20 faktów o Kuroko Tetsuyi
1/20 Kuroko ma lęk wysokości
Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko
- Chodźmy na diabelski młyn! - powiedziałem natychmiast ustawiając się w kolejce.
- Nie, dziękuję - powiedział Kuroko nie zamierzając ruszyć się w miejsca. - Mam alergię na śmierć.
- Daj spokój. Chodź.
Przewróciłem oczami i chwyciłem go za ramię chcąc siłą zaciągnąć do kolejki. z zaskoczeniem jednak musiałem stwierdzić, że to chuchro wcale nie jest takim chuchrem i ma całkiem sporo siły. A przynajmniej dość siły by nie dać się najzwyczajniej w świecie zaciągnąć do kolejki. Nie zdołał jednak wytrzymać dłużej niż tylko kilku sekund.
- Kagami-kun, chcesz mnie zabić? - jęknął Kuroko, który z pewnością chciałby teraz zniknąć jednak moje palce zaciśnięte na na jego nadgarstku powstrzymywały go od tego.
- Gdybym chciał cię zabić z pewnością znalazłbym na to prostsze sposoby - odpowiedziałem robiąc krok do przodu i z satysfakcją obserwując kurczącą się znacznie kolejkę.
Już tylko jedna osoba dzieliła nas od kasy. Od diabelskiego młynu. I jak pewnie sądził Kuroko od pewnej śmierci. Wolną ręką złapał mnie za rękaw bluzy i pociągnął do tyłu, spojrzałem na niego, a w jego oczach kryła się desperacja.
- Jak już kupimy bilety nie będzie odwrotu - jęknął cicho. - Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
- Tak i chcę to zrobić. Teraz.
Wykonałem kolejny krok i kupiłem bilety. Szybko zajęliśmy miejsca na siedzeniach. Przestałem trzymać Kuroko, jak małe dziecko, które mogłoby się zgubić, a jest za bardzo nieśmiałe by powiedzieć komuś o tym, że się zgubił. Ten jednak kurczowo trzymał się mojego ramienia. Gdy ruszyliśmy wydał z siebie głośny krzyk, a jego palce wbiły się mocniej w moje ramie.
- Nie patrz w dół. Nie patrz w dół. Tylko nie patrz w dół - powtarzał z zamkniętymi oczami.
Dlaczego przyglądając się mu miałem ochotę wybuchnąć śmiechem? Bo oczywiście wyglądał komicznie. Otworzył jedno oko i ukradkiem spojrzał w dół.
- Nie mogę patrzeć! - krzyknął i zaciskając mocno oczy wtulił się w moją pierś.
Tym razem nie zdołałem powstrzymać śmiechu.
piątek, 20 czerwca 2014
Kobiecy śmiech i szminka
Oneshot
Pairing: Kagami x Kise
Pairing: Kagami x Kise
- Słyszałem kobiecy śmiech - oznajmił Akashi patrząc z wyrzutem na Kagamiego stojącego w drzwiach swojego pokoju jedynie w bokserkach i koszulce idealnie podkreślającej jego mięśnie.
- Sprawdzałem czy potrafię się śmiać jak kobieta - odpowiedział bez zająknięcia.
- Czuję perfumy - wciągnął powietrze nosem.
- Odświeżacz.
- Masz szminkę na szyi.
- Wysypka.
- Och, to musisz uważać. Taka wysypka to nie byle co! - ostrzegł go Akashi krzyżując ramiona na piersi.
- Zapamiętam to sobie - odpowiedział Kagami z uśmiechem i zatrzasnął drzwi tuż przed nosem Akashiego. oczywiście sprawiło mu to przyjemność, której nie dało się opisać.
- Wcale nie śmieję się jak dziewczyna - burknął Kise rozwalony na łóżku. Jego fryzura pozostawiała wiele do życzenia. Kagami dawno nie widział modela w tak wielkim nieładzie.
- Co do tego mógłbym się spierać.
- A to wcale nie była szminka, tylko bardzo męski błyszczyk. Bardzo męski - powtórzył z naciskiem.
Kagami jedynie przewrócił oczami i podszedł do łóżka, po czym rozłożył się na nim wygodnie. Kise przewrócił się na brzuch, a chłopak nie mógł wręcz oderwać wzroku od jego pośladek.
Cholera. Dlaczego on musi być tak idealnie nieidealny?
- A wracając do mojego śmiech - mówił wciąż Kise - to on jest zmysłowy. nie kobiecy. Może odrobinę delikatniejszy niż twój, ale...
Nie zdołał dokończyć gdyż z jego gardła wydobył się krzyk zaskoczenia, gdy ręka Kagamiego zderzyła się z jego pośladkami. Taiga wydawał się zaszokowany własnym zachowaniem, natychmiast oblał się rumieńcem, a rękę która była sprawcą całego zamieszania schował pod kołdrą.
Dałem klapsa Kise. Najzwyczajniej w świecie dałem mu klapsa. Jak mogłem upaść tak nisko?
Wiele jest rzeczy pode mną, ale pode mną nie ma już nic...
- Za co to było?! - warknął Kise. - Albo nie, nie mów. Możesz jeszcze raz? - Ułożył się tak jak poprzednio, ale Kagami obdarzył go jedynie nieczułym spojrzeniem i odepchnął lekko.
- Nie. To była spontaniczna decyzja.
Kise z całą pewnością nie zadowoliła odpowiedź partnera. Leżeli dłuższą chwilę w milczeniu, dopóki Kise go nie przerwał:
- Kochasz mnie, Kagamicchi? - spytał leżąc na boku i podtrzymując głowę na dłoni. Patrzył na Taige z niecierpliwym wyrazem twarzy, ten jednak zamarł ze spojrzeniem wbitym w podłogę.
- Co to ma ze mną wspólnego?
- Nic. Podjąłem desperacką próbę zmiany tematu.
Kise prychnął i obracając się na plecy zawinął kołdrę wokół swojego uda. Położył się na plecach i
skrzyżował ramiona na piersi, przymknął oczy jakby chciał odwrócić uwagę Kagamiego od siebie, ale jedynie ją przyciągnął. Taiga umieścił brodę w zagłębieniu szyi Kise i pocałował go delikatnie. Ryota nie zamierzał otworzyć oczu. kagami przesunął usta niżej i przejechał językiem wokół sutków Kise, ten nawet się nie poruszył.
Dopiero gdy Taiga przesunął język na jego brzuch, a rękę wsunął do jego spodni Kise poruszył się gwałtownie odpychając przy tym chłopaka i niemal lądując na podłodze.
- Nie myśl o moim boskim ciele - warknął. - Mam też duszę.
- Niestety muszę powiedzieć, że ciało jest dużo lepsze od duszy.
- Bo jesteś idiotą - Ryota przeczesał nerwowo włosy. - Ale jakże cudownym idiotą. Chcę się z tobą pieprzyć w łazience - oznajmił wesoło.
- Bo jesteś idiotą - Ryota przeczesał nerwowo włosy. - Ale jakże cudownym idiotą. Chcę się z tobą pieprzyć w łazience - oznajmił wesoło.
- Zwariowałeś? gdyby Akashi nas tam zobaczył to nie zawahałby się ani chwili by nas zabić.
- Na tak ekstremalny seks nie jestem gotowy... - rozejrzał się dookoła.- Co jest za tymi drzwiami? - spytał wskazując na nie.
- Garderoba.
- A więc chcę się z tobą pieprzyć na podłodze w garderobie przy zgaszonym świetle. - Oznajmił wstając z łóżka i podchodząc do drzwi garderoby. - No chodź, Kagamicchi.
Chłopak leniwie, ale posłusznie podążył za Kise.
- Skąd w twoim wieku takie szalone pomysły? - spytał otwierając drzwi garderoby i natychmiast zanurzając się w jej mroku.
- Jestem kreatywny - oznajmił Kise wchodząc za Kagamim, gdy obaj znaleźli się w garderobie Kise zamknął drzwi, a ta wydała się jeszcze mniejsza. - Pamiętam jak Aomine mi o tobie opowiadałam - odezwał się Ryota przerywając milczenie.
- Mówił o mnie?
- Tak.
- A co dokładnie?
- Że gdy zobaczę cię nago, to przestanę czuć się jak mężczyzna - odpowiedział z uśmiechem.- Ale widziałem cię nago już wiele razy, a moja męskość pozostała tak samo męska.
- Może patrzysz pod złym kątem?
- Widziałem go już pod każdym kątem i to niczego nie zmienia.
- Możesz się zamknąć? - warknął Kagami starając się ukryć urazę. - Chcesz się pieprzyć czy nie?
- Zrujnujesz mój idealny wygląd! - krzyknął Kise gdy Taiga zaczął rozpinać jego spodnie.
- Tu jest ciemno idioto. - Warknął nie przestając mocować się ze spodniami Kise. - gówno mnie obchodzi jak wyglądasz. Aktualnie mógłbyś być nawet moją babcią. Po prostu chcę cie przelecieć.
- To bardzo przychylne stwierdzenie dla twojej babci - stwierdził Kise.- Mi ono jednak nie pochlebia.
- Proszę cię. Zamknij się.
Tym razem Kise posłuchał, a Kagami miał już czysty dostęp do ust chłopaka i niezwłocznie to wykorzystał. Przygryzł wargę blondyna, miał na to ochotę od dłuższego czasu. A gdy ten rozchylił usta jęcząc cicho Taiga uznał to za zielone światło i wepchnął język do ust Ryoty. Zaczął pieścić wnętrze jego ust, a Kise wsunął ręce pod koszulkę Kagamiego. Ten z głośnym jękiem odskoczył od chłopaka, oparł się o drzwi dysząc.
- Idioto! - warknął. - Masz zimne ręce.
- Zamierzałem właśnie je rozgrzać... - mruknął cicho, a jego głos był zmysłowy, wręcz przyprawiający o dreszcze, ociekający seksem.
Mój prywatny Bóg Seksu.
Kagami nie działał już świadomie. Natychmiast pozbył się koszulki i znów powrócił do Kise. Nie przeszkadzały mu już zimne ręce uważnie badające każdy skrawek jego nagiego torsu.A on sam z satysfakcją zatopił dłonie w miękkich włosach chłopaka. Z czułością zaczął całować szczękę Taigi, z każdą chwilą sunął coraz niżej. Gdy znalazł się przy sutkach zaczął ssać je lekko co wywoływało u Ryoty rozkoszne jęki.
- Zdejmij spodnie - zamruczał do ucha blondyna, a potem przygryzł je mocno.
- Ty to zrób - powiedział słodko. Zbyt słodko, a Taiga nie dał długo się prosić. Teraz już za pierwszym razem zdołał rozpiąć spodnie Kise. Te natychmiast opadły na podłogę i już oboje stali jedynie w bokserkach. Ryota zadrżał. - Musisz zainwestować w ogrzewanie w garderobie.
- Później - zamruczał leniwie Kagami klękając przed Kise i wkładając rękę pod różowe (które niegdyś były białe, ale jak sądził Kise wylądowały w praniu z jedną czerwoną skarpetką) bokserki. Zsunął je do kolan chłopaka pozostawiając go całkiem nagiego. Prawą ręką chwycił jego męskość, a potem bez jakiegokolwiek przeciągania zaczął powoli wsuwać ją do ust.
Kise wydał z siebie głośny jęk gdy tylko Kagami zaczął ssać. Nie zaprzestał tej czynności, ale modlił się w duchu by Akashi go nie usłyszał. Nie słyszał dźwięku otwieranych drzwi, co było dobrym znakiem, ale Kise nie przestawał jęczeć, a nawet robił się coraz głośniejszy. Nagle wytrysnął obficie spermą prosto do gardła Taigi. Ten połkną połowę, a resztę odruchowo wypluł. Otarł usta wierzchem dłoni i spojrzał na zaczerwienionego Kise, jego włosy były jeszcze bardziej potargane niż wcześniej.
- Módl się, że Akashi cię nie słyszał. W przeciwnym razie zamieszkam u ciebie.
- Później - zamruczał leniwie Kagami klękając przed Kise i wkładając rękę pod różowe (które niegdyś były białe, ale jak sądził Kise wylądowały w praniu z jedną czerwoną skarpetką) bokserki. Zsunął je do kolan chłopaka pozostawiając go całkiem nagiego. Prawą ręką chwycił jego męskość, a potem bez jakiegokolwiek przeciągania zaczął powoli wsuwać ją do ust.
Kise wydał z siebie głośny jęk gdy tylko Kagami zaczął ssać. Nie zaprzestał tej czynności, ale modlił się w duchu by Akashi go nie usłyszał. Nie słyszał dźwięku otwieranych drzwi, co było dobrym znakiem, ale Kise nie przestawał jęczeć, a nawet robił się coraz głośniejszy. Nagle wytrysnął obficie spermą prosto do gardła Taigi. Ten połkną połowę, a resztę odruchowo wypluł. Otarł usta wierzchem dłoni i spojrzał na zaczerwienionego Kise, jego włosy były jeszcze bardziej potargane niż wcześniej.
- Módl się, że Akashi cię nie słyszał. W przeciwnym razie zamieszkam u ciebie.
Sen
Miniaturka
Pairing: Aomine x Momoi
Obudził mnie podmuch wiatru,który wdarł się do mojego pokoju poprzez otwarte drzwi. Gdy tylko się podniosłam zobaczyłam granatową czuprynę Aomine i od razu wiedziałam, że to nie będzie łatwy wieczór.
- Da-chan, co ty tu robisz? - spytałam wstając. Moje stopy zetknęły się z zimną podłogą i zadrżałam.
- To twój sen - odpowiedział spokojnie Aomine podchodząc w moją stronę. - Ty musisz odpowiedzieć na to pytanie.
Aomine nie zatrzymał się ani na chwilę, w końcu znalazł się przy mnie. Objął mnie w pasie i przyciągnął mocniej do siebie, tak, że jego nabrzmiała erekcja napierała na mój brzuch. Próbowałam się wydostać jednak jego uścisk był żelazny.
- Wszystko co tu się dzieje jest twoim życzeniem, Momoi - powiedział zaciskając palce na skraju mojej koszuli nocnej.
- Raczej twoim zboczeniem - znów próbowałam się wyrwać, ale on nie zwracał na to uwagi. Zdjął mi koszulę przez głowę po czym spojrzał na mój biustonosz.
- Moim zdaniem to niepotrzebna część garderoby. - Sprawnym ruchem rozpiął biustonosz i przeniósł wzrok na koronkowe majtki.- To także. - Zsunął je z moich bioder i po chwili wylądowały na podłodze obok biustonosza.
- Gwałcić - powiedział jedynie i zabrał się do roboty.
Pairing: Aomine x Momoi
Obudził mnie podmuch wiatru,który wdarł się do mojego pokoju poprzez otwarte drzwi. Gdy tylko się podniosłam zobaczyłam granatową czuprynę Aomine i od razu wiedziałam, że to nie będzie łatwy wieczór.
- Da-chan, co ty tu robisz? - spytałam wstając. Moje stopy zetknęły się z zimną podłogą i zadrżałam.
- To twój sen - odpowiedział spokojnie Aomine podchodząc w moją stronę. - Ty musisz odpowiedzieć na to pytanie.
Aomine nie zatrzymał się ani na chwilę, w końcu znalazł się przy mnie. Objął mnie w pasie i przyciągnął mocniej do siebie, tak, że jego nabrzmiała erekcja napierała na mój brzuch. Próbowałam się wydostać jednak jego uścisk był żelazny.
- Wszystko co tu się dzieje jest twoim życzeniem, Momoi - powiedział zaciskając palce na skraju mojej koszuli nocnej.
- Raczej twoim zboczeniem - znów próbowałam się wyrwać, ale on nie zwracał na to uwagi. Zdjął mi koszulę przez głowę po czym spojrzał na mój biustonosz.
- Moim zdaniem to niepotrzebna część garderoby. - Sprawnym ruchem rozpiął biustonosz i przeniósł wzrok na koronkowe majtki.- To także. - Zsunął je z moich bioder i po chwili wylądowały na podłodze obok biustonosza.
- Gwałcić - powiedział jedynie i zabrał się do roboty.
sobota, 17 maja 2014
Las Vegas
One shot
Pairing: Kise x Aomine
- Ta pozycja jest idiotyczna! Wszystko mnie boli! Ał! Kise, bądź delikatniejszy!
- Mi też ta pozycja nie przypadła do gustu... A ty ciągle się wiercisz, Aominecchi! Jakbyś siedział spokojnie to nic by ci się nie stało!
- To ty wciąż jesteś na górze! Ał! Masz większe pole do popisu!
- Zamknij się i zacznij współpracować!
- Jak mam współpracować?! Odwalasz całą robotę za mnie! Zabierasz wszystko co najlepsze! Ał Kise, do cholery, złaź ze mnie natychmiast!
- Ja nie... Ja nie mogę...
- Co to ma znaczyć, że nie możesz?! Nie gadaj i złaź ze mnie! I to już! Ał, Kise!
- Ut... Utknąłem... Nie mogę się ruszyć...
- KISE!!! Jak mogłeś utknąć?!
- Bo on jest za duży!
- Nie moja wina, kretynie, ze masz za dużego!Wyjmij go stamtąd natychmiast! Chcę na górę!
- Nie mogę! Mówię, że utknął!
- ...
- ...
- ...
- AŁ! Jeżeli już musisz tam zostać bądź delikatniejszy, idioto!
- Jęczysz jak baba...
- Bo mi niewygodnie. A ten zakład to był twój pomysł! Co cię w ogóle podkusiło?! Ał!
- Sądziłem, że wygrasz.
- Sądziłeś, że... co?! Nikt normalny nie mógł wygrać, bo nikt normalny nie może połknąć 10 monet!
- Kagamicchi połknął...
- Bo to były czekoladowe monety!
- Więc dlaczego ty takich nie użyłeś?
- Och, wybacz, że jedyne monety jakie znam są metalowe a nie słodkie i lepkie... Ał! Dosyć tego! Idę na górę!
- Nie, Aominecchi! Mój...
- Ał! Zamknij się, bo wszyscy cię usłyszą.
- Ale mój...
- Zaraz go wyjmę. Cicho.
- ...
- ...
- Ał! Idioto! Mogłeś go złamać!
- Niech następnym razem nie pcha się tam gdzie go nie chcą!
- To przez ciebie! Masz za małą...
- Zamknij się! To był twój pomysł i ty ponosisz wszelką odpowiedzialność za zarówno mój i twój stan zdrowia!
- Gdybyś miał większą...
- To i tak twoja wina!
- Skąd mogłem wiedzieć, że ich chorym życzeniem będzie zamknięcie nas w walizce i wysłanie do Las Vegas?! Nie wiedziałem też, że masz tak klaustrofobicznie małą walizkę! Tak! Powiedziałem to i jestem z tego dumny! Masz małą walizkę! Mam gdzieś co sobie pomyślisz! To twoja walizka!
- A ty masz ogromne palce, które nie potrafią otworzyć zamka i zatrzaskują się w nim!
- Gdybyś miał większą walizkę nie byłoby problemu!
- Gdybyś się nie zakładał to by nas tutaj nie było!
- To twoja wina! Bo oczywiście ty musiałeś się zakładać!
- ...
- ...
- ...
- ...
- ...
- Obraziłeś się?
- Tak.
- ...
- ...
- ...
- ...
- Ał! To moje żebro!
- Wiem co to jest.
- Wbijasz w nie swój łokieć!
- Wiem co robię.
- A więc przestań!
- Nie.
- Dlaczego?!
- Masz ponętne żebra.
- Kiedy stąd wyjdziemy będziesz mógł je nawet policzyć, ale najpierw stąd wyjdźmy!
- Jesteś strasznie spięty.
- O co ci chodzi?!
- Chcę na górę.
- Nie! Wystarczająco wycierpiałem! Ał! Kise, żebro!
- Przecież wiem.
- No dobra! Idź sobie na górę!
- ...
- ...
- Dziękuję.
- Jesteś chory na głowę.
- Czyli nie chcesz skorzystać z moich usług?...
- Oczywiście, że n... Zaraz. Jakich usług?
- Przecież nie chcesz.
- Nieważne. I tak tu jest za mało miejsca.
- Skoro tak mówisz...
- Nie mam nawet jak zdjąć spodni...
- ...
- ...
- ...
- Ał, Kise... Co ty robisz? Weź tą rękę... Nie. Nie tam... Kise! Zabieraj tą łapę! Kise do cholery! Jak stąd wyjdziemy to obiecuję, że cię zabiję!
- ...
- Och, Kise... Nie.
- Stanął ci, Aominecchi.
- Zamknij się!
- Masz ochotę...
- Ty masz zboczone myśli!
- Nie tylko myśli, Aominecchi. Nie tylko myśli...
- Kise, nie! Błagam, tylko nie tu! Kise, idioto! NIE!!!
- Ał!
- Auuu!
- Przestan się kręcić, idioto!
- To walizka się kręci, kretynie! Nie ja!
- ...
- ...
- ...
- Chyba lądujemy, Aominecchi.
- Nie obchodzi mnie, że lądujemy! Chcę natychmiast stąd wyjść! Wyjść! Rozumiesz? Możemy być nawet tysiąc metrów pod wodą! Chcę stąd wyjść! Teraz!
- Opanuj się i łaskawie przestań mnie kopać!
- Nie przestanę! Mam siniaki w każdym możliwym miejscu! Nawet tam gdzie siniaków być nie powinno!
- A gdzie nie powinno ich być?
- Na pewno nie tam gdzie aktualnie są! Ał! Wracamy liniami pierwszej klasy! Nie wytrzymam kolejnego lotu tak blisko ciebie! Cały czas mnie dotykasz! I to w miejscach, w których wcale nie chcę być dotykany!
- Plecy?
- Nie Kise! Nie chodzi o plecy!
- W takim razie już wcale nie rozumiem.
- Nie musisz! Po prostu się zamknij i się nie wychylaj!
- Jak mam się wychylać? Jesteśmy zamknięci w cholernie małej walizce i pewnie zostaniemy już tu na zawsze! A do tego ciemno tu jak w dupie!
- Wiem, Kise. Wiem! Wcale nie musisz mi tego powtarzać!
- Chociaż nie. Twoje krzyki mogą nas ratować. Pewnie usłyszeli cię aż na madegaskarze.
- Och, zamknij się! Lemury nam raczej nie pomogą!
- (naśladując głos Króla Juliana) Albowiem gdyż jestem Król Julian macie się mnie słuchać i nie panikować. Panika jest bezcelowa! Dlaczego panikujecie?! Nie panikujcie!!!
- Kise...
- Tak?
- Zamknij się.
- Jesteś strasznie nerwowy, Aominecchi.
- Ciekawe dlaczego... Ach tak! Bo jestem zamknięty w cholernie małej walizce z gościem, który widzi tylko pozytywy! Tęcza! Koniki! Latające cukierki! Przestaniesz o tym myśleć gdy tylko stąd wyjdziemy!
- Dlaczego?
- Bo uduszę cię gołymi rękami! Zabije! Zakopię! Sklonuję! I zabiję klony! Zabiję cię, Kise!
- A ja sądzę, że to była wspaniała podróż.
- Wspa... Co?! Czy na pewno mówimy o tej samej podróży?!
- Walizka! Samolot! Las Vegas! Było wspaniale. ta podróż wzmocniła nasz związek! Nie łączy nas już tylko seks! Ufamy sobie i do tego jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi? Czy przyjaciele zabijają siebie nawzajem? Bo pierwsze co zamierzam zrobić gdy tylko stąd wyjdę to cię za... Pójść do łazienki. Od sześciu godzin nie byłem w łazience i to twoja wina!
- Jeżeli wytrzymasz do momentu gdy stąd wyjdziemy nie będę niczego żałować.
- Jesteś okropny! Powinieneś mnie wspierać w tak trudnej chwili!
- Czy bycie przyjacielem zobowiązuje do wspierania swoich przyjaciół podczas opróżniania pęcherza?
- Nie. Ale bycie partnerem zobowiązuje!
- A więc z nami koniec.
- Co ty bredzisz?
- Jak już skończysz znowu się zjedziemy.
- Nie ma mowy! Nie będę przy tobie sikał!
- Dzięki Bogu!
- ...
- ...
- ...
- Zaraz! To znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry by przy mnie sikać?! Jestem idealny! Lepszej osoby nie znajdziesz!
- Nie chcę przy tobie sikać bo to by przeniosło nasz związek na kolejny poziom!
- Nie chcesz tego?
- Chcę! Ale czy nie może tego zrobić jakiś inny pierwszy raz? Może pierwszy pocałunek w metrze?
- Już całowaliśmy się w metrze... Ał! Chyba naprawdę lądujemy!
- Dlaczego musisz być takim idiotom!
- Sam jesteś idiotą!
- Ja nie uciekłem nie płacąc jak tylko gość otworzył walizkę!
- I nie rozumiem co ci nie pasuje!
- Mogłeś zapłacić!
- Nie mogłem! Musiałem do łazienki! Ty mogłeś zapłacić.
- Nie miałem pieniędzy!
- A więc też uciekłeś.
- A co miałem zrobić?! Gdybyś nie uciekał wszystko byłoby w porządku!
- Gdybyś się nie zakładał nie byłoby nas tutaj!
- I jak zwykle wszystko przeze mnie!
- Tak.
- To ty się na mnie rzuciłeś!
- Mówiłem, że cię zabiję.
- Ale na oczach policjantów!
- Nie musieli patrzeć...
- Aominecchi! Kto jak kto ale ty powinieneś co grozi za uderzenie policjanta!
- Pół roku więzienia...
- CO?!
- Mamy tu siedzieć pół roku?!
- Może zrozumieją, że chciałem uderzyć mojego chłopaka, który musiał się zakładać o to, że połknę dziesięć monet! I że to przez ciebie tu jesteśmy! Nie moja wina, że facet chciał być bohaterem i cię ratować.
- Aominecchi!
- A ty kopnąłeś tego drugiego! Prosto w klejnoty! Przez dwie minuty zwijał się z bólu!
- Myślałem, że to ty!
- Jak mogłeś mnie z nim pomylić?! Był o głowę niższy!
- Zamknij się! Wymyślił byś jakiś plan jak się stąd wydostać!
- Nie da się! Ciemno tu!
- Przecież widzę, że ciemno! Improwizuj!
- AŁA!!! Kopnąłeś mnie!
- Wiem!
- Osz ty... Gdyby nie dzieliła nas ta krata to bym cię zabił!
- Ale dzieli nas ta krata bo p[rzez ciebie wylądowaliśmy w więzieniu!
- Wiem! Ale nie rozumiem dlaczego mamy oddzielne cele!
- Bo chciałeś mnie zabić!
- Wciąż chcę!
- SAM WIDZISZ!!!
- Dlaczego się tak wydzierasz idioto?
- Bo mnie wkurwiłeś kretynie.
- A ty mnie debilu!
- Siusiumajtek!
- Pedał!
- ...
- ...
- ...
- Nie mam siły, żeby cię obrażać, idioto.
Wyszło może trochę dziwie, ale jak większość moich one shotów pisany był w środku nocy.
Na pół spałam więc może być trochę dziwne miejscami.
Pairing: Kise x Aomine
- Ta pozycja jest idiotyczna! Wszystko mnie boli! Ał! Kise, bądź delikatniejszy!
- Mi też ta pozycja nie przypadła do gustu... A ty ciągle się wiercisz, Aominecchi! Jakbyś siedział spokojnie to nic by ci się nie stało!
- To ty wciąż jesteś na górze! Ał! Masz większe pole do popisu!
- Zamknij się i zacznij współpracować!
- Jak mam współpracować?! Odwalasz całą robotę za mnie! Zabierasz wszystko co najlepsze! Ał Kise, do cholery, złaź ze mnie natychmiast!
- Ja nie... Ja nie mogę...
- Co to ma znaczyć, że nie możesz?! Nie gadaj i złaź ze mnie! I to już! Ał, Kise!
- Ut... Utknąłem... Nie mogę się ruszyć...
- KISE!!! Jak mogłeś utknąć?!
- Bo on jest za duży!
- Nie moja wina, kretynie, ze masz za dużego!Wyjmij go stamtąd natychmiast! Chcę na górę!
- Nie mogę! Mówię, że utknął!
- ...
- ...
- ...
- AŁ! Jeżeli już musisz tam zostać bądź delikatniejszy, idioto!
- Jęczysz jak baba...
- Bo mi niewygodnie. A ten zakład to był twój pomysł! Co cię w ogóle podkusiło?! Ał!
- Sądziłem, że wygrasz.
- Sądziłeś, że... co?! Nikt normalny nie mógł wygrać, bo nikt normalny nie może połknąć 10 monet!
- Kagamicchi połknął...
- Bo to były czekoladowe monety!
- Więc dlaczego ty takich nie użyłeś?
- Och, wybacz, że jedyne monety jakie znam są metalowe a nie słodkie i lepkie... Ał! Dosyć tego! Idę na górę!
- Nie, Aominecchi! Mój...
- Ał! Zamknij się, bo wszyscy cię usłyszą.
- Ale mój...
- Zaraz go wyjmę. Cicho.
- ...
- ...
- Ał! Idioto! Mogłeś go złamać!
- Niech następnym razem nie pcha się tam gdzie go nie chcą!
- To przez ciebie! Masz za małą...
- Zamknij się! To był twój pomysł i ty ponosisz wszelką odpowiedzialność za zarówno mój i twój stan zdrowia!
- Gdybyś miał większą...
- To i tak twoja wina!
- Skąd mogłem wiedzieć, że ich chorym życzeniem będzie zamknięcie nas w walizce i wysłanie do Las Vegas?! Nie wiedziałem też, że masz tak klaustrofobicznie małą walizkę! Tak! Powiedziałem to i jestem z tego dumny! Masz małą walizkę! Mam gdzieś co sobie pomyślisz! To twoja walizka!
- A ty masz ogromne palce, które nie potrafią otworzyć zamka i zatrzaskują się w nim!
- Gdybyś miał większą walizkę nie byłoby problemu!
- Gdybyś się nie zakładał to by nas tutaj nie było!
- To twoja wina! Bo oczywiście ty musiałeś się zakładać!
- ...
- ...
- ...
- ...
- ...
- Obraziłeś się?
- Tak.
- ...
- ...
- ...
- ...
- Ał! To moje żebro!- Wiem co to jest.
- Wbijasz w nie swój łokieć!
- Wiem co robię.
- A więc przestań!
- Nie.
- Dlaczego?!
- Masz ponętne żebra.
- Kiedy stąd wyjdziemy będziesz mógł je nawet policzyć, ale najpierw stąd wyjdźmy!
- Jesteś strasznie spięty.
- O co ci chodzi?!
- Chcę na górę.
- Nie! Wystarczająco wycierpiałem! Ał! Kise, żebro!
- Przecież wiem.
- No dobra! Idź sobie na górę!
- ...
- ...
- Dziękuję.
- Jesteś chory na głowę.
- Czyli nie chcesz skorzystać z moich usług?...
- Oczywiście, że n... Zaraz. Jakich usług?
- Przecież nie chcesz.
- Nieważne. I tak tu jest za mało miejsca.
- Skoro tak mówisz...
- Nie mam nawet jak zdjąć spodni...
- ...
- ...
- ...
- Ał, Kise... Co ty robisz? Weź tą rękę... Nie. Nie tam... Kise! Zabieraj tą łapę! Kise do cholery! Jak stąd wyjdziemy to obiecuję, że cię zabiję!
- ...
- Och, Kise... Nie.
- Stanął ci, Aominecchi.
- Zamknij się!
- Masz ochotę...
- Ty masz zboczone myśli!
- Nie tylko myśli, Aominecchi. Nie tylko myśli...
- Kise, nie! Błagam, tylko nie tu! Kise, idioto! NIE!!!
- Ał!
- Auuu!
- Przestan się kręcić, idioto!
- To walizka się kręci, kretynie! Nie ja!
- ...
- ...
- ...
- Chyba lądujemy, Aominecchi.
- Nie obchodzi mnie, że lądujemy! Chcę natychmiast stąd wyjść! Wyjść! Rozumiesz? Możemy być nawet tysiąc metrów pod wodą! Chcę stąd wyjść! Teraz!
- Opanuj się i łaskawie przestań mnie kopać!
- Nie przestanę! Mam siniaki w każdym możliwym miejscu! Nawet tam gdzie siniaków być nie powinno!
- A gdzie nie powinno ich być?
- Na pewno nie tam gdzie aktualnie są! Ał! Wracamy liniami pierwszej klasy! Nie wytrzymam kolejnego lotu tak blisko ciebie! Cały czas mnie dotykasz! I to w miejscach, w których wcale nie chcę być dotykany!
- Plecy?
- Nie Kise! Nie chodzi o plecy!
- W takim razie już wcale nie rozumiem.
- Nie musisz! Po prostu się zamknij i się nie wychylaj!
- Jak mam się wychylać? Jesteśmy zamknięci w cholernie małej walizce i pewnie zostaniemy już tu na zawsze! A do tego ciemno tu jak w dupie!
- Wiem, Kise. Wiem! Wcale nie musisz mi tego powtarzać!
- Chociaż nie. Twoje krzyki mogą nas ratować. Pewnie usłyszeli cię aż na madegaskarze.
- Och, zamknij się! Lemury nam raczej nie pomogą!
- (naśladując głos Króla Juliana) Albowiem gdyż jestem Król Julian macie się mnie słuchać i nie panikować. Panika jest bezcelowa! Dlaczego panikujecie?! Nie panikujcie!!!
- Kise...
- Tak?
- Zamknij się.
- Jesteś strasznie nerwowy, Aominecchi.
- Ciekawe dlaczego... Ach tak! Bo jestem zamknięty w cholernie małej walizce z gościem, który widzi tylko pozytywy! Tęcza! Koniki! Latające cukierki! Przestaniesz o tym myśleć gdy tylko stąd wyjdziemy!
- Dlaczego?
- Bo uduszę cię gołymi rękami! Zabije! Zakopię! Sklonuję! I zabiję klony! Zabiję cię, Kise!
- A ja sądzę, że to była wspaniała podróż.
- Wspa... Co?! Czy na pewno mówimy o tej samej podróży?!
- Walizka! Samolot! Las Vegas! Było wspaniale. ta podróż wzmocniła nasz związek! Nie łączy nas już tylko seks! Ufamy sobie i do tego jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi? Czy przyjaciele zabijają siebie nawzajem? Bo pierwsze co zamierzam zrobić gdy tylko stąd wyjdę to cię za... Pójść do łazienki. Od sześciu godzin nie byłem w łazience i to twoja wina!
- Jeżeli wytrzymasz do momentu gdy stąd wyjdziemy nie będę niczego żałować.
- Jesteś okropny! Powinieneś mnie wspierać w tak trudnej chwili!
- Czy bycie przyjacielem zobowiązuje do wspierania swoich przyjaciół podczas opróżniania pęcherza?
- Nie. Ale bycie partnerem zobowiązuje!
- A więc z nami koniec.
- Co ty bredzisz?
- Jak już skończysz znowu się zjedziemy.
- Nie ma mowy! Nie będę przy tobie sikał!
- Dzięki Bogu!
- ...
- ...
- ...
- Zaraz! To znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry by przy mnie sikać?! Jestem idealny! Lepszej osoby nie znajdziesz!
- Nie chcę przy tobie sikać bo to by przeniosło nasz związek na kolejny poziom!
- Nie chcesz tego?
- Chcę! Ale czy nie może tego zrobić jakiś inny pierwszy raz? Może pierwszy pocałunek w metrze?
- Już całowaliśmy się w metrze... Ał! Chyba naprawdę lądujemy!
- Dlaczego musisz być takim idiotom!
- Sam jesteś idiotą!- Ja nie uciekłem nie płacąc jak tylko gość otworzył walizkę!
- I nie rozumiem co ci nie pasuje!
- Mogłeś zapłacić!
- Nie mogłem! Musiałem do łazienki! Ty mogłeś zapłacić.
- Nie miałem pieniędzy!
- A więc też uciekłeś.
- A co miałem zrobić?! Gdybyś nie uciekał wszystko byłoby w porządku!
- Gdybyś się nie zakładał nie byłoby nas tutaj!
- I jak zwykle wszystko przeze mnie!
- Tak.
- To ty się na mnie rzuciłeś!
- Mówiłem, że cię zabiję.
- Ale na oczach policjantów!
- Nie musieli patrzeć...
- Aominecchi! Kto jak kto ale ty powinieneś co grozi za uderzenie policjanta!
- Pół roku więzienia...
- CO?!
- Mamy tu siedzieć pół roku?!
- Może zrozumieją, że chciałem uderzyć mojego chłopaka, który musiał się zakładać o to, że połknę dziesięć monet! I że to przez ciebie tu jesteśmy! Nie moja wina, że facet chciał być bohaterem i cię ratować.
- Aominecchi!
- A ty kopnąłeś tego drugiego! Prosto w klejnoty! Przez dwie minuty zwijał się z bólu!
- Myślałem, że to ty!
- Jak mogłeś mnie z nim pomylić?! Był o głowę niższy!
- Zamknij się! Wymyślił byś jakiś plan jak się stąd wydostać!
- Nie da się! Ciemno tu!
- Przecież widzę, że ciemno! Improwizuj!
- AŁA!!! Kopnąłeś mnie!
- Wiem!
- Osz ty... Gdyby nie dzieliła nas ta krata to bym cię zabił!
- Ale dzieli nas ta krata bo p[rzez ciebie wylądowaliśmy w więzieniu!
- Wiem! Ale nie rozumiem dlaczego mamy oddzielne cele!
- Bo chciałeś mnie zabić!
- Wciąż chcę!
- SAM WIDZISZ!!!
- Dlaczego się tak wydzierasz idioto?
- Bo mnie wkurwiłeś kretynie.
- A ty mnie debilu!
- Siusiumajtek!
- Pedał!
- ...
- ...
- ...
- Nie mam siły, żeby cię obrażać, idioto.
Wyszło może trochę dziwie, ale jak większość moich one shotów pisany był w środku nocy.
Na pół spałam więc może być trochę dziwne miejscami.
piątek, 9 maja 2014
Net rozmowa - 1
Opowiadanie
Pairingi:
Midorima x Kise,
Kagami x Aomine,
Akashi x Kuroko
Midorima x Kise,
Kagami x Aomine,
Akashi x Kuroko
* kotek_miałkuś się zalogował*
c_h_a_n_e_l: Witam! długo cię z nami nie było, kotku ;x
fack_you_bitch: Czyżby nam się poszczęściło? ;3
kotek_miałkuś: w pewnym sensie... ;>
lucky_Four-eyes: Gratulacje!
Fatal_Scisscors: Naciesz się póki możesz ;***
c_h_a_n_e_l: @Fatal_Scisscors, co masz na myśli????
Fatal_Scisscors: dokładnie to co napisałem. jednorazowy seks nie jest oznaka małżeństwa
Fatal_Scisscors: dokładnie to co napisałem. jednorazowy seks nie jest oznaka małżeństwa
c_h_a_n_e_l: Podobnie jak seks nie jest oznaką miłości!
*kotek_miałkuś się wylogował*
c_h_a_n_e_l: I co zrobiłeś idioto????!!!!!
Fatal_Scisscors: powiedziałem prawdę
lucky_Four-eyes: Ugh... Obaj się zamknijcie!
lucky_Four-eyes: A skoro mowa o szczęściu to mi także się ostatnio poszczęściło c;
lucky_Four-eyes: A skoro mowa o szczęściu to mi także się ostatnio poszczęściło c;
Fatal_Scisscors pisze...
c_h_a_n_e_l: @Fatal_Scisscors ani się waż!!!
fack_you_bitch: chłopaki, odpuśćcie >.< @lucky_Four-eyes mam nadzieję, że było miło
lucky_Four-eyes: Było niebiańsko!!! Mój skarb radzi sobie wyśmienicie *-* :D
Fatal_Scisscors: Bez szczegółów proszę
c_h_a_n_e_l: A JA PROSZĘ SZCZEGÓŁY!!!! szczególnie te pikantne ;3
fack_you_bitch: chyba nie sądzisz, że on ci o tym opowie @c_h_a_n_e_l...
c_h_a_n_e_l: prawdę mówiąc sądzę.
Fatal_Scisscors: jesteście obrzydliwi.
*Fatal_Scisscors się wylogował*
c_h_a_n_e_l: nawet lepiej, ze poszedł ;__;
*fack_you_bitch się wylogował*
c_h_a_n_e_l: NO EJ!
c_h_a_n_e_l: gdzie
c_h_a_n_e_l: wy
c_h_a_n_e_l: wszyscy
c_h_a_n_e_l: znikacie
c_h_a_n_e_l: ????
c_h_a_n_e_l: @lucky_Four-eyes??
lucky_Four-eyes: Tak?
c_h_a_n_e_l: Ufff już myślałem, że ty też zniknąłeś
lucky_Four-eyes: Nie - wciąż jestem
c_h_a_n_e_l: No to.. Opowiesz mi? *-* Proszę... *-*
lucky_Four_eyes: Chyba nie mam wyboru, prawda?
lucky_Four_eyes: Chyba nie mam wyboru, prawda?
c_h_a_n_e_l: Nie bardzo... XD
lucky_Four_eyes: No więc wróciłem do domu, przygotowałem pyszną kolację, świece, białe wino... A potem on przyszedł, pocałował mnie, zjedliśmy kolację, wypiliśmy wino zaproponowałem mu wspólną kąpiel. Zgodził się, było miło... i mokro... umył mi plecy, a potem znaleźliśmy się w łóżku.
c_h_a_n_e_l: SZCZEGÓŁY!!! SZCZEGÓŁY!!! Co jedliście???
lucky_Four-eyes: kurczaka... sałatkę grecką... ziemniaki...
c_h_a_n_e_l: A deser???Proszę powiedz, że był deser!!!
lucky_Four-eyes: Oczywiście, że był!!! Za kogo ty mnie masz?? Pudding czekoladowy i truskawki
c_h_a_n_e_l: Uff czyli jednak warto się z tobą pieprzyć
lucky_Four-eyes: WARTO???!!! On nie jest ze mną tylko dla tego, że jestem dobry w łóżku! On mnie kocha, ja go zresztą też... Pomijając to jaki potrafi być irytujący...
c_h_a_n_e_l: No jasne każdy tak mówi...
lucky_Four-eyes: Spadaj
c_h_a_n_e_l: OK OK OK
c_h_a_n_e_l: Chociaż powiedz jak było... Zrobił ci loda? A może ty mu?? Albo na pieska...
Power-is-with-me: Nie narzekam ;x zażaleń też nigdy nie słyszałem
kotek_miałkuś: dlaczego dopiero teraz cie poznałem??? eh
Power-is-with-me: jeszcze się nie poznaliśmy, mogę być czterdziestoletnim zboczeńcem z ogromnych bebechem i łysą pałą, który szuka małoletniego kochanka
kotek_miałkuś: Nie masz 40 lat. Jakbyś miał to byś nie pisał pała
Power-is-with-me: Nie wierzysz mi???
kotek_miałkuś: Oczywiście, że nie
Power-is-with-me: Może się spotkamy??
kotek_miałkuś: Nie spotykam się ze starymi prychami
Power-is-with-me: EJ!!
kotek_miałkuś: Na rynku? Jutro, o 15?
Power-is-with-me: niech będzie
lucky_Four-eyes: chrzanić to, idę zagrać
c_h_a_n_e_l: zagrać?
lucky_Four-eyes: tak, w kosza
c_h_a_n_e_l: o matko!!!!! *o* kocham kosza!!!! mogę pójść z tobą?!
c_h_a_n_e_l: proszę *-*
lucky_Four-eyes: dobra, spotkajmy się na boisku...
Pisane na szybko.
Wyrozumiałość mile widziana.
lucky_Four_eyes: No więc wróciłem do domu, przygotowałem pyszną kolację, świece, białe wino... A potem on przyszedł, pocałował mnie, zjedliśmy kolację, wypiliśmy wino zaproponowałem mu wspólną kąpiel. Zgodził się, było miło... i mokro... umył mi plecy, a potem znaleźliśmy się w łóżku.
c_h_a_n_e_l: SZCZEGÓŁY!!! SZCZEGÓŁY!!! Co jedliście???
lucky_Four-eyes: kurczaka... sałatkę grecką... ziemniaki...
c_h_a_n_e_l: A deser???Proszę powiedz, że był deser!!!
lucky_Four-eyes: Oczywiście, że był!!! Za kogo ty mnie masz?? Pudding czekoladowy i truskawki
c_h_a_n_e_l: Uff czyli jednak warto się z tobą pieprzyć
lucky_Four-eyes: WARTO???!!! On nie jest ze mną tylko dla tego, że jestem dobry w łóżku! On mnie kocha, ja go zresztą też... Pomijając to jaki potrafi być irytujący...
c_h_a_n_e_l: No jasne każdy tak mówi...
lucky_Four-eyes: Spadaj
c_h_a_n_e_l: OK OK OK
c_h_a_n_e_l: Chociaż powiedz jak było... Zrobił ci loda? A może ty mu?? Albo na pieska...
*lucky_For_eyes się wylogował*
c_h_a_n_e_l: Nie... znowu -.-
*Power-is-with-me się zalogował*
c_h_a_n_e_l: ...
Power-is-with-me: ...
c_h_a_n_e_l: ...
Power-is-with-me: idiota
c_h_a_n_e_l: sam jesteś idiotą.
Power-is-with-me: przynajmniej mam ludzką nazwę
c_h_a_n_e_l: reżyser gwiezdnych wojen by się jej nie powstydził
Power-is-with-me: zamknij się
Power-is-with-me: zamknij się
c_h_a_n_e_l: ile ty masz lat, do cholery???
Power-is-with-me: więcej niż ty
c_h_a_n_e_l: naprawdę? bo zachowujesz się na 10 lat
*kotek_miałkuś się zalogował*
c_h_a_n_e_l: OOO! Wróciłeś!!! I jak tam, kotku?? ;x
kotek_miałkuś: Pokłóciliśmy się.
c_h_a_n_e_l: Jak to??? ;o O CO?!
kotek_miałkuś: o miłość. Zapytałem go czy mnie kocha czy po prostu łączy nas zwierzęcy seks. A on jedynie powiedział, że powinno mi wystarczyć to, że mnie nie zdradza.
c_h_a_n_e_l: Na pewno nie zdradza????
kotek_miałkuś: Nie... Nie mógł by. Co prawda ogląda chore gazetki z cytatymi panienkami i się przy tym masturbuje, ale to przecież nie zdrada.
c_h_a_n_e_l: O jezu.. jak ty możesz być z takim facetem??? masturbuje się przy gazetach... O BOŻE!! A do tego woli cytate panienki... Nie widziałem cię, ale obstawiam, że nie jesteś panienką, a do tego cytatą. Chyba, że czegoś nie wiem...
kotek_miałkuś: Oczywiście, że nie jestem!
c_h_a_n_e_l: Może lepiej, że zerwaliście...
kotek_miałkuś: Moze i lepiej...
kotek_miałkuś: kim jest @Power-is-with-me???
c_h_a_n_e_l: tajemniczym kimś... -.-
c_h_a_n_e_l: wiesz, że to rozmowa wyłącznie dla gejów???
Power-is-with-me: Wiem, inaczej by mnie tu nie było
c_h_a_n_e_l: Och
c_h_a_n_e_l: A więc... jak wyglądają twoje stosunki z partnerem?
Power-is-with-me: Nie wyglądają wcale. zerwaliśmy
kotek_miałkuś: znam to uczucie
Power-is-with-me: ooo tak, mam ochotę narzygać do jego skrzynki na listy
kotek_miałkuś: jak wiele ja bym oddał za to by ten debil miał skrzynkę na listy...
Power-is-with-me: hahahhahaha xd zawsze możesz mu taką kupić
kotek_miałkuś: Wątpię czy by przyjął taki prezent heh
*c_h_a_n_e_l się wylogował*
Power-is-with-me: chyba go wystraszyliśmy...
kotek_miałkuś: zwykle to on odstrasza ludzi ;3
kotek_miałkuś: zwykle to on odstrasza ludzi ;3
Power-is-with-me: och, czego mnie to nie dziwi???
kotek_miałkuś: wydajesz się miły :))) od kiedy tacy goście są wolni???
Power-is-with-me: od kiedy inni zajebiści goście postanowili ich rzucić
kotek_miałkuś: nie no... miły, zabawny, jeszcze powiedz że przystojny XD
Power-is-with-me: Nie narzekam ;x zażaleń też nigdy nie słyszałem
kotek_miałkuś: dlaczego dopiero teraz cie poznałem??? eh
Power-is-with-me: jeszcze się nie poznaliśmy, mogę być czterdziestoletnim zboczeńcem z ogromnych bebechem i łysą pałą, który szuka małoletniego kochanka
kotek_miałkuś: Nie masz 40 lat. Jakbyś miał to byś nie pisał pała
Power-is-with-me: Nie wierzysz mi???
kotek_miałkuś: Oczywiście, że nie
Power-is-with-me: Może się spotkamy??
kotek_miałkuś: Nie spotykam się ze starymi prychami
Power-is-with-me: EJ!!
kotek_miałkuś: Na rynku? Jutro, o 15?
Power-is-with-me: niech będzie
*kotek_miałkuś się wylogował*
*Power-is-with-me się wylogował*
*lucky_Four-eyes się zalogował*
*c_h_a_n_e_l się zalogował*
c_h_a_n_e_l: mój chłopak najwyraźniej myśli, że może*lucky_Four-eyes się zalogował*
*c_h_a_n_e_l się zalogował*
lucky_Four-eyes: to najgorszy rodzaj śmierci jaki mógłbym sobie wymarzyć
c_h_a_n_e_l: ze mną u boku? XDDD
lucky_Four-eyes: dokładnie....
lucky_Four-eyes: dokładnie....
c_h_a_n_e_l: Nie marudź przynajmniej nie umierasz w samotności
lucky_Four-eyes: wybacz, ale śmierć godna Juli mi nie pochlebia
c_h_a_n_e_l: wiedziałem że to kiedyś nastąpi *o*
lucky_Four-eyes: co?!?
c_h_a_n_e_l: Żywy człowiek porówna mnie z Romeem
c_h_a_n_e_l: Miło słyszeć, że z mojego powodu warto umierać *-*
lucky_Four-eyes: Przymknij sie
c_h_a_n_e_l: Jezuuu jesteś strasznie niegościnny
lucky-Four-eyes: O czym ty w ogóle bredzisz o.o
c_h_a_n_e_l: nwm, próbuję się nie zanudzić na śmierć ;-;
lucky_Four-eyes: masz chłopaka, wyciągnij go gdzieś
c_h_a_n_e_l: siedzi w pokoju obok -.- wątpię czy zamierza dzisiaj w ogóle się ruszyć
lucky_Four-eyes: zawsze możesz spróbować
c_h_a_n_e_l: Nie mogę, on ma swoje 'zasady'
lucky_Four-eyes: czy wy w ogóle rozmawiacie?
c_h_a_n_e_l: czasem...
lucky_Four-eyes: czasem?!? to dlaczego jeszcze w ogóle jesteście ze sobą?!?
c_h_a_n_e_l: bo go kocham
lucky_For-eyes: no tak, jak powiedział ktoś mądry... 'miłość jest ślepa'
c_h_a_n_e_l: sam jesteś ślepy -.- czego nie jesteś z chłopakiem tylko siedzisz i ze mną piszesz?
lucky-For-eyes: chyba z tego samego powodu co ty
c_h_a_n_e_l: No prosze! bratnia dusza na wyciągnięcie ręki!
lucky_Four-eyes: przecież nie mogę przez cały czas tylko przygotowywać mu kolacji
lucky_Four-eyes: chrzanić to, idę zagrać
c_h_a_n_e_l: zagrać?
lucky_Four-eyes: tak, w kosza
c_h_a_n_e_l: o matko!!!!! *o* kocham kosza!!!! mogę pójść z tobą?!
c_h_a_n_e_l: proszę *-*
lucky_Four-eyes: dobra, spotkajmy się na boisku...
*lucky_Four-eyes się wylogował*
*c_h_a_n_e_l się wylogował*
Pisane na szybko.
Wyrozumiałość mile widziana.
sobota, 3 maja 2014
Lubię jak jest głośno
Oneshot
Pairing: Murasakibara x Akashi
Pairing: Murasakibara x Akashi
Wypowiedz moje imię, jakby to było po raz ostatni,
Żyj dziś jakby to była twoja ostatnia noc!!!
Żyj dziś jakby to była twoja ostatnia noc!!!
Uuuuuu...
Wył Murasakibara jak wściekły pies do księżyca. Lejąca się z prysznica woda zagłuszała jego repertuar, który jak Akashi musiał przyznać, był wyjątkowo kiepski. jednak czerwonowłosy powstrzymywał się by nie uderzyć w drzwi łazienki i nie wrzasnąć na ogromnego chłopaka.
Chcemy płakać, ale wiemy że wszystko jest w porządku!!!!!
Ooooooo
Bo ja jestem z tobą a ty jesteś ze mną!!!!
Różowa gąbka wędrowała po całym ciele Murasakibary, zostawiając białą pianę dosłownie wszędzie. Akashi był pewien, że gdyby teraz wszedł do łazienki zalałaby go fala gorącej wody zmieszanej z pianą. Jednak jego oczy wymagałyby dużo dłuższego odpoczynku po oglądaniu pewnej częście Murasakibary... +18
Motyle, motyle, byliśmy przeznaczeni do latania!!!!
Ooooooch!!!!
Ty i ja, ty i ja. Kolory na niebie!!!
Ty i ja, ty i ja. Kolory na niebie!!!
Oooo taaaaak!!!!
Możemy rządzić światem któregoś dnia, ale jakoś nigdy nie będziemy tak jaśni, jak jesteśmy teraz!!!!
Dodawana przez olbrzyma westchnienia i jęki sprawiały, że Akashi musiał zaszyć się w najdalszej części pomieszczenia gdzie nie docierało wycie Murasakibary. Niechętnie musiał przyznać, że to co robił chłopak w jego łazience niesamowicie go podniecało. Chyba nie powinien zaproponować Murasakibarze by to u niego umył się po treningu. Nie powinien mu wierzyć, że w jego mieszkaniu przez najbliższy tydzień nie będzie ciepłej wody... Cały tydzień z Murasakibara wyjącym pod prysznicem... Żywy koszmar.
Stoimy w świetle, które nigdy nie zgaśnie!!!!!
Oooooch yeach!!!!!
Jutro nadchodzi, ale to się nie zmieni!!!
Jutro nadchodzi, ale to się nie zmieni!!!
Nieeee zmieniiii!!!!!
Booooo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!!
Na zawszeeeee!
Wspomnienie byciaaaaa tutaj z tobą!!!!
Jest jednym przez które zabiorę mojeeeee życieeee!!!!
Bo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!!
Booooo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!!
Na zawszeeeee!
Wspomnienie byciaaaaa tutaj z tobą!!!!
Jest jednym przez które zabiorę mojeeeee życieeee!!!!
Bo niektóre dni pozostają złote na zawszeeee!!!
Na zawszeee!!!!
Jeszcze to przeciąganie samogłosek, które wydało się Akashiemu tak cholernie seksi... Podbiegł do drzwi łazienki i z całej siły uderzył w nie pięścią. Murasakibara przestał śpiewać, ale woda lała się na tyle głośno, że Akashi wciąż musiał krzyczeć by olbrzym go usłyszał.
- Zmień repertuar Murasakibara-kun!!! - wrzasnął.
Chłopak najwyraźniej go usłyszał, bo przez dłuższą chwilę panowała cisza, a potem zaczął śpiewać coś zupełnie innego.
Na świecie są tylko dwa typy ludzi -
jedni, co się bawią i drudzy, co obserwują.
Więc, skarbie, jestem pokazową dziewczyną.
Nie lubię być z tyłu, muszę być pierwsza!!!!!!!
jedni, co się bawią i drudzy, co obserwują.
Więc, skarbie, jestem pokazową dziewczyną.
Nie lubię być z tyłu, muszę być pierwsza!!!!!!!
Akashi uderzył głową o drzwi łazienki dobre kilka razy. Przestał dopiero gdy ból głowy był zbyt silny, by mógł zrobić to po raz kolejny. Murasakibara go podniecał! Zwariował... Naprawdę zwariował. Akashiego i szpital psychiatryczny dzieliła teraz naprawdę, ale to naprawdę cienka granica...
- Murasakibara-kun!!! - krzyknął mając nadzieję, że nie będzie musiał mówić nic więcej. Nie miał siły krzyczeć w takiej sytuacji. Nie, gdy w jego głowie tańczył nagi Murasakibara z biustonoszem z kokosów... Ale chłopak chyba zrozumiał...
Zejdziesz na dół jak Nowy Jork
Ja nigdy nie śpię
Dzika jak Los Angeles
Moja fantazja
Gorętsza niż Miami
Czuję żar
Miss Międzynarodowej Miłości
Miss Międzynarodowej Miłości
Ja nigdy nie śpię
Dzika jak Los Angeles
Moja fantazja
Gorętsza niż Miami
Czuję żar
Miss Międzynarodowej Miłości
Miss Międzynarodowej Miłości
Akashi uderzył pięścią drzwi tak mocno, ze przez chwilę myślał, że wylecą z zawiasów, ale nie wyleciały... Jęknął osuwając się na ścianę. Wizja nagiego Murasakibary z kokosowym biustonoszem zniknęła niemal tak szybko jak się pojawiła, zastąpiona Murasakibarą pod prysznicem. Starannie rozmasowującego gąbką każdy kawałek swojego ciała. Jezdzi nią po brzuchu i powoli ze znaczącym uśmiechem zsuwa ją niżej... i niżej... O Boże... I robi to tą samą gąbką, którą codziennie myje się Akashi.
Nagle drzwi łazienki gwałtownie się otworzyły. Klamka zrobiła w ścianie niewielką dziurę. W gorących oparach, z wilgotną skórą, na której wciąż iskrzyły się kropelki wody. Na biodrach niedbale ma zawiązany ręcznik. Bardzo krótki ręcznik... Akashi jeszcze nie wiedział czy powinien zwrócić na to uwagę... A do tego wciąż śpiewał... Na pewno nie był to anielski śpiew, wręcz diabelski. A co najgorsze... podniecał Akashiego.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Może Murasakibara jednak potrafił śpiewać? Był jak wabik, o tak, specjalny wabik na Akashiego. Chłopak wciąż wpatrzony w Murasakibarę jak w wyjątkowo dobrze wykonany obrazek, wstał i podszedł chwiejnym krokiem do Murasakibary. Nie wiedział jak to zrobił, ale po chwili ich usta się połączyły. Pamiętał jedynie, że wyciągał szyję do góry niczym żyrafa. Co prawda nie było to komfortowe, ale na pewno warte Murasakibary.
Szybko znaleźli się w sypiali Akashiego. Z uwagi na to, że Murasakibara nie miał wystarczającej ilości garderoby, której mógłby się pozbyć więc podszedł do szafki szukając na telefonie odpowiedniej piosenki, której można słuchać podczas seksu - jeżeli taka w ogóle istniała. Akashi czuł się niepocieszony, że sam musi się rozebrać, oczywiście, że wolał by zrobił to Murasakibara...
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Akashi spojrzał z niedowierzeniem na Murasakibarę. Chłopak wydawał się mieć zaskakująco dobry gust. A może był zły tylko Akashi miał to dostrzec dopiero gdy już będzie po wszystkim? Zresztą nieważne. Myślał tylko o tym, że Murasakibara z każdą chwilą staje się coraz bardziej seksowny i coraz bardziej go podnieca. Niech cię, Atsushi.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Akashi pozbył się całego ubrania i spojrzał na Murasakibare, który jednym płynnym ruchem pozbył sie ręcznika i... O BOŻE, jego interes był naprawdę wielki... Jak cały Murasakibara... Jego ubrania były wielkie... Jego dłonie były wielkie... Wszystko co jadł było wielkie... A Akashi był... no cóż. Mały.
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By słyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By słyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Podczas gdy muzyka wyraźnie dodawała im otuchy Murasakibara klękną przed Akashim, ale i tak musiał się jeszcze sporo pochylić, i nagle wpakował całą męskość Akashiego do ust. Akashi z przerażeniem patrzył na Murasakibarę, który wręcz pożerał jego członek. Jednak pomimo tak kolosalnej różnicy pomiędzy wielkością członka Akashiego, a ust Murasakibary, Akashi musiał przyznać, że chłopak był zadziwiająco delikatny, a to co robił było nawet przyjemne...
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Słuchaj, kochanie,
Nie mamy zbyt wiele czasu.
Nie potrzebujesz alkoholu,
Skosztuj mojego pocałunku numer 9.
To jest jakiś szajski Ace of Base,
Widzę ich znak.
Dzięki za cierpliwość,
Postaraj się zachować to w pamięci.
To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.
Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.
Powiem ci co robić.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Jestem twardoskóra,
Ostra jak pinezka.
Nie baw się moimi uczuciami,
Dziwko, to ja tu jestem jędzą.
Trzeba było słuchać,
Lubię swój parkiet,
Przyciśnij mnie, to nie wystarczy.
Kto mówi, że za nim tęsknię?
To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.
Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.
Powiem ci co robić.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Pękają szyby w moim domu.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Uderz mnie tą brudną piosenką.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Pękają szyby w moim domu.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Uderz mnie tą brudną piosenką.
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Słuchaj, kochanie,
Nie mamy zbyt wiele czasu.
Nie potrzebujesz alkoholu,
Skosztuj mojego pocałunku numer 9.
To jest jakiś szajski Ace of Base,
Widzę ich znak.
Dzięki za cierpliwość,
Postaraj się zachować to w pamięci.
To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.
Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.
Powiem ci co robić.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Jestem twardoskóra,
Ostra jak pinezka.
Nie baw się moimi uczuciami,
Dziwko, to ja tu jestem jędzą.
Trzeba było słuchać,
Lubię swój parkiet,
Przyciśnij mnie, to nie wystarczy.
Kto mówi, że za nim tęsknię?
To moja chora obsesja,
Nienawidzę czekania.
Ale kocham napięcie,
To takie frustrujące.
Od dnia, w którym cię spotkałam,
To moje wyznanie,
To moje wyznanie.
Powiem ci co robić.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Pękają szyby w moim domu.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Uderz mnie tą brudną piosenką.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się znudzisz.
Więc, kochanie, podkręć głos,
Spraw, by głośniki zrobiły bum.
Tak, lubię jak jest głośno,
By usłyszeli nas w sąsiedniej dzielnicy.
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Lubię jak jest głośno
Oh, zatrzymam cię sobie,
Aż mi się,
Aż mi się znudzisz.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Pękają szyby w moim domu.
Teraz podgłośnij.
Utrzymaj, a teraz podgłośnij,
Utrzymaj, a teraz podgłośnij.
Uderz mnie tą brudną piosenką.
Słowa wydobywające się z głośników telefonu Murasakibary wręcz idealnie opisywały to co działo się w sypialni Akashiego przez następne dwie godziny... A jednak czerwonowłosy czuł się tak jakby dopiero co zaczęli, pomimo, że był wyczerpany chciał więcej... Jednak zanim znów przytulił się do Murasakibary przysiągł sobie, że już nigdy więcej nie będzie słuchał tej piosenki... Choćby miał wrzucić telefon Murasakibary do najbliższej rzeki...
Przekręcił się na bok twarzą do dyszącego Murasakibary i szepnął mu do ucha:
- Uwielbiam uczucie niedosytu, ale chcę więcej...
- Uwielbiam uczucie niedosytu, ale chcę więcej...
I kto by pomyślał, że telefon Murasakibary wylądował w rzece już następnego dnia.
Bez komentarza :'')
Wielka porażka w mojej głowie - sezon 1
Jak powstało to dziwne coś? Z grupowej rozmowy na facebooku, którą głównie układała Aya. (Wszystko zostało specjalnie dopasowane do Kuroko no Basket.) A dokładniej pisała sama ze sobą :'') Ale duży wkład miała też Krwawa Kotka i jeszcze kilku moich przyjaciół. Mam zjebanych przyjaciół - proszę się nie przejmować.
Dzięki Krwawej Kotce to coś, co nosi tytuł:
WIELKIEJ PORAŻKI W MOJEJ GŁOWIE
ujrzało światło dzienne. Jeżeli niczego nie zrozumiecie to prozę się nie martwić - jesteście całkowicie zdrowi. Gorzej jeśli zrozumiecie...
Dzięki Krwawej Kotce to coś, co nosi tytuł:
WIELKIEJ PORAŻKI W MOJEJ GŁOWIE
ujrzało światło dzienne. Jeżeli niczego nie zrozumiecie to prozę się nie martwić - jesteście całkowicie zdrowi. Gorzej jeśli zrozumiecie...
+ musimy podziękować Krwawej Kotce za ogarniecie tego wszystkiego i trzymanie mnie w ryzach ;x Jesteś najlepsza!!
UWAGA!
Przed
użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź
skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy tekst niewłaściwie zrozumiany zagraża Twojej psychice lub poziomie normalności. Autorki nie biorą odpowiedzialności za zniszczone sprzęty czy laptop spryskany herbatą.
Akcja dzieje się z punktu widzenia Akashiego.
#Kotka = menadżerka Autorki - ona zajmuje się myśleniem za Autorkę xd
wnętrze dużej wierzy...
ODCINEK 1
#Akashi: <siedzi na łóżku obok #ja> Mama.
#ja: No czyja?
#Akashi: No moja.
#ja: Hahahahah
<dłuższe milczenie>
#ja: Jestem fajny, co nie #Akashi?
#Akashi: No jasne.
#ja: Kochasz mnie #Akashi?
#ja: No przecież że kocham.
<słychać dźwięk przychodzącej wiadomości, #Akashi wyciąga telefon>
#ja i #Kagami kocham was podpisano: #Kotka
#Kagami: Czekam na wiadomość, że jestem shizofremikiem...
#ja: Tyle miłości... Napisał #Akashi, ja go wcale nie znam idiota jakiś.
#Akashi: No chyba ty.
#ja: No chyba raczej nie.
#Akashi: Japa.
#ja: Chyba twoja... #Kagami = #schizofremia, głosy w głowie buuu
KONIEC ODCINKA 1
ODCINEK 2
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: #Kagami stał się schizofremikiem>
#marsz #weselny #w #tle
#Akashi: Wyjdziesz za mnie???????
#ja: Och, wyjdę!!! Za siebie zawsze!!!
#Akashi: Jesteśmy małżeństwem!
#Kotka: Takie małżeństwa są zakazane!!
#Akashi: A kto cie pytał o zdanie????!!!
#Kotka: Sama się spytałam!!!
#Kotka: forever alone
#Kotka: Ja też chce się z tobą ożenić!!!
#ja: Będę alfonsem!!!!!
#Kotka: To też nielegalne!!!!
#ja: Jestem skończony... merry me x2
#Akashi: Tak się nie pisze marry!!!
#ja: A jak??
#Akashi : Nie wiem!!!
#ja: a mnie #pan #Midorima kocha, co nie #panie #Midorima?
#pan #Midorima: Tak kocham cię!!!!
#Akashi: Nasze małżeństwo się rozwija.
#Kotka: Stworzyliśmy seksi trójkącik, to lubię...
#ja: No ba!
KONIEC ODCINKA 2
ODCINEK 3
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: #Akashi, #ja i #Kotka biorą ślub. Pojawia się #pan #Midorima, który kocha #ja. Wszystko się komplikuje!>
#Aya:
Ciemno wszędzie,
Głucho wszędzie.
Głucho wszędzie.
Co to będzie?
Co to będzie?
Co to będzie?
#Kise:
Jest już ciemno,
Ale
Wszystko jedno.
Pytam siebie,
Wszystko jedno.
Pytam siebie,
Czym jest piękno.
<cisza>
#Kagami: Piszę z laptopa psa.
#Aya: Masz pieskiego laptopa, #Kagami??
#Kagami: Mój pies ma laptopa...
<cisza>
#Kise: Mam bóle kręgosłupa...
#Aya: Chyba zapalenie kości łonowej kręgosłupa...
<cisza>
#Kise: Czytam wypowiedzi Amerykańskich specjalistów o wołowinie.
#Kagami: A ja kopiuję internet na pendriva.
#Kagami: A ja kopiuję internet na pendriva.
<cisza>
#ja: A #pan #Midorima wciąż mnie kocha?
#pan #Midorima: Tak!!! Wciąż cie kocham...
<cisza>
#ja: A mnie kocha #pan #Midorima - taki szpan...
<cisza>
#Kagami: Też kocham ciasto.
#ja: Ciasto kocha mnie!
#Kagami: Nieszczęśliwa miłość...
#ja: Tak nie mogłem się powstrzymać... Zjadłem je.
<cisza>
#Aya: Kogo rzucić krówką?
#Kagami: Nie lubię latającej wołowiny.
#Aya: No fakt. Zdecydowanie lepsza jest ta, która twardo stąpa po ziemi.
#Kagami: Nie, ta z polotem też może być.
#Aya: Kupie ci.
#Kagami: OMG. Z kim ja szyje??!
#Aya: Szyjesz? A na drutach robisz? Zamawiam konika.
<cisza>
#Kise: Jestem głodny.
#Kagami: A mi gorąco.
#Kise: Idę po chleb.
#Kagami: Ukrój mi.
#Kise: Biały czy brązowy?
#Aya: Czy wy wciąż mówicie o chlebie...?
#Kise: Cicho, kobieto! To poważny temat!!!
#Aya: Oks, już milczę, a wy kontynuujcie rozmowę godną Igrzysk Śmierci.
#Kise: To biały czy ciemny?
#Kagami: Ciemny, jeszcze mnie o rasizm pozwą.
#Kise: Jasne.
KONIEC ODCINKA 3
ODCINEK 4
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: pieskie laptopy, internet na pendrivie, szycie koni, latająca wołowina, ciemny i biały chleb na miarę Igrzysk Śmierci! Bohaterów dopadła nuda.>
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: pieskie laptopy, internet na pendrivie, szycie koni, latająca wołowina, ciemny i biały chleb na miarę Igrzysk Śmierci! Bohaterów dopadła nuda.>
<cisza>
#Akashi: A wiec nasze małżeństwo się rozwija...
#pan #Midorima: Nie pozwolę wam na to!
#ja: Och! #panie #Midorima! Przyszedłeś mnie uwolnić z wierzy?!
#pan #Midorima: Tak!
<uciekają na białym rumaku>
#Aya: Wystawił cię.
#Kotka: Co?! Chyba ciebie...
#Aya: Nie byliśmy małżeństwem!
#Kotka: Trudno. Chodź tu!
<całują się namiętnie>
#Akashi: A ja?! Zostałem sam!
#Kise: Wcale nie! A ja?!
#Kagami: I ja!
#Akashi: Stwórzmy szczęśliwy trójkącik!
#Kagami: Ale ostatni się rozpadł!
#Kise: Stul pysk!
<całują się namiętnie>
KONIEC ODCINKA 4
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: rozwijające się małżeństwa, namiętne pocałunki, ucieczka #ja i #pana #Midorimy na białym rumaku.>
#Aya: <wychodzi w długich niebieskich
skarpetach do kolan do kuchni i widzi #Kotkę całującą się z
#Kagamim> TY! Łapy precz od mojego chłopaka!
#Kotka: Twojego???! To mój chłopak!
<w między czasie wchodzi #Akashi>
#Akashi: Chyba mojego chłopaka!!!!
#Kise: Zwariowałyście???!!! On jest gejem!
#Akashi: Przecież jestem facetem!
#Kise: Ale zachowujesz się jak baba!
#pan #Midorima: <wjeżdża na białym rumaku namiętnie całując się z #ja> I TAK WOLI MNIE! IDIOCI!
#ja: CO?! Myślałem, że kochasz mnie!
#pan #Midorima: ON jest dużo ładniejszy! <zrzuca #ja z konia> Zrobiłem dla ciebie specjalne miejsce!
#Kagami: Ja wole #Kuroko...
<pojawia się #Kuroko>
#Kagami łamie serca
#Kuroko: I tak wolę ją <wskazuje na #Aya>
#Aya: To nie ma znaczenia! Ja wole go! <wskazuje na #Akashi>
#Akashi: Wypchaj się!! Wolę go!! <wskazuje na #ja>
#ja: CHYBA ŚNISZ WOLE JEGO! <wskazuje na #Kise który płacze>
#Kise: A ja... ja wole....
#Kise płacze ze szczęścia
KONIEC ODCINKA 5
ODCINEK 6
<w poprzednim odcinku opery mydlanej: #Kise płacze ze szczęścia, zaczyna nam się układać szczęśliwy ośmiokącik...>
#Kise pisze super Do8r4n0c
#Kise już idzie
#Kise uciekł ze szczęścia
#Akashi: CO powiecie na grupowy seks?!
#Aya: Wolę butelkę!
#ja:
KRĘCĘ PIERWSZY! <kręci i wypada na #pana #Midorimę> NIE CHCE MU ŚLINIĆ
UST!!! <kreci jeszcze raz, wypada #Akashi> NIE BĘDĘ SIĘ ZE SOBĄ
OBŚCISKIWAĆ! <kreci po raz kolejny, wypada #Kagami> Może być
<całują się namiętnie>
#Kuroko: <kręci i wypada na #Aye, całują się namiętnie>
#Kotka: <kręci i wypada na #Akashi, całują się namiętnie>
#pan #Midorima: <wszyscy całują się namiętnie,a #pan #Midorima jest #FOREVER #ALONE>
odcinek kończy sie namiętnym pocałunkiem
KONIEC ODCINKA 6
#pan #Midorima to frajer ucieka na srebrzystym rumaku
#Kagami też bo musi do łazienki
#Akashi zgubił część garderoby...
#Kotka ożeniła się z #Ayą tym razem odbył się prawdziwy ślub
#Kuroko został sam gdyż #Kise poszedł spać,a #Kagami musiał do łazienki
KONIEC 1 SEZONU
#ja: Jako jedyny pozostałem normalny! <kaszle> DURNIE!
piątek, 2 maja 2014
Wywłoka
Miniaturka
Pairing: Kise x Aomine
- Zostaw mnie! - wrzasnął Kise odpychając od siebie wyjątkowo napalonego Aomine. - Macaj sobie tę wywłokę!
- Jaką wywłokę?
- Dobrze wiesz o jaką wywłokę mi chodzi!
- Nie nie wiem.
- Ale ile, do cholery znasz wywłok, Aominecchi?!
- Zależy kogo ty uważasz za wywłoki...
- A ty kogo uważasz za wywłoki?
- Nie wiem! - po tych słowach nastąpiło dłuższe milczenie, które przerwał Aomine. - obraziłeś się.
- Nie obraziłem się!
- Czyli się obraziłeś...
- Zamknij się gnojku! - wrzasnął Kise powracając do smażenia omletu. Wydawał się spokojny dopóki Aomine nie objął go w pół i przyciągnął do siebie. Ryota wymierzył mocne uderzenie z łokcia prosto w żebra Aomine, który odskoczył od niego z krzykiem.
- Idioto! To moje żebro! - krzyknął rozmasowując obolałe miejsce.
- Niech cie ta wywłoka rozmasuje - burknął Kise.
- Nie macam żadnych wywłok!
- Ale wywłoki macają ciebie.
- Nie macają mnie żadne wywłoki! Tylko jeden wyjątkowo irytujący model!
- Och, naprawdę? - warknął Kise odwracając się od kuchenki i patrząc wprost w oczy Aomine. - Kim jest ten model? Z chęcią go poznam!
- Ty jesteś tym modelem idioto!
Obaj wylądowali na kuchennym blacie
To moje takie pierwsze opowiadanko (poniżej 200 słów) więc proszę o wyrozumiałość.
Ale myślę, że wyszło całkiem nieźle.
Kolejny post dzisiaj, no ale trudno. nudzi mi się więc pisze.
tyle wolnego...
Pairing: Kise x Aomine
- Zostaw mnie! - wrzasnął Kise odpychając od siebie wyjątkowo napalonego Aomine. - Macaj sobie tę wywłokę!
- Jaką wywłokę?
- Dobrze wiesz o jaką wywłokę mi chodzi!
- Nie nie wiem.
- Ale ile, do cholery znasz wywłok, Aominecchi?!
- Zależy kogo ty uważasz za wywłoki...
- A ty kogo uważasz za wywłoki?
- Nie wiem! - po tych słowach nastąpiło dłuższe milczenie, które przerwał Aomine. - obraziłeś się.
- Nie obraziłem się!
- Czyli się obraziłeś...
- Zamknij się gnojku! - wrzasnął Kise powracając do smażenia omletu. Wydawał się spokojny dopóki Aomine nie objął go w pół i przyciągnął do siebie. Ryota wymierzył mocne uderzenie z łokcia prosto w żebra Aomine, który odskoczył od niego z krzykiem.
- Idioto! To moje żebro! - krzyknął rozmasowując obolałe miejsce.
- Niech cie ta wywłoka rozmasuje - burknął Kise.
- Nie macam żadnych wywłok!
- Ale wywłoki macają ciebie.
- Nie macają mnie żadne wywłoki! Tylko jeden wyjątkowo irytujący model!
- Och, naprawdę? - warknął Kise odwracając się od kuchenki i patrząc wprost w oczy Aomine. - Kim jest ten model? Z chęcią go poznam!
- Ty jesteś tym modelem idioto!
Obaj wylądowali na kuchennym blacie
To moje takie pierwsze opowiadanko (poniżej 200 słów) więc proszę o wyrozumiałość.
Ale myślę, że wyszło całkiem nieźle.
Kolejny post dzisiaj, no ale trudno. nudzi mi się więc pisze.
tyle wolnego...
Plakat w 3D
Oneshot
Pairing: Akashi x Kuroko
- Midorima, daj mi nożyczki - polecił Akashi.
- Słucham? - wykrztusił zielonowłosy. - Chyba nie sądzisz, że codziennie noszę przy sobie nożyczki.
- Prawdę mówiąc sądzę.
- Po co ci nożyczki? - spytał podejrzliwie sięgając do tylnej kieszeni. Niepewnie wyjął z niej nożyczki i nieśmiało wyciągnął je przed siebie. Akashi natychmiast je przejął.
- Bo Tetsu wciąż ślini mi się na plakat - warknął rzucając nożyczkami w stronę Kuroko. Te wbiły się w ścianie tuż nad jego głową, a konkretnie w prawym oku Akashiego. Tetsuya odwrócił się oburzony i spojrzał na czerwonowłosego.
- Mogłeś mi wbić je w głowę!
- A czy wbiłem? - rozsiadł się na fotelu. - Nie lubię gdy ktoś się na mnie ślini.
- Nie moja wina, że masz w pokoju swój plakat w 3D - burknął Kuroko siadając obrażony na łóżku.
- To nie jest plakat w 3D! Jedynym moim trójwymiarowym plakatem w tym pokoju jestem ja ! To - wskazał na plakat - może być najwyżej dużych rozmiarów zdjecie.
- Duże? - spytał Kise. - Zajmuje całą ścianę! Nawet ja, chociaż jestem modelem, nie mam czegoś takiego na ścianie!
- Bo ty nie masz gustu idioto.
- Mam gust!
- Niech zgadnę... Motylki i kwiatki to twoje motto przewodnie? - spytał Akashi ziewając.
- Nie!
- Baletnice i Koniki Pony?
- Akashicchi!
Czerwonowłosy ziewnął po raz drugi rozciągając się jeszcze bardziej. Obrzucał znudzonym spojrzeniem Midorimę, który próbował wyciągnąć nożyczki ze ściany, najwidoczniej nie szło mu to najlepiej. Obojętność Akashiego udzielała się wszystkim w pokoju.
- Nie jestem pięciolatką kochającą ksieniczki!
Po tych słowach Kuroko nie mógł się powstrzymać by nie wyobrazić sobie Ryoty jako słodkiej księżniczki. I z niechęcią musiał przyznać, że... był naprawdę ładny.
- No tak - mruknął Akashi. - Wiedziałem, że o czymś zapomniałem, ale w obecnej sytuacji księżniczki już chyba odpadają...
- Akashicchi błagam cię... Zamknij się! - wrzasnął Kise tak głośno, że nożyczki, które Midorima próbował wyciągnąć ze ściany wyskoczyły z niej same i znalazły się w dłoni Akashiego. Ten jakby się tego spodziewał bo natychmiast wycelował nimi w blondyna.
- Błagaj na kolanach.. - powiedział puszczając oczko do Ryoty.
- Akashi...
- Jak chcesz - powiedział wstając, co wydało się nadzwyczaj niebezpiecznym krokiem, bo w dłoni wciąż ściskał nożyczki. - Tęcze! Jednorożce! Uśmich! Kolorowe przytulanki! Dzielmy się miłością! Zostańmy przyjaciółmi! Och Kise-kun, masz takie śliczne, śliczneee włosy! - mówił gładząc głowę wściekłego Ryoty. - Gwiazdki i słoneczka! Miłość! Wiosna! Tańczmy razem, Kise-kun!
Podbiegł do Kise i łapiąc go za ręce zerwał z fotela. Skakał po całym pokoju, wykonując nadzwyczaj udane piruety i kroki baletnicy. Wciąż bredził o lukrecjach i jednorożcach. Ciągał wszędzie za sobą przerażonego Kise, który korzystając z najbliższej okazji niezauważenie wymknął się z pokoju w połowie solowej piosenki Akashiego. Gdy tylko czerwonowłosy to zauważył podbiegł do okna i widząc na dole Kise próbującego wymknąć się z tego domu wariatów wrzasnął:
- KISE! Och, Kise! Czemuś ty jesteś Kise?!
- Zamknij sie!
Akashi z szerokim uśmiechem odszedł od okna i stanął na środku pokoju podpierając boki. Westchnął i przeniósł wzrok na przerażonego Midorimę, który już odzyskał swoje nożyczki.
- Idę do łazienki - oznajmił głośno. - Idziesz ze mną, Midorima-kun?
- Nie! - zaprzeczył natychmiast zielonowłosy. Nawet się niezawachał, co było całkowicie zrozumiałe.
- Czego? - spytał Akashi robiąc smutną minę. - Proszę choć ze mną do łazienki - poprosił biorąc Midorimę za rękę jak to robią małe dzieci. - Czego nie chcesz iść ze mną do łazienki? - teraz zaczął nią machać. - Choć ze mną do łazienki... Sam się boję. No czego?
- NIGDZIE Z TOBĄ NIE IDĘ! - wrzasnął Midorima wstając. - Jesteś małym napalonym transwestytą!
- Chcesz lodzika? - spytał Akashi niby nieświadomie sięgając do paska.
- Nie!
- Mam sporo w lodówce...
Midorima już nic nie odpowiedział bo z zawrotną szybkością zbiegł po schodach. Akashi natychmiast znalazł się przy oknie i gdy tylko na dole pojawił sie Midorima krzyknął"
- MIDORIMA! Och, Midorima! Czemuś ty jesteś Midorima?!
- Stul pysk!!!
- Akashi, jesteś pewien, że dobrze się czujesz? - spytał Kuroko
- Tak - odpowiedział natychmiast Akashi. Usiadł na łóżku obok Kuroko i zaczął bawić się rękawami bluzki. - Chciałem się ich pozbyć.
- Nie lepiej by było ich poprosić, żeby po prostu wyszli?
- Nie - mruknął kładąc się na łóżku. Ręce podłożył pod głowę i wpatrywał się w sufit. - Tak było znacznie zabawniej.
Co prawda Akashi miał w pewnym sensie racje. Chociaż Kuroko wolał zobaczyć tańczącego Akashiego niż wkurzonego Midorime i zdesperowanego Kise. Ale blondyn miał rację, "duże" zdjęcie Akashiego wiszące na ścianie wcale nie było duże, było ogromne. Jak on to znosił? Wstawał w nocy do łazienki, a jego własne oczy wpatrywały się w niego jak potyka się o dywan...
- KUROKO! - wrzasnął nagle Akashi. - Och, Kuroko! Czemuś...
- Och, zamknij się - powiedział Kuroko zasłaniając dłonią twarz czerwonowłosego. Ten jeszcze przez chwilę mamrotał coś niezrozumiałego. Niedługo potem sie poddał. A gdy tylko uwolnił się od Kuroko wstał podchodząc do szafki.
- Zróbmy wycinanki - zaproponował.
- Słucham? - spytał Kuroko z szeroko otwartymi ustami.
- Midorima zgubił nożyczki - oznajmił z co najmniej diabelskim uśmiechem na twarzy.
Akashi jako Bóg Seksu? Był to dziwny widok, a jednak podobał się Kuroko. Ten szaleńczy błysk kryjący się w jego oczach i to w jak obojętny sposób bawił sie nożyczkami.
- To nie tak! - krzyknął Kuroko gdy Akashi już po raz drugi przeciął papierowego ludka na pół.
Czerwonowłosy całe palce miał wymazane klejem i nie tylko palce. We włosach miał pełno skrawków kolorowego papieru. Ze skupieniem wycinał kolejny dziwny kształt, który miał przypominać człowieka, a jednak wciąż wychodził mu wyjątkowo zniekształcony słoń z krzywym kłem. Jednym słowem przydałaby mu się operacja plastyczna.
- Przecież tak się nie da! - burknął Akashi odkładając nożyczki na bok i patrząc na idealne kształty wycinane przez Kuroko.
- Da się - zapewniał go chłopak już chyba po raz setny.
- Nie każdy ma talent artystyczny jak ty, Tetsu - mruknął krzyżując ręce na piersi. jego dzieło wyglądało jak stworzone przez trzylatka...
- Do tego nie potrzeba talentu, Akashi-kun - stwierdził Kuroko. - Chodź pokażę ci.
Akashi wziął nożyczki i już zamierzał wykonać kolejne szybkie cięcie, ale Kuroko go powstrzymał. Położył dłoń na jego dłoni i nakierowując jego palce i kontrolując jego ruchy pomógł mu wyciąć okrągły zarys, który tym razem dużo bardziej przypominał ludzką głowę. Chociaż papierową...
- Teraz spróbuj sam.
Gdy tylko Kuroko puścił rękę Akashiego ten po raz kolejny wykonał niewybaczalną zbrodnię na papierze i papierowych ludkach. Pozbawił jednego z nich głowy. Jednak Kuroko był pod wrażeniem, ze tak nieprecyzyjnym cięciem mógł wykonać tak prostą linię. Tetsu pokręcił ze zrezygnowaniem głową i znów nakierował dłoń Akashiego.
- Delikatniej - poradził mu. - Papier ci nic nie zrobił.
Razem wykonali jednego z najlepszych papierowych ludzików. Miał idealnie okrągłą głowę, a także pełen komplet rąk i nóg. Akashi popatrzył na Kuroko, który siedział tuż obok niego wciąż trzymając jego dłoń z nożyczkami. Dokonywał tak błahych poprawek, że Akashi nie miał siły mu w tym pomagać, trzymał luźno rękę i wpatrywał się w jego idealnie skupioną twarz.
- Nieźle - stwierdził w końcu Kuroko. - Naprawdę nieźle, ale pozostań przy ścinaniu włosów.
Uśmiechnął się lekko, ale nie zdążył już dodać nic więcej bo nagle usta Akashiego znalazły się na jego ustach. Wytrzeszczył oczy, ale nie śmiał się poruszyć. Akashi widocznie ze sporym opóźnieniem zdał sobie sprawę z tego co robi, bo natychmiast odskoczył od Kuroko. Był cały czerwony na twarzy.
- Co to było, Akashi-kun? - spytał niepewnie Kuroko.
- Ach, to... Chciałem czegoś spróbować... - wytłumaczył cicho.
- No tak... I jak było?
- Co... - Akashi spojrzał na Kuroko jakby miał go uderzyć z powodu tego pytania. - Jak było...? - pokręcił ze zrezygnowaniem głową. - Nie wiem... A ty...
- Było miło - odpowiedział natychmiast Kuroko.
- Racja... Było miło - potwierdził Akashi.
Powrócił do wycinania papierowych ludzików. Teraz wyglądały jeszcze gorzej, bo Akashi cały drżał. Niepewnie ściskał nożyczki w dłoni. W ciągu zaledwie kilku sekund uśmiercił minimum trzydzieści osób. Chyba powinien rozważyć zostanie seryjnym zabójcą - wychodziło m to o wiele lepiej niż wyznawanie uczuć.
Kuroko znów chwycił jego dłoń, ale tym razem nie nakierowywał jej już na właściwy tor, a delikatnie wyjął nożyczki w dłoni Akashiego. Kto wie co mu mogło strzelić do głowy...
- A więc może spróbujemy jeszcze raz? - spytał gdy pozbawił Akashiego już wszystkiego czym mógłby rzucić.
- Jeszcze raz? - zdziwił sie Akashi. - Zwariowałeś?
Zanim Kurko zdążył odpowiedzieć ich usta ponownie się spotkały. Żaden z nich nie zauważył większej różnicy, a jednak teraz nie był już po prostu miło. Akashi czuł się jak w niebie. A zw względu na Kuroko nie było tu wcale wysoko...
kilka tygodni później...
- Wczoraj w nocy bawiliśmy się bitą śmietaną i truskawkami - oznajmił zadowolony Akashi obejmując Kuroko.
- Boże... - jęknęli jednocześnie Midorima i Kise siedzący po drugiej stronie pokoju, jak najdalej od wciąż miziającej sie pary.
- Mówię o deserze, który przygotowaliśmy wczoraj w nocy - mruknął Akashi lekko znudzony. - był pyszny, prawda Tetsu?
- Och, tak - odpowiedział roztargniony. - Ale następnym razem zamiast soli użyj cukru, idioto...
- No tak... To by wyjaśniało słony posmak...
Obaj zaczęli chichotać, a już po chwili stykali się czołami. Niewiele brakowała od pocałunku, ale gdy ten miał już nastąpić Midorima i Kise nagle wstali.
- Wychodzę - oznajmili jednocześnie chodź sądząc po ich minach żaden z nich tego nie planował.
Akashi niechętnie odsunął się od Kuroko i obrzucił ich leniwym spojrzeniem.
- Boże - jęknął. - Wy nawet mówicie jednym głosem.
I także tym razem obaj wybiegli w domu Akashiego niczym ścigani przez strasznego upiora jak z Scooby-Doo. Z drugiej strony taki widok mógłby być dość komiczny... Akashi szybko cmoknął Kuroko w usta i wstał podchodząc do fotela z którego coś podniósł.
- Znów zrobimy wycinanki? - spytał z uśmiechem. - Midorima znowu zostawił nożyczki - uniósł przedmiot.
Miałam straszną ochotę napisać coś o Akashim i Kuroko.
Ta ochota napadla mnie o 2 w nocy, a więc odrabiam teraz ^^
Pairing: Akashi x Kuroko
- Midorima, daj mi nożyczki - polecił Akashi.- Słucham? - wykrztusił zielonowłosy. - Chyba nie sądzisz, że codziennie noszę przy sobie nożyczki.
- Prawdę mówiąc sądzę.
- Po co ci nożyczki? - spytał podejrzliwie sięgając do tylnej kieszeni. Niepewnie wyjął z niej nożyczki i nieśmiało wyciągnął je przed siebie. Akashi natychmiast je przejął.
- Bo Tetsu wciąż ślini mi się na plakat - warknął rzucając nożyczkami w stronę Kuroko. Te wbiły się w ścianie tuż nad jego głową, a konkretnie w prawym oku Akashiego. Tetsuya odwrócił się oburzony i spojrzał na czerwonowłosego.
- Mogłeś mi wbić je w głowę!
- A czy wbiłem? - rozsiadł się na fotelu. - Nie lubię gdy ktoś się na mnie ślini.
- Nie moja wina, że masz w pokoju swój plakat w 3D - burknął Kuroko siadając obrażony na łóżku.
- To nie jest plakat w 3D! Jedynym moim trójwymiarowym plakatem w tym pokoju jestem ja ! To - wskazał na plakat - może być najwyżej dużych rozmiarów zdjecie.
- Duże? - spytał Kise. - Zajmuje całą ścianę! Nawet ja, chociaż jestem modelem, nie mam czegoś takiego na ścianie!
- Bo ty nie masz gustu idioto.
- Mam gust!
- Niech zgadnę... Motylki i kwiatki to twoje motto przewodnie? - spytał Akashi ziewając.
- Nie!
- Baletnice i Koniki Pony?
- Akashicchi!
Czerwonowłosy ziewnął po raz drugi rozciągając się jeszcze bardziej. Obrzucał znudzonym spojrzeniem Midorimę, który próbował wyciągnąć nożyczki ze ściany, najwidoczniej nie szło mu to najlepiej. Obojętność Akashiego udzielała się wszystkim w pokoju.
- Nie jestem pięciolatką kochającą ksieniczki!
Po tych słowach Kuroko nie mógł się powstrzymać by nie wyobrazić sobie Ryoty jako słodkiej księżniczki. I z niechęcią musiał przyznać, że... był naprawdę ładny.
- No tak - mruknął Akashi. - Wiedziałem, że o czymś zapomniałem, ale w obecnej sytuacji księżniczki już chyba odpadają...
- Akashicchi błagam cię... Zamknij się! - wrzasnął Kise tak głośno, że nożyczki, które Midorima próbował wyciągnąć ze ściany wyskoczyły z niej same i znalazły się w dłoni Akashiego. Ten jakby się tego spodziewał bo natychmiast wycelował nimi w blondyna.
- Błagaj na kolanach.. - powiedział puszczając oczko do Ryoty.
- Akashi...
- Jak chcesz - powiedział wstając, co wydało się nadzwyczaj niebezpiecznym krokiem, bo w dłoni wciąż ściskał nożyczki. - Tęcze! Jednorożce! Uśmich! Kolorowe przytulanki! Dzielmy się miłością! Zostańmy przyjaciółmi! Och Kise-kun, masz takie śliczne, śliczneee włosy! - mówił gładząc głowę wściekłego Ryoty. - Gwiazdki i słoneczka! Miłość! Wiosna! Tańczmy razem, Kise-kun!
Podbiegł do Kise i łapiąc go za ręce zerwał z fotela. Skakał po całym pokoju, wykonując nadzwyczaj udane piruety i kroki baletnicy. Wciąż bredził o lukrecjach i jednorożcach. Ciągał wszędzie za sobą przerażonego Kise, który korzystając z najbliższej okazji niezauważenie wymknął się z pokoju w połowie solowej piosenki Akashiego. Gdy tylko czerwonowłosy to zauważył podbiegł do okna i widząc na dole Kise próbującego wymknąć się z tego domu wariatów wrzasnął:
- KISE! Och, Kise! Czemuś ty jesteś Kise?!
- Zamknij sie!
Akashi z szerokim uśmiechem odszedł od okna i stanął na środku pokoju podpierając boki. Westchnął i przeniósł wzrok na przerażonego Midorimę, który już odzyskał swoje nożyczki.
- Idę do łazienki - oznajmił głośno. - Idziesz ze mną, Midorima-kun?
- Nie! - zaprzeczył natychmiast zielonowłosy. Nawet się niezawachał, co było całkowicie zrozumiałe.
- Czego? - spytał Akashi robiąc smutną minę. - Proszę choć ze mną do łazienki - poprosił biorąc Midorimę za rękę jak to robią małe dzieci. - Czego nie chcesz iść ze mną do łazienki? - teraz zaczął nią machać. - Choć ze mną do łazienki... Sam się boję. No czego?
- NIGDZIE Z TOBĄ NIE IDĘ! - wrzasnął Midorima wstając. - Jesteś małym napalonym transwestytą!
- Chcesz lodzika? - spytał Akashi niby nieświadomie sięgając do paska.
- Nie!
- Mam sporo w lodówce...
Midorima już nic nie odpowiedział bo z zawrotną szybkością zbiegł po schodach. Akashi natychmiast znalazł się przy oknie i gdy tylko na dole pojawił sie Midorima krzyknął"
- MIDORIMA! Och, Midorima! Czemuś ty jesteś Midorima?!
- Stul pysk!!!
- Akashi, jesteś pewien, że dobrze się czujesz? - spytał Kuroko
- Tak - odpowiedział natychmiast Akashi. Usiadł na łóżku obok Kuroko i zaczął bawić się rękawami bluzki. - Chciałem się ich pozbyć.
- Nie lepiej by było ich poprosić, żeby po prostu wyszli?
- Nie - mruknął kładąc się na łóżku. Ręce podłożył pod głowę i wpatrywał się w sufit. - Tak było znacznie zabawniej.
Co prawda Akashi miał w pewnym sensie racje. Chociaż Kuroko wolał zobaczyć tańczącego Akashiego niż wkurzonego Midorime i zdesperowanego Kise. Ale blondyn miał rację, "duże" zdjęcie Akashiego wiszące na ścianie wcale nie było duże, było ogromne. Jak on to znosił? Wstawał w nocy do łazienki, a jego własne oczy wpatrywały się w niego jak potyka się o dywan...
- KUROKO! - wrzasnął nagle Akashi. - Och, Kuroko! Czemuś...
- Och, zamknij się - powiedział Kuroko zasłaniając dłonią twarz czerwonowłosego. Ten jeszcze przez chwilę mamrotał coś niezrozumiałego. Niedługo potem sie poddał. A gdy tylko uwolnił się od Kuroko wstał podchodząc do szafki.
- Zróbmy wycinanki - zaproponował.
- Słucham? - spytał Kuroko z szeroko otwartymi ustami.
- Midorima zgubił nożyczki - oznajmił z co najmniej diabelskim uśmiechem na twarzy.
Akashi jako Bóg Seksu? Był to dziwny widok, a jednak podobał się Kuroko. Ten szaleńczy błysk kryjący się w jego oczach i to w jak obojętny sposób bawił sie nożyczkami.
- To nie tak! - krzyknął Kuroko gdy Akashi już po raz drugi przeciął papierowego ludka na pół.
Czerwonowłosy całe palce miał wymazane klejem i nie tylko palce. We włosach miał pełno skrawków kolorowego papieru. Ze skupieniem wycinał kolejny dziwny kształt, który miał przypominać człowieka, a jednak wciąż wychodził mu wyjątkowo zniekształcony słoń z krzywym kłem. Jednym słowem przydałaby mu się operacja plastyczna. - Przecież tak się nie da! - burknął Akashi odkładając nożyczki na bok i patrząc na idealne kształty wycinane przez Kuroko.
- Da się - zapewniał go chłopak już chyba po raz setny.
- Nie każdy ma talent artystyczny jak ty, Tetsu - mruknął krzyżując ręce na piersi. jego dzieło wyglądało jak stworzone przez trzylatka...
- Do tego nie potrzeba talentu, Akashi-kun - stwierdził Kuroko. - Chodź pokażę ci.
Akashi wziął nożyczki i już zamierzał wykonać kolejne szybkie cięcie, ale Kuroko go powstrzymał. Położył dłoń na jego dłoni i nakierowując jego palce i kontrolując jego ruchy pomógł mu wyciąć okrągły zarys, który tym razem dużo bardziej przypominał ludzką głowę. Chociaż papierową...
- Teraz spróbuj sam.
Gdy tylko Kuroko puścił rękę Akashiego ten po raz kolejny wykonał niewybaczalną zbrodnię na papierze i papierowych ludkach. Pozbawił jednego z nich głowy. Jednak Kuroko był pod wrażeniem, ze tak nieprecyzyjnym cięciem mógł wykonać tak prostą linię. Tetsu pokręcił ze zrezygnowaniem głową i znów nakierował dłoń Akashiego.
- Delikatniej - poradził mu. - Papier ci nic nie zrobił.
Razem wykonali jednego z najlepszych papierowych ludzików. Miał idealnie okrągłą głowę, a także pełen komplet rąk i nóg. Akashi popatrzył na Kuroko, który siedział tuż obok niego wciąż trzymając jego dłoń z nożyczkami. Dokonywał tak błahych poprawek, że Akashi nie miał siły mu w tym pomagać, trzymał luźno rękę i wpatrywał się w jego idealnie skupioną twarz.
- Nieźle - stwierdził w końcu Kuroko. - Naprawdę nieźle, ale pozostań przy ścinaniu włosów.
Uśmiechnął się lekko, ale nie zdążył już dodać nic więcej bo nagle usta Akashiego znalazły się na jego ustach. Wytrzeszczył oczy, ale nie śmiał się poruszyć. Akashi widocznie ze sporym opóźnieniem zdał sobie sprawę z tego co robi, bo natychmiast odskoczył od Kuroko. Był cały czerwony na twarzy.
- Co to było, Akashi-kun? - spytał niepewnie Kuroko.
- Ach, to... Chciałem czegoś spróbować... - wytłumaczył cicho.
- No tak... I jak było?
- Co... - Akashi spojrzał na Kuroko jakby miał go uderzyć z powodu tego pytania. - Jak było...? - pokręcił ze zrezygnowaniem głową. - Nie wiem... A ty...
- Było miło - odpowiedział natychmiast Kuroko.
- Racja... Było miło - potwierdził Akashi.
Powrócił do wycinania papierowych ludzików. Teraz wyglądały jeszcze gorzej, bo Akashi cały drżał. Niepewnie ściskał nożyczki w dłoni. W ciągu zaledwie kilku sekund uśmiercił minimum trzydzieści osób. Chyba powinien rozważyć zostanie seryjnym zabójcą - wychodziło m to o wiele lepiej niż wyznawanie uczuć.
Kuroko znów chwycił jego dłoń, ale tym razem nie nakierowywał jej już na właściwy tor, a delikatnie wyjął nożyczki w dłoni Akashiego. Kto wie co mu mogło strzelić do głowy...
- A więc może spróbujemy jeszcze raz? - spytał gdy pozbawił Akashiego już wszystkiego czym mógłby rzucić.
- Jeszcze raz? - zdziwił sie Akashi. - Zwariowałeś?
Zanim Kurko zdążył odpowiedzieć ich usta ponownie się spotkały. Żaden z nich nie zauważył większej różnicy, a jednak teraz nie był już po prostu miło. Akashi czuł się jak w niebie. A zw względu na Kuroko nie było tu wcale wysoko...
kilka tygodni później...
- Wczoraj w nocy bawiliśmy się bitą śmietaną i truskawkami - oznajmił zadowolony Akashi obejmując Kuroko.
- Boże... - jęknęli jednocześnie Midorima i Kise siedzący po drugiej stronie pokoju, jak najdalej od wciąż miziającej sie pary.
- Mówię o deserze, który przygotowaliśmy wczoraj w nocy - mruknął Akashi lekko znudzony. - był pyszny, prawda Tetsu?
- Och, tak - odpowiedział roztargniony. - Ale następnym razem zamiast soli użyj cukru, idioto...
- No tak... To by wyjaśniało słony posmak...
Obaj zaczęli chichotać, a już po chwili stykali się czołami. Niewiele brakowała od pocałunku, ale gdy ten miał już nastąpić Midorima i Kise nagle wstali.
- Wychodzę - oznajmili jednocześnie chodź sądząc po ich minach żaden z nich tego nie planował.
Akashi niechętnie odsunął się od Kuroko i obrzucił ich leniwym spojrzeniem.
- Boże - jęknął. - Wy nawet mówicie jednym głosem.
I także tym razem obaj wybiegli w domu Akashiego niczym ścigani przez strasznego upiora jak z Scooby-Doo. Z drugiej strony taki widok mógłby być dość komiczny... Akashi szybko cmoknął Kuroko w usta i wstał podchodząc do fotela z którego coś podniósł.
- Znów zrobimy wycinanki? - spytał z uśmiechem. - Midorima znowu zostawił nożyczki - uniósł przedmiot.
Miałam straszną ochotę napisać coś o Akashim i Kuroko.
Ta ochota napadla mnie o 2 w nocy, a więc odrabiam teraz ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)

