem Dwa. Sam nie miałem najmniejszej ochoty na dziecinne zabawy z rozbrykanym szczeniakiem. szczerze mówiąc nawet go nie lubiłem...
   Zerknąłem na zegarek, nie było ich już od ponad godziny. Sięgnąłem po telefon i wykręciłem numer Kuroko, ten odebrał po zaledwie dwóch sygnałach:
   - Tak, Kagami-kun? - spytał zdyszany.
   - No hej, skarbie - powiedziałem nalewając sobie soku pomarańczowego. - Jak wam mija spacer?
   - Świetnie - odpowiedział rozpromieniony. - Gdy tylko wrócimy mam dla ciebie bojowe zadanie! - wykrzyknął hardo i radośnie, a ja jedynie przewróciłem oczami.
   - Jakie? - spytałem bez entuzjazmu.
   - Wykąpiesz Numer Dwa - byłem wręcz pewien, że uśmiecha się teraz łobuzersko. - Strasznie się pobrudził biedaczek.
   - Jasne - westchnąłem i rozsiadłem się na kanapie. Korzystając z tego, że nie ma Kuroko położyłem nogi na ławie i uśmiechnąłem się sam do siebie. - Dochodzisz już? - spytałem upijając łyk soku.
   Testsu milczał przez dłuższą chwilę po czym zaśmiał się krótko.
   - Wybacz, Kagami-kun, ale nie wiem co odpowiedzieć na tak osobiste pytanie - powiedział wyniośle co chwila dusząc się śmiechem.
   - A idź do diabła - warknąłem i się rozłączyłem.
   Położyłem się wygodnie na kanapie i włączyłem telewizor. Nie wiadomo dlaczego, ale zacząłem oglądać jakąś operę mydlaną, która niesamowicie przypominała mi moje życie. No cóż, czasem wszystko może wyglądać jak w kiepskim romansidle.
   Po kilku minutach wrócił Kuroko z Numerem Dwa. Pies od razu popędził do naszej sypialni by zająć miejsce na łóżku obok Kuroko przede mną. Każdej nocy, dosłownie każdej miałem go ochotę za to udusić. Zerknąłem leniwie za siebie, Tetsu ściągał buty. Usiadłem leniwie na kanapie, a potem wstałem i z rękami w kieszeni do niego poszedłem.
   Spojrzał na mnie chytrze.
   - A wiec doszedłem - oznajmił uradowany. - Specjalnie dla ciebie, Kagami-kun.
   Potem wtulił się we mnie i stając na palcach delikatnie pocałował w policzek.
   - Ty mały zboczeńcu - zamruczałem mu prosto do ucha i przytuliłem jeszcze mocniej.

3/20 Kuroko jest naprawdę niski

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
3/20 Kuroko jest naprawdę niski

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko



   - Kagami-kun, schyl się – polecił mi Kuroko zaciskając drobne palce na skraju mojej koszulki.
   - Nie. Będę idiotycznie wyglądać – burknąłem nie zatrzymując się, jednak Tetsu nie zamierzał mnie puścić. Ostatecznie ciągnąłem go za sobą do samego mieszkania. Gdy tylko zamknąłem drzwi pociągnął mnie jeszcze bardziej w dół i zapytał:
   - A teraz się schylisz, Kagami-kun?
   - Po co? – jęknąłem zażenowany.
   - Bo chcę cię pocałować, idioto.
   Spojrzałem na jego naburmuszoną minę i od razu wybuchłem śmiechem. Pomimo to posłusznie się schyliłem i umożliwiłem mu dostęp do moich ust. Natychmiast to wykorzystał i przytknął swoje wargi do moich. Potem przytulił się do mnie czule, jak małe dziecko. I nagle poczułem się jak wyjątkowo duża mama.
   - Musisz urosnąć – jęknąłem.
   - Albo kupić szpilki.

2/20 Kuroko ma manię sprzątania

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
2/20 Kuroko ma manię sprzątania

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko



   - Kagami-kun, odkładaj rzeczy na miejsce – zganił mnie Kuroko i podniósł moją koszulkę, po czym odniósł ją do sypialni.
   Jedynie przewróciłem oczami i powróciłem do oglądania meczu. Po pierwszej połowie było wciąż 0:0. Najgorszy mecz świata. Wstałem z kanapy i podszedłem do lodówki, poszperałem w niej przez chwilę, aż w końcu znalazłem moje ulubione piwo. Powróciłem do kanapy i upewniając się, że Kuroko nie ma w pobliżu położyłem nogi na ławie i otworzyłem puszkę. Pociągnąłem sporego łyka.
   - Zdejmij nogi ze stołu, Kagami-kun.
   Zakrztusiłem się piwem. Jak ten wredny mały stwór się tu znalazł?
   - Tetsu, daj spokój – powiedziałem uwodzicielsko. – Oglądam mecz.
   - Widzę – burknął opierając ręce o biodra. – Ale to nie znaczy, że możesz brudzić stół.
   - Cicho, Tetsu. Już się zaczęło. – Uciszyłem go gestem ręki i popijając piwo uważnie zacząłem patrzeć w telewizor.
   Mógłbym przysiąc, że usłyszałem jak Kuroko zgrzyta zębami. Ze złością malującą się na twarzy, jakiej dawno nie widziałem, podszedł do mnie i złapał mocno za nogi i wkładając w to całą swoją siłę próbował je podnieść, jednak bezskutecznie. Gdy chciałem zabrać go na Diabelski Młyn zapierał się z całej siły i ledwo mogłem go ruszyć, a teraz… Aż żal było patrzeć jak się męczy.
   Uniosłem lekko nogi, tak, że Kuroko opadł z krzykiem na kanapę obok mnie. Spojrzał na mnie zabójczym spojrzeniem i zaczął łaskotać. W pewnym sensie był to jakiś pomysł, bo ostatecznie zdjąłem nogi z ławy, ale przy tym z rąk wypadła mi niemal pełna puszka piwa i wylądowała na dywanie.
   Nie pozostałem mu dłużny i przewracając go na łóżko unieruchomiłem jego ręce nad głową. Zacząłem składać drobne pocałunki na jego szyi i szczęce.
   - Kagami-kun?
   - Tak?
   -Wiesz, że będziesz to musiał posprzątać, prawda? – I romantyzm szlak trafił.

piątek, 20 czerwca 2014

1/20 Kuroko ma lęk wysokości

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
1/20 Kuroko ma lęk wysokości

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko

   - Chodźmy na diabelski młyn! - powiedziałem natychmiast ustawiając się w kolejce.
   - Nie, dziękuję - powiedział Kuroko nie zamierzając ruszyć się w miejsca. - Mam alergię na śmierć.
   - Daj spokój. Chodź.
   Przewróciłem oczami i chwyciłem go za ramię chcąc siłą zaciągnąć do kolejki. z zaskoczeniem jednak musiałem stwierdzić, że to chuchro wcale nie jest takim chuchrem i ma całkiem sporo siły. A przynajmniej dość siły by nie dać się najzwyczajniej w świecie zaciągnąć do kolejki. Nie zdołał jednak wytrzymać dłużej niż tylko kilku sekund.
   - Kagami-kun, chcesz mnie zabić? - jęknął Kuroko, który z pewnością chciałby teraz zniknąć jednak moje palce zaciśnięte na na jego nadgarstku powstrzymywały go od tego.
   - Gdybym chciał cię zabić z pewnością znalazłbym na to prostsze sposoby - odpowiedziałem robiąc krok do przodu i z satysfakcją obserwując kurczącą się znacznie kolejkę.
   Już tylko jedna osoba dzieliła nas od kasy. Od diabelskiego młynu. I jak pewnie sądził Kuroko od pewnej śmierci. Wolną ręką złapał mnie za rękaw bluzy i pociągnął do tyłu, spojrzałem na niego, a w jego oczach kryła się desperacja.
   - Jak już kupimy bilety nie będzie odwrotu - jęknął cicho. - Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
   - Tak i chcę to zrobić. Teraz.
   Wykonałem kolejny krok i kupiłem bilety. Szybko zajęliśmy miejsca na siedzeniach. Przestałem trzymać Kuroko, jak małe dziecko, które mogłoby się  zgubić, a jest za bardzo nieśmiałe by powiedzieć komuś o tym, że się zgubił. Ten jednak kurczowo trzymał się mojego ramienia. Gdy ruszyliśmy wydał z siebie głośny krzyk, a jego palce wbiły się mocniej w moje ramie.
   - Nie patrz w dół. Nie patrz w dół. Tylko nie patrz w dół - powtarzał z zamkniętymi oczami.
   Dlaczego przyglądając się mu miałem ochotę wybuchnąć śmiechem? Bo oczywiście wyglądał komicznie. Otworzył jedno oko i ukradkiem spojrzał w dół.
   - Nie mogę patrzeć! - krzyknął i zaciskając mocno oczy wtulił się w moją pierś.
   Tym razem nie zdołałem powstrzymać śmiechu.

Kobiecy śmiech i szminka

Oneshot
Pairing: Kagami x Kise

   - Słyszałem kobiecy śmiech - oznajmił Akashi patrząc z wyrzutem na Kagamiego stojącego w drzwiach swojego pokoju jedynie w bokserkach i koszulce idealnie podkreślającej jego mięśnie. 
   - Sprawdzałem czy potrafię się śmiać jak kobieta - odpowiedział bez zająknięcia. 
   - Czuję perfumy - wciągnął powietrze nosem. 
   - Odświeżacz. 
   - Masz szminkę na szyi.
   - Wysypka. 
   - Och, to musisz uważać. Taka wysypka to nie byle co! - ostrzegł go Akashi krzyżując ramiona na piersi.
   - Zapamiętam to sobie - odpowiedział Kagami z uśmiechem i zatrzasnął drzwi tuż przed nosem Akashiego. oczywiście sprawiło mu to przyjemność, której nie dało się opisać. 
   - Wcale nie śmieję się jak dziewczyna - burknął Kise rozwalony na łóżku. Jego fryzura pozostawiała wiele do życzenia. Kagami dawno nie widział modela w tak wielkim nieładzie.
   - Co do tego mógłbym się spierać. 
   - A to wcale nie była szminka, tylko bardzo męski błyszczyk. Bardzo męski - powtórzył z naciskiem.
   Kagami jedynie przewrócił oczami i podszedł do łóżka, po czym rozłożył się na nim wygodnie. Kise przewrócił się na brzuch, a chłopak nie mógł wręcz oderwać wzroku od jego pośladek. 

Cholera. Dlaczego on musi być tak idealnie nieidealny?

   - A wracając do mojego śmiech - mówił wciąż Kise - to on jest zmysłowy. nie kobiecy. Może odrobinę delikatniejszy niż twój, ale... 
   Nie zdołał dokończyć gdyż z jego gardła wydobył się krzyk zaskoczenia, gdy ręka Kagamiego zderzyła się z jego pośladkami. Taiga wydawał się zaszokowany własnym zachowaniem, natychmiast oblał się rumieńcem, a rękę która była sprawcą całego zamieszania schował pod kołdrą. 

Dałem klapsa Kise. Najzwyczajniej w świecie dałem mu klapsa. Jak mogłem upaść tak nisko? 
Wiele jest rzeczy pode mną, ale pode mną nie ma już nic...  

   - Za co to było?! - warknął Kise. - Albo nie, nie mów. Możesz jeszcze raz? - Ułożył się tak jak poprzednio, ale Kagami obdarzył go jedynie nieczułym spojrzeniem i odepchnął lekko. 
   - Nie. To była spontaniczna decyzja. 
   Kise z całą pewnością nie zadowoliła odpowiedź partnera. Leżeli dłuższą chwilę w milczeniu, dopóki Kise go nie przerwał: 
   - Kochasz mnie, Kagamicchi? - spytał leżąc na boku i podtrzymując głowę na dłoni. Patrzył na Taige z niecierpliwym wyrazem twarzy, ten jednak zamarł ze spojrzeniem wbitym w podłogę. 
   - Co druga żyrafa jest biseksualna - wypalił nagle. 
   - Co to ma ze mną wspólnego? 
   - Nic. Podjąłem desperacką próbę zmiany tematu. 
   Kise prychnął i obracając się na plecy zawinął kołdrę wokół swojego uda. Położył się na plecach i
skrzyżował ramiona na piersi, przymknął oczy jakby chciał odwrócić uwagę Kagamiego od siebie, ale jedynie ją przyciągnął. Taiga umieścił brodę w zagłębieniu szyi Kise i pocałował go delikatnie. Ryota nie zamierzał otworzyć oczu. kagami przesunął usta niżej i przejechał językiem wokół sutków Kise, ten nawet się nie poruszył. 
   Dopiero gdy Taiga przesunął język na jego brzuch, a rękę wsunął do jego spodni Kise poruszył się gwałtownie odpychając przy tym chłopaka i niemal lądując na podłodze. 
   - Nie myśl o moim boskim ciele - warknął. - Mam też duszę. 
   - Niestety muszę powiedzieć, że ciało jest dużo lepsze od duszy.
  - Bo jesteś idiotą - Ryota przeczesał nerwowo włosy. - Ale jakże cudownym idiotą. Chcę się z tobą pieprzyć w łazience - oznajmił wesoło. 
   - Zwariowałeś? gdyby Akashi nas tam zobaczył to nie zawahałby się ani chwili by nas zabić.  
   - Na tak ekstremalny seks nie jestem gotowy... - rozejrzał się dookoła.- Co jest za tymi drzwiami? - spytał wskazując na nie.
   - Garderoba. 
   - A więc chcę się z tobą pieprzyć na podłodze w garderobie przy zgaszonym świetle. - Oznajmił wstając z łóżka i podchodząc do drzwi garderoby. - No chodź, Kagamicchi. 
   Chłopak leniwie, ale posłusznie podążył za Kise. 
  - Skąd w twoim wieku takie szalone pomysły? - spytał otwierając drzwi garderoby i natychmiast zanurzając się w jej mroku.
   - Jestem kreatywny - oznajmił Kise wchodząc za Kagamim, gdy obaj znaleźli się w garderobie Kise zamknął drzwi, a ta wydała się jeszcze mniejsza. - Pamiętam jak Aomine mi o tobie opowiadałam - odezwał się Ryota przerywając milczenie. 
   - Mówił o mnie?
   - Tak. 
   - A co dokładnie? 
  - Że gdy zobaczę cię nago, to przestanę czuć się jak mężczyzna - odpowiedział z uśmiechem.- Ale widziałem cię nago już wiele razy, a moja męskość pozostała tak samo męska. 
   - Może patrzysz pod złym kątem? 
   - Widziałem go już pod każdym kątem i to niczego nie zmienia.
   - Możesz się zamknąć? - warknął Kagami starając się ukryć urazę. - Chcesz się pieprzyć czy nie? 
   - Zrujnujesz mój idealny wygląd! - krzyknął Kise gdy Taiga zaczął rozpinać jego spodnie. 
   - Tu jest ciemno idioto. - Warknął nie przestając mocować się ze spodniami Kise. - gówno mnie obchodzi jak wyglądasz. Aktualnie mógłbyś być nawet moją babcią. Po prostu chcę cie przelecieć.
   - To bardzo przychylne stwierdzenie dla twojej babci - stwierdził Kise.- Mi ono jednak nie pochlebia. 
   - Proszę cię. Zamknij się. 
   Tym razem Kise posłuchał, a Kagami miał już czysty dostęp do ust chłopaka i niezwłocznie to wykorzystał. Przygryzł wargę blondyna, miał na to ochotę od dłuższego czasu. A gdy ten rozchylił usta jęcząc cicho Taiga uznał to za zielone światło i wepchnął język do ust Ryoty. Zaczął pieścić wnętrze jego ust, a Kise wsunął ręce pod koszulkę Kagamiego. Ten z głośnym jękiem odskoczył od chłopaka, oparł się o drzwi dysząc.
   - Idioto! - warknął. - Masz zimne ręce.
  - Zamierzałem właśnie je rozgrzać... - mruknął cicho, a jego głos był zmysłowy, wręcz przyprawiający o dreszcze, ociekający seksem.

Mój prywatny Bóg Seksu.

   Kagami nie działał już świadomie. Natychmiast pozbył się koszulki i znów powrócił do Kise. Nie przeszkadzały mu już zimne ręce uważnie badające każdy skrawek jego nagiego torsu.A on sam z satysfakcją zatopił dłonie w miękkich włosach chłopaka. Z czułością zaczął całować szczękę Taigi, z każdą chwilą sunął coraz niżej. Gdy znalazł się przy sutkach zaczął ssać je lekko co wywoływało u Ryoty rozkoszne jęki. 
   - Zdejmij spodnie - zamruczał do ucha blondyna, a potem przygryzł je mocno. 
   - Ty to zrób - powiedział słodko. Zbyt słodko, a Taiga nie dał długo się prosić. Teraz już za pierwszym razem zdołał rozpiąć spodnie Kise. Te natychmiast opadły na podłogę i już oboje stali jedynie w bokserkach. Ryota zadrżał. - Musisz zainwestować w ogrzewanie w garderobie.
   - Później - zamruczał leniwie Kagami klękając przed Kise i wkładając rękę pod różowe (które niegdyś były białe, ale jak sądził Kise wylądowały w praniu z jedną czerwoną skarpetką) bokserki. Zsunął je do kolan chłopaka pozostawiając go całkiem nagiego. Prawą ręką chwycił jego męskość, a potem bez jakiegokolwiek przeciągania zaczął powoli wsuwać ją do ust.
   Kise wydał z siebie głośny jęk gdy tylko Kagami zaczął ssać. Nie zaprzestał tej czynności, ale modlił się w duchu by Akashi go nie usłyszał. Nie słyszał dźwięku otwieranych drzwi, co było dobrym znakiem, ale Kise nie przestawał jęczeć, a nawet robił się coraz głośniejszy. Nagle wytrysnął obficie spermą prosto do gardła Taigi. Ten połkną połowę, a resztę odruchowo wypluł. Otarł usta wierzchem dłoni i spojrzał na zaczerwienionego Kise, jego włosy były jeszcze bardziej potargane niż wcześniej.
   - Módl się, że Akashi cię nie słyszał. W przeciwnym razie zamieszkam u ciebie.

Sen

Miniaturka
Pairing: Aomine x Momoi

   Obudził mnie podmuch wiatru,który wdarł się do mojego pokoju poprzez otwarte drzwi. Gdy tylko się podniosłam zobaczyłam granatową czuprynę Aomine i od razu wiedziałam, że to nie będzie łatwy wieczór.
   - Da-chan, co ty tu robisz? - spytałam wstając. Moje stopy zetknęły się z zimną podłogą i zadrżałam.
   - To twój sen - odpowiedział spokojnie Aomine podchodząc w moją stronę. - Ty musisz odpowiedzieć na to pytanie.
   Aomine nie zatrzymał się ani na chwilę, w końcu znalazł się przy mnie. Objął mnie w pasie i przyciągnął mocniej do siebie, tak, że jego nabrzmiała erekcja napierała na mój brzuch. Próbowałam się wydostać jednak jego uścisk był żelazny.
   - Wszystko co tu się dzieje jest twoim życzeniem, Momoi - powiedział zaciskając palce na skraju mojej koszuli nocnej.
   - Raczej twoim zboczeniem - znów próbowałam się wyrwać, ale on nie zwracał na to uwagi. Zdjął mi koszulę przez głowę po czym spojrzał na mój biustonosz.
   - Moim zdaniem to niepotrzebna część garderoby. - Sprawnym ruchem rozpiął biustonosz i przeniósł wzrok na koronkowe majtki.- To także. - Zsunął je z moich bioder i po chwili wylądowały na podłodze obok biustonosza.
   - Gwałcić - powiedział jedynie i zabrał się do roboty.

sobota, 17 maja 2014

Las Vegas

One shot
Pairing: Kise x Aomine


   - Ta pozycja jest idiotyczna! Wszystko mnie boli! Ał! Kise, bądź delikatniejszy!
   - Mi też ta pozycja nie przypadła do gustu... A ty ciągle się wiercisz, Aominecchi! Jakbyś siedział spokojnie to nic by ci się nie stało!
   - To ty wciąż jesteś na górze! Ał! Masz większe pole do popisu!
   - Zamknij się i zacznij współpracować!
   - Jak mam współpracować?! Odwalasz całą robotę za mnie! Zabierasz wszystko co najlepsze! Ał Kise, do cholery, złaź ze mnie natychmiast!
   - Ja nie... Ja nie mogę...
   - Co to ma znaczyć, że nie możesz?! Nie gadaj i złaź ze mnie! I to już! Ał, Kise!
   - Ut... Utknąłem... Nie mogę się ruszyć...
   - KISE!!! Jak mogłeś utknąć?!
   - Bo on jest za duży!
   - Nie moja wina, kretynie, ze masz za dużego!Wyjmij go stamtąd natychmiast! Chcę na górę!
   - Nie mogę! Mówię, że utknął!
   - ...
   - ...
   - ...
   - AŁ! Jeżeli już musisz tam zostać bądź delikatniejszy, idioto!
   - Jęczysz jak baba...
   - Bo mi niewygodnie. A ten zakład to był twój pomysł! Co cię w ogóle podkusiło?! Ał!
   - Sądziłem, że wygrasz.
   - Sądziłeś, że... co?! Nikt normalny nie mógł wygrać, bo nikt normalny nie może połknąć 10 monet!
   - Kagamicchi połknął...
   - Bo to były czekoladowe monety!
   - Więc dlaczego ty takich nie użyłeś?
   - Och, wybacz, że jedyne monety jakie znam są metalowe a nie słodkie i lepkie... Ał! Dosyć tego! Idę na górę!
   - Nie, Aominecchi! Mój...
   - Ał! Zamknij się, bo wszyscy cię usłyszą.
   - Ale mój...
   - Zaraz go wyjmę. Cicho.
   - ...
   - ...
   - Ał! Idioto! Mogłeś go złamać!
   - Niech następnym razem nie pcha się tam gdzie go nie chcą!
   - To przez ciebie! Masz za małą...
   - Zamknij się! To był twój pomysł i ty ponosisz wszelką odpowiedzialność za zarówno mój i twój stan zdrowia!
   - Gdybyś miał większą...
   - To i tak twoja wina!
   - Skąd mogłem wiedzieć, że ich chorym życzeniem będzie zamknięcie nas w  walizce i wysłanie do Las Vegas?! Nie wiedziałem też, że masz tak klaustrofobicznie małą walizkę! Tak! Powiedziałem to i jestem z tego dumny! Masz małą walizkę! Mam gdzieś co sobie pomyślisz! To twoja walizka!
   - A ty masz ogromne palce, które nie potrafią otworzyć zamka i zatrzaskują się w nim!
   - Gdybyś miał większą walizkę nie byłoby problemu!
   - Gdybyś się nie zakładał to by nas tutaj nie było!
   - To twoja wina! Bo oczywiście ty musiałeś się zakładać!
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Obraziłeś się?
   - Tak.
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Ał! To moje żebro!
   - Wiem co to jest.
   - Wbijasz w nie swój łokieć!
   - Wiem co robię.
   - A więc przestań!
   - Nie.
   - Dlaczego?!
   - Masz ponętne żebra.
   - Kiedy stąd wyjdziemy będziesz mógł je nawet policzyć, ale najpierw stąd wyjdźmy!
   - Jesteś strasznie spięty.
   - O co ci chodzi?!
   - Chcę na górę.
   - Nie! Wystarczająco wycierpiałem! Ał! Kise, żebro!
   - Przecież wiem.
   - No dobra! Idź sobie na górę!
   - ...
   - ...
   - Dziękuję.
   - Jesteś chory na głowę.
   - Czyli nie chcesz skorzystać z moich usług?...
   - Oczywiście, że n... Zaraz. Jakich usług?
   - Przecież nie chcesz.
   - Nieważne. I tak tu jest za mało miejsca.
   - Skoro tak mówisz...
   - Nie mam nawet jak zdjąć spodni...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Ał, Kise... Co ty robisz? Weź tą rękę... Nie. Nie tam... Kise! Zabieraj tą łapę! Kise do cholery! Jak stąd wyjdziemy to obiecuję, że cię zabiję!
   - ...
   - Och, Kise... Nie.
   - Stanął ci, Aominecchi.
   - Zamknij się!
   - Masz ochotę...
   - Ty masz zboczone myśli!
   - Nie tylko myśli, Aominecchi.  Nie tylko myśli...
   - Kise, nie! Błagam, tylko nie tu! Kise, idioto! NIE!!!


   - Ał!
   - Auuu!
   - Przestan się kręcić, idioto!
   - To walizka się kręci, kretynie! Nie ja!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Chyba lądujemy, Aominecchi.
   - Nie obchodzi mnie, że lądujemy! Chcę natychmiast stąd wyjść! Wyjść! Rozumiesz? Możemy być nawet tysiąc metrów pod wodą! Chcę stąd wyjść! Teraz!
   - Opanuj się i łaskawie przestań mnie kopać!
   - Nie przestanę! Mam siniaki w każdym możliwym miejscu! Nawet tam gdzie siniaków być nie powinno!
   - A gdzie nie powinno ich być?
   - Na pewno nie tam gdzie aktualnie są! Ał! Wracamy liniami pierwszej klasy! Nie wytrzymam kolejnego lotu tak blisko ciebie! Cały czas mnie dotykasz! I to w miejscach, w których wcale nie chcę być dotykany!
   - Plecy?
   - Nie Kise! Nie chodzi o plecy!
   - W takim razie już wcale nie rozumiem.
   - Nie musisz! Po prostu się zamknij i się nie wychylaj!
   - Jak mam się wychylać? Jesteśmy zamknięci w cholernie małej walizce i pewnie zostaniemy już tu na zawsze! A do tego ciemno tu jak w dupie!
   - Wiem, Kise. Wiem! Wcale nie musisz mi tego powtarzać!
   - Chociaż nie. Twoje krzyki mogą nas ratować. Pewnie usłyszeli cię aż na madegaskarze.
   - Och, zamknij się! Lemury nam raczej nie pomogą!
   - (naśladując głos Króla Juliana) Albowiem gdyż jestem Król Julian macie się mnie słuchać i nie panikować. Panika jest bezcelowa! Dlaczego panikujecie?! Nie panikujcie!!!
   - Kise...
   - Tak?
   - Zamknij się.
   - Jesteś strasznie nerwowy, Aominecchi.
   - Ciekawe dlaczego... Ach tak! Bo jestem zamknięty w cholernie małej walizce z gościem, który widzi tylko pozytywy! Tęcza! Koniki! Latające cukierki! Przestaniesz o tym myśleć gdy tylko stąd wyjdziemy!
   - Dlaczego?
   - Bo uduszę cię gołymi rękami! Zabije! Zakopię! Sklonuję! I zabiję klony! Zabiję cię, Kise!
   - A ja sądzę, że to była wspaniała podróż.
   - Wspa... Co?! Czy na pewno mówimy o tej samej podróży?!
   - Walizka! Samolot! Las Vegas! Było wspaniale. ta podróż wzmocniła nasz związek! Nie łączy nas już tylko seks! Ufamy sobie i do tego jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
   - Przyjaciółmi? Czy przyjaciele zabijają siebie nawzajem? Bo pierwsze co zamierzam zrobić gdy tylko stąd wyjdę to cię za... Pójść do łazienki. Od sześciu godzin nie byłem w łazience i to twoja wina!
   - Jeżeli wytrzymasz do momentu gdy stąd wyjdziemy nie będę niczego żałować.
   - Jesteś okropny! Powinieneś mnie wspierać w tak trudnej chwili!
   - Czy bycie przyjacielem zobowiązuje do wspierania swoich przyjaciół podczas opróżniania pęcherza?
   - Nie. Ale bycie partnerem zobowiązuje!
   - A więc z nami koniec.
   - Co ty bredzisz?
   - Jak już skończysz znowu się zjedziemy.
   - Nie ma mowy! Nie będę przy tobie sikał!
   - Dzięki Bogu!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Zaraz! To znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry by przy mnie sikać?! Jestem idealny! Lepszej osoby nie znajdziesz!
   - Nie chcę przy tobie sikać bo to by przeniosło nasz związek na kolejny poziom!
   - Nie chcesz tego?
   - Chcę! Ale czy nie może tego zrobić jakiś inny pierwszy raz? Może pierwszy pocałunek w metrze?
   - Już całowaliśmy się w metrze... Ał! Chyba naprawdę lądujemy!


   - Dlaczego musisz być takim idiotom!
   - Sam jesteś idiotą!
   - Ja nie uciekłem nie płacąc jak tylko gość otworzył walizkę!
   - I nie rozumiem co ci nie pasuje!
   - Mogłeś zapłacić!
   - Nie mogłem! Musiałem do łazienki! Ty mogłeś zapłacić.
   - Nie miałem pieniędzy!
   - A więc też uciekłeś.
   - A co miałem zrobić?! Gdybyś nie uciekał wszystko byłoby w porządku!
   - Gdybyś się nie zakładał nie byłoby nas tutaj!
   - I jak zwykle wszystko przeze mnie!
   - Tak.
   - To ty się na mnie rzuciłeś!
   - Mówiłem, że cię zabiję.
   - Ale na oczach policjantów!
   - Nie musieli patrzeć...
   - Aominecchi! Kto jak kto ale ty powinieneś co grozi za uderzenie policjanta!
   - Pół roku więzienia...
   - CO?!
   - Mamy tu siedzieć pół roku?!
   - Może zrozumieją, że chciałem uderzyć mojego chłopaka, który musiał się zakładać o to, że połknę dziesięć monet! I że to przez ciebie tu jesteśmy! Nie moja wina, że facet chciał być bohaterem i cię ratować.
   - Aominecchi!
   - A ty kopnąłeś tego drugiego! Prosto w klejnoty! Przez dwie minuty zwijał się z bólu!
   - Myślałem, że to ty!
   - Jak mogłeś mnie z nim pomylić?! Był o głowę niższy!
   - Zamknij się! Wymyślił byś jakiś plan jak się stąd wydostać!
   - Nie da się! Ciemno tu!
   - Przecież widzę, że ciemno! Improwizuj!
   - AŁA!!! Kopnąłeś mnie!
   - Wiem!
   - Osz ty... Gdyby nie dzieliła nas ta krata to bym cię zabił!
   - Ale dzieli nas ta krata bo p[rzez ciebie wylądowaliśmy w więzieniu!
   - Wiem! Ale nie rozumiem dlaczego mamy oddzielne cele!
   - Bo chciałeś mnie zabić!
   - Wciąż chcę!
   - SAM WIDZISZ!!!
   - Dlaczego się tak wydzierasz idioto?
   - Bo mnie wkurwiłeś kretynie.
   - A ty mnie debilu!
   - Siusiumajtek!
   - Pedał!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Nie mam siły, żeby cię obrażać, idioto.


Wyszło może trochę dziwie, ale jak większość moich one shotów pisany był w środku nocy.
Na pół spałam więc może być trochę dziwne miejscami.

piątek, 9 maja 2014

Net rozmowa - 1

Opowiadanie
Pairingi:
Midorima x Kise,
Kagami x Aomine,
Akashi x Kuroko


* kotek_miałkuś się zalogował*


c_h_a_n_e_l: Witam! długo cię z nami nie było, kotku ;x 

fack_you_bitch: Czyżby nam się poszczęściło? ;3 

kotek_miałkuś: w pewnym sensie... ;> 

lucky_Four-eyes: Gratulacje! 

Fatal_Scisscors: Naciesz się póki możesz ;***

c_h_a_n_e_l: @Fatal_Scisscors, co masz na myśli????

Fatal_Scisscors: dokładnie to co napisałem. jednorazowy seks nie jest oznaka małżeństwa 

c_h_a_n_e_l: Podobnie jak seks nie jest oznaką miłości! 

*kotek_miałkuś się wylogował*

c_h_a_n_e_l: I co zrobiłeś idioto????!!!!! 

Fatal_Scisscors:  powiedziałem prawdę 

lucky_Four-eyes: Ugh... Obaj się zamknijcie!

lucky_Four-eyes: A skoro mowa o szczęściu to mi także się ostatnio poszczęściło c; 

Fatal_Scisscors pisze...


c_h_a_n_e_l: @Fatal_Scisscors ani się waż!!! 

fack_you_bitch: chłopaki, odpuśćcie >.< @lucky_Four-eyes mam nadzieję, że było miło 

lucky_Four-eyes: Było niebiańsko!!! Mój skarb radzi sobie wyśmienicie *-* :D 

Fatal_Scisscors: Bez szczegółów proszę 

c_h_a_n_e_l: A JA PROSZĘ SZCZEGÓŁY!!!! szczególnie te pikantne ;3 

fack_you_bitch: chyba nie sądzisz, że on ci o tym opowie @c_h_a_n_e_l... 

c_h_a_n_e_l: prawdę mówiąc sądzę. 

Fatal_Scisscors: jesteście obrzydliwi.

*Fatal_Scisscors się wylogował* 

c_h_a_n_e_l: nawet lepiej, ze poszedł ;__; 

*fack_you_bitch się wylogował* 

c_h_a_n_e_l: NO EJ! 

c_h_a_n_e_l: gdzie 

c_h_a_n_e_l: wy 

c_h_a_n_e_l: wszyscy 

c_h_a_n_e_l: znikacie

c_h_a_n_e_l: ????

c_h_a_n_e_l: @lucky_Four-eyes?? 

lucky_Four-eyes: Tak? 

c_h_a_n_e_l: Ufff już myślałem, że ty też zniknąłeś 

lucky_Four-eyes: Nie - wciąż jestem 

c_h_a_n_e_l: No to.. Opowiesz mi? *-* Proszę... *-*

lucky_Four_eyes: Chyba nie mam wyboru, prawda?

c_h_a_n_e_l: Nie bardzo... XD

lucky_Four_eyes: No więc wróciłem do domu, przygotowałem pyszną kolację, świece, białe wino... A potem on przyszedł, pocałował mnie, zjedliśmy kolację, wypiliśmy wino zaproponowałem mu wspólną kąpiel. Zgodził się, było miło... i mokro... umył mi plecy, a potem znaleźliśmy się w łóżku.

c_h_a_n_e_l: SZCZEGÓŁY!!! SZCZEGÓŁY!!! Co jedliście???

lucky_Four-eyes: kurczaka... sałatkę grecką... ziemniaki...

c_h_a_n_e_l: A deser???Proszę powiedz, że był deser!!!

lucky_Four-eyes: Oczywiście, że był!!! Za kogo ty mnie masz?? Pudding czekoladowy i truskawki

c_h_a_n_e_l: Uff czyli jednak warto się z tobą pieprzyć 

lucky_Four-eyes: WARTO???!!! On nie jest ze mną tylko dla tego, że jestem dobry w łóżku! On mnie kocha, ja go zresztą też... Pomijając to jaki potrafi być irytujący...

c_h_a_n_e_l: No jasne każdy tak mówi...

lucky_Four-eyes: Spadaj

c_h_a_n_e_l: OK OK OK

c_h_a_n_e_l: Chociaż powiedz jak było... Zrobił ci loda? A może ty mu?? Albo na pieska...

*lucky_For_eyes się wylogował* 

c_h_a_n_e_l: Nie... znowu -.- 

*Power-is-with-me się zalogował* 

c_h_a_n_e_l: ...

Power-is-with-me: ... 

c_h_a_n_e_l: ... 

Power-is-with-me: idiota 

c_h_a_n_e_l: sam jesteś idiotą. 

Power-is-with-me: przynajmniej mam ludzką nazwę 

c_h_a_n_e_l: reżyser gwiezdnych wojen by się jej nie powstydził

Power-is-with-me: zamknij się 

c_h_a_n_e_l: ile ty masz lat, do cholery??? 

Power-is-with-me: więcej niż ty 

c_h_a_n_e_l: naprawdę? bo zachowujesz się na 10 lat 

*kotek_miałkuś się zalogował* 

c_h_a_n_e_l: OOO! Wróciłeś!!! I jak tam, kotku?? ;x 

kotek_miałkuś: Pokłóciliśmy się. 

c_h_a_n_e_l: Jak to??? ;o O CO?! 

kotek_miałkuś: o miłość. Zapytałem go czy mnie kocha czy po prostu łączy nas zwierzęcy seks. A on jedynie powiedział, że powinno mi wystarczyć to, że mnie nie zdradza. 

c_h_a_n_e_l: Na pewno nie zdradza???? 

kotek_miałkuś: Nie... Nie mógł by. Co prawda ogląda chore gazetki z cytatymi panienkami i się przy tym masturbuje, ale to przecież nie zdrada.

c_h_a_n_e_l: O jezu.. jak ty możesz być z takim facetem??? masturbuje się przy gazetach... O BOŻE!! A do tego woli cytate panienki... Nie widziałem cię, ale obstawiam, że nie jesteś panienką, a do tego cytatą. Chyba, że czegoś nie wiem... 

kotek_miałkuś: Oczywiście, że nie jestem! 

c_h_a_n_e_l: Może lepiej, że zerwaliście... 

kotek_miałkuś: Moze i lepiej... 

kotek_miałkuś: kim jest @Power-is-with-me??? 

c_h_a_n_e_l: tajemniczym kimś... -.- 

c_h_a_n_e_l: wiesz, że to rozmowa wyłącznie dla gejów???

Power-is-with-me: Wiem, inaczej by mnie tu nie było 

c_h_a_n_e_l: Och

c_h_a_n_e_l: A więc... jak wyglądają twoje stosunki z partnerem? 

Power-is-with-me: Nie wyglądają wcale. zerwaliśmy 

kotek_miałkuś: znam to uczucie 

Power-is-with-me: ooo tak, mam ochotę narzygać do jego skrzynki na listy 

kotek_miałkuś: jak wiele ja bym oddał za to by ten  debil miał skrzynkę na listy... 

Power-is-with-me: hahahhahaha xd zawsze możesz mu taką kupić 

kotek_miałkuś: Wątpię czy by przyjął taki prezent heh

*c_h_a_n_e_l się wylogował* 

Power-is-with-me: chyba go wystraszyliśmy...

kotek_miałkuś: zwykle to on odstrasza ludzi ;3 

Power-is-with-me: och, czego mnie to nie dziwi??? 

kotek_miałkuś: wydajesz się miły :))) od kiedy tacy goście są wolni??? 

Power-is-with-me: od kiedy inni zajebiści goście postanowili ich rzucić 

kotek_miałkuś: nie no... miły, zabawny, jeszcze powiedz że przystojny XD

Power-is-with-me: Nie narzekam ;x zażaleń też nigdy nie słyszałem

kotek_miałkuś: dlaczego dopiero teraz cie poznałem??? eh

Power-is-with-me: jeszcze się nie poznaliśmy, mogę być czterdziestoletnim zboczeńcem z ogromnych bebechem i łysą pałą, który szuka małoletniego kochanka

kotek_miałkuś: Nie masz 40 lat. Jakbyś miał to byś nie pisał pała

Power-is-with-me: Nie wierzysz mi???

kotek_miałkuś: Oczywiście, że nie

Power-is-with-me: Może się spotkamy??

kotek_miałkuś: Nie spotykam się ze starymi prychami

Power-is-with-me: EJ!!

kotek_miałkuś: Na rynku? Jutro, o 15?

Power-is-with-me: niech będzie

*kotek_miałkuś się wylogował* 

*Power-is-with-me się wylogował*

*lucky_Four-eyes się zalogował*

*c_h_a_n_e_l się zalogował*

lucky_Four-eyes: to najgorszy rodzaj śmierci jaki mógłbym sobie wymarzyć 

c_h_a_n_e_l: ze mną u boku? XDDD

lucky_Four-eyes: dokładnie....

c_h_a_n_e_l: Nie marudź przynajmniej nie umierasz w samotności 

lucky_Four-eyes: wybacz, ale śmierć godna Juli mi nie pochlebia 

c_h_a_n_e_l: wiedziałem że to kiedyś nastąpi *o* 

lucky_Four-eyes: co?!?

c_h_a_n_e_l: Żywy człowiek porówna mnie z Romeem

c_h_a_n_e_l: Miło słyszeć, że z mojego powodu warto umierać *-* 

lucky_Four-eyes: Przymknij sie 

c_h_a_n_e_l: Jezuuu jesteś strasznie niegościnny 

lucky-Four-eyes: O czym ty w ogóle bredzisz o.o 

c_h_a_n_e_l: nwm, próbuję się nie zanudzić na śmierć ;-; 

lucky_Four-eyes: masz chłopaka, wyciągnij go gdzieś 

c_h_a_n_e_l: siedzi w pokoju obok -.- wątpię czy zamierza dzisiaj w ogóle  się ruszyć 

lucky_Four-eyes: zawsze możesz spróbować

c_h_a_n_e_l: Nie mogę, on ma swoje 'zasady' 

lucky_Four-eyes: czy wy w ogóle rozmawiacie? 

c_h_a_n_e_l: czasem... 

lucky_Four-eyes: czasem?!? to dlaczego jeszcze w ogóle jesteście ze sobą?!? 

c_h_a_n_e_l: bo go kocham 

lucky_For-eyes: no tak, jak powiedział ktoś mądry... 'miłość jest ślepa' 

c_h_a_n_e_l: sam jesteś ślepy -.- czego nie jesteś z chłopakiem tylko siedzisz i ze mną piszesz? 

lucky-For-eyes: chyba z tego samego powodu co ty 

c_h_a_n_e_l: No prosze! bratnia dusza na wyciągnięcie ręki! 

lucky_Four-eyes: przecież nie mogę przez cały czas tylko przygotowywać mu kolacji 

c_h_a_n_e_l: mój chłopak najwyraźniej myśli, że może

lucky_Four-eyes: chrzanić to, idę zagrać

c_h_a_n_e_l: zagrać?

lucky_Four-eyes: tak, w kosza

c_h_a_n_e_l: o matko!!!!! *o* kocham kosza!!!! mogę pójść z tobą?!

c_h_a_n_e_l: proszę *-*

lucky_Four-eyes: dobra, spotkajmy się na boisku...

*lucky_Four-eyes się wylogował* 

*c_h_a_n_e_l się wylogował*





Pisane na szybko. 
Wyrozumiałość mile widziana.



sobota, 3 maja 2014

Lubię jak jest głośno

Oneshot
Pairing: Murasakibara x Akashi



Wypowiedz moje imię, jakby to było po raz ostatni,
Żyj dziś jakby to była twoja ostatnia noc!!! 
Uuuuuu...

   Wył Murasakibara jak wściekły pies do księżyca. Lejąca się z prysznica woda zagłuszała jego repertuar, który jak Akashi musiał przyznać, był wyjątkowo kiepski. jednak czerwonowłosy powstrzymywał się by nie uderzyć w drzwi łazienki i nie wrzasnąć na ogromnego chłopaka. 

Chcemy płakać, ale wiemy że wszystko jest w porządku!!!!!
Ooooooo
 Bo ja jestem z tobą a ty jesteś ze mną!!!! 

   Różowa gąbka wędrowała po całym ciele Murasakibary, zostawiając białą pianę dosłownie wszędzie. Akashi był pewien, że gdyby teraz wszedł do łazienki zalałaby go fala gorącej wody zmieszanej z pianą. Jednak jego oczy wymagałyby dużo dłuższego odpoczynku po oglądaniu pewnej częście Murasakibary... +18


Motyle, motyle, byliśmy przeznaczeni do latania!!!!
Ooooooch!!!!
Ty i ja, ty i ja. Kolory na niebie!!!  
Oooo taaaaak!!!!
 Możemy rządzić światem któregoś dnia, ale jakoś nigdy nie będziemy tak jaśni, jak jesteśmy teraz!!!!

   Dodawana przez olbrzyma westchnienia i jęki sprawiały, że Akashi musiał zaszyć się w najdalszej części pomieszczenia gdzie nie docierało wycie Murasakibary. Niechętnie musiał przyznać, że to co robił chłopak w jego łazience niesamowicie go podniecało. Chyba nie powinien zaproponować Murasakibarze by to u niego umył się po treningu. Nie powinien mu wierzyć, że w jego mieszkaniu przez najbliższy tydzień nie będzie ciepłej wody... Cały tydzień z Murasakibara wyjącym pod prysznicem... Żywy koszmar.

Stoimy w świetle, które nigdy nie zgaśnie!!!!!
Oooooch yeach!!!!!
Jutro nadchodzi, ale to się nie zmieni!!!
Nieeee zmieniiii!!!!! 
Booooo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!!
Na zawszeeeee!
Wspomnienie byciaaaaa tutaj z tobą!!!!
Jest jednym przez które zabiorę mojeeeee życieeee!!!!
Bo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!! 
Na zawszeee!!!!

    Jeszcze to przeciąganie samogłosek, które wydało się Akashiemu tak cholernie seksi... Podbiegł do drzwi łazienki i z całej siły uderzył w nie pięścią. Murasakibara przestał śpiewać, ale woda lała się na tyle głośno, że Akashi wciąż musiał krzyczeć by olbrzym go usłyszał. 
   - Zmień repertuar Murasakibara-kun!!! - wrzasnął. 
   Chłopak najwyraźniej go usłyszał, bo przez dłuższą chwilę panowała cisza, a potem zaczął śpiewać coś zupełnie innego. 

Na świecie są tylko dwa typy ludzi -
jedni, co się bawią i drudzy, co obserwują.
Więc, skarbie, jestem pokazową dziewczyną.
Nie lubię być z tyłu, muszę być pierwsza!!!!!!!

   Akashi uderzył głową o drzwi łazienki dobre kilka razy. Przestał dopiero gdy ból głowy był zbyt silny, by mógł zrobić to po raz kolejny. Murasakibara go podniecał! Zwariował... Naprawdę zwariował. Akashiego i szpital psychiatryczny dzieliła teraz naprawdę, ale to naprawdę cienka granica... 
    - Murasakibara-kun!!! - krzyknął mając nadzieję, że nie będzie musiał mówić nic więcej. Nie miał siły krzyczeć w takiej sytuacji. Nie, gdy w jego głowie tańczył nagi Murasakibara z biustonoszem z kokosów... Ale chłopak chyba zrozumiał... 

Zejdziesz na dół jak Nowy Jork
Ja nigdy nie śpię
Dzika jak Los Angeles
Moja fantazja
Gorętsza niż Miami
Czuję żar
Miss Międzynarodowej Miłości
Miss Międzynarodowej Miłości

   Akashi uderzył pięścią drzwi tak mocno, ze przez chwilę myślał, że wylecą z zawiasów, ale nie wyleciały... Jęknął osuwając się na ścianę. Wizja nagiego Murasakibary z kokosowym biustonoszem zniknęła niemal tak szybko jak się pojawiła, zastąpiona Murasakibarą pod prysznicem. Starannie rozmasowującego gąbką każdy kawałek swojego ciała. Jezdzi nią po brzuchu i powoli ze znaczącym uśmiechem zsuwa ją niżej... i niżej... O Boże... I robi to tą samą gąbką, którą codziennie myje się Akashi. 
   Nagle drzwi łazienki gwałtownie się otworzyły. Klamka zrobiła w ścianie niewielką dziurę. W gorących oparach, z wilgotną skórą, na której wciąż iskrzyły się kropelki wody. Na biodrach niedbale ma zawiązany ręcznik. Bardzo krótki ręcznik... Akashi jeszcze nie wiedział czy powinien zwrócić na to uwagę... A do tego wciąż śpiewał...  Na pewno nie był to anielski śpiew, wręcz diabelski. A co najgorsze... podniecał Akashiego. 

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

   Może Murasakibara jednak potrafił śpiewać? Był jak wabik, o tak, specjalny wabik na Akashiego. Chłopak wciąż wpatrzony w Murasakibarę jak w wyjątkowo dobrze wykonany obrazek, wstał i podszedł chwiejnym krokiem do Murasakibary. Nie wiedział jak to zrobił, ale po chwili ich usta się połączyły. Pamiętał jedynie, że wyciągał szyję do góry niczym żyrafa. Co prawda nie było to komfortowe, ale na pewno warte Murasakibary.
   Szybko znaleźli się w sypiali Akashiego. Z uwagi na to, że Murasakibara nie miał wystarczającej ilości garderoby, której mógłby się pozbyć więc podszedł do szafki szukając na telefonie odpowiedniej piosenki, której można słuchać podczas seksu - jeżeli taka w ogóle istniała. Akashi czuł się niepocieszony, że sam musi się rozebrać, oczywiście, że wolał by zrobił to Murasakibara...

   Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

   Akashi spojrzał z niedowierzeniem na Murasakibarę. Chłopak wydawał się mieć zaskakująco dobry gust. A może był zły tylko Akashi miał to dostrzec dopiero gdy już będzie po wszystkim? Zresztą nieważne. Myślał tylko o tym, że Murasakibara z każdą chwilą staje się coraz bardziej seksowny i coraz bardziej go podnieca. Niech cię, Atsushi.


Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

   Akashi pozbył się całego ubrania i spojrzał na Murasakibare, który jednym płynnym ruchem pozbył sie ręcznika i... O BOŻE, jego interes był naprawdę wielki...  Jak cały Murasakibara... Jego ubrania były wielkie... Jego dłonie były wielkie... Wszystko co jadł było wielkie... A Akashi był... no cóż. Mały.

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By słyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

   Podczas gdy muzyka wyraźnie dodawała im otuchy Murasakibara klękną przed Akashim, ale i tak musiał się jeszcze sporo pochylić, i nagle wpakował całą męskość Akashiego do ust. Akashi z przerażeniem patrzył na Murasakibarę, który wręcz pożerał jego członek. Jednak pomimo tak kolosalnej różnicy pomiędzy wielkością członka Akashiego, a ust Murasakibary, Akashi musiał przyznać, że chłopak był zadziwiająco delikatny, a to co robił było nawet przyjemne... 

 Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.

Słuchaj, kochanie,
Nie mamy zbyt wiele czasu.
Nie potrzebujesz alkoholu,
Skosztuj mojego pocałunku numer 9.

To jest jakiś szajski Ace of Base,
Widzę ich znak.
Dzięki za cierpliwość,
Postaraj się zachować to w pamięci.

To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.

Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.

Powiem ci co robić.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.

Jestem twardoskóra,
Ostra jak pinezka.
Nie baw się moimi uczuciami,
Dziwko, to ja tu jestem jędzą.

Trzeba było słuchać,
Lubię swój parkiet,
Przyciśnij mnie, to nie wystarczy.

Kto mówi, że za nim tęsknię?

To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.

Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.

Powiem ci co robić.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.

Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.

Pękają szyby w moim domu.

Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.

Uderz mnie tą brudną piosenką.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.

Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.

Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno

Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.

Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.

Pękają szyby w moim domu.

Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.

Uderz mnie tą brudną piosenką.

    Słowa wydobywające się z głośników telefonu Murasakibary wręcz idealnie opisywały to co działo się w sypialni Akashiego przez następne dwie godziny... A jednak czerwonowłosy czuł się tak jakby dopiero co zaczęli, pomimo, że był wyczerpany chciał więcej... Jednak zanim znów przytulił się do Murasakibary przysiągł sobie, że już nigdy więcej nie będzie słuchał tej piosenki... Choćby miał wrzucić telefon Murasakibary do najbliższej rzeki... 
   Przekręcił się na bok twarzą do dyszącego Murasakibary i szepnął mu do ucha:
   - Uwielbiam uczucie niedosytu, ale chcę więcej... 

   I kto by pomyślał, że telefon Murasakibary wylądował w rzece już następnego dnia. 


Bez komentarza :'')