sobota, 27 września 2014

"Poranek Uśmiechniętych Żab"

One shot
Pairing: Midorima x Akashi



   Gdy Midorima zasiadł za swoim biurkiem w głośnikach było słychać wesołe rechotanie żab, a przed nim stał kubek parującej kawy – oznaczało to, że czas rozpocząć audycję. Zielonowłosy nachylił się do mikrofonu i na znak dany przez dźwiękowca zaczął mówić:
   - Wita was Midorima Shintaro, podczas Poranka Uśmiechniętych Żab! Powtórzę po raz kolejny, że nazwa ta jest całkowicie przypadkowa. A więc od czego zaczniemy? Jest niedzielny poranek, godzina szósta rano, powietrze pachnie świeżymi goframi i kawą, wszyscy jeszcze smacznie śpią i tylko jeden idiota gada do mikrofonu… - westchnął. – Jak zwykle rozpocznę audycję od tego jak przebiegał mój poranek. Wstałem o piątej czterdzieści i uświadamiając sobie po zaledwie kilku sekundach, że dziś jest niedziela i muszę zdążyć do pracy na szóstą by zdać relacje z tego otóż poranka, jednemu idiocie, który woli słuchać mojej paplaniny niż spokojnie spać, zerwałem się z łóżka. Wziąłem szybki, pięciominutowy prysznic i wybiegłem z domu… Oczywiście najpierw się ubierając! Po drodze kupiłem pączka i dzisiejszą gazetę, w ostatnich sekundach kumkania moich porannych żab wbiegłem do studia i rozpocząłem audycję – zaczął kręcić się we wszystkie strony na krześle lekko znudzony własną opowieścią. – Jak zwykle czekała na mnie gorąca kawa… - pociągnął łyk napoju i wyciągnął się na fotelu. – Przypominam, że możecie do mnie dzwonić ze swoimi problemami, wszystkimi. Nawet jeśli wasz kot utknął w toalecie… Co prawda nie pomogę wam go wyciągnąć, ale przynajmniej sprawie, że o tym zapomnicie i będziecie się cieszyć kolejnym, jakże pięknym dniem. – Spojrzał na monitor, nie było żadnych oczekujących telefonów, więc wrócił do zanudzania ludzi swoimi opowieściami, rozkładając gazetę i zaczynając czytać. – Drużyna Serin zwyciężyła Mistrzostwa Zimowe… - zirytowany przekartkował gazetę. – Wielka porażka Pokolenia Cudów… - znowu przekartkował. - Zwycięstwo Szóstego Zawodnika Widmo… Nic ciekawego nie ma w tych gazetach – burknął szukając czegoś ciekawego. - O! Kapitan Pokolenia Cudów jest gejem i molestuje kolegów z drużyny. Prawda czy też plotka?... – zaczął czytać artykuł z zaciekawieniem. – W ostatnim czasie odnotowano dość zagadkowe zachowanie kapitana najbardziej znanej drużyny w ostatnich czasach, zwanego Pokoleniem Cudów… Czy możliwe jest by Akashi S. okazał się gejem? Czy pozwoli by świat poznał jego wstydliwy sekret? W ostatnim czasie do sieci wyciekły dość ciekawe fotki na których Akashi S. obściskuje się w szatni z jednym z zawodników własnej drużyny. Zarówno Akashi S. jak i Kise R. twierdzą, że jest to jedno wielkie nieporozumienie, a kapitan drużyny chciał być jedynie pomocny i pomóc koledze zdjąć za małą bluzkę, którą Kise R. miał reprezentować jako model… Nikt nie jest pewien komu powinien wierzyć. Możliwe jest także, ze wszyscy zawodnicy Pokolenia Cudów wciąż utrzymują bardzo intymne stosunki… Jednym słowem śledztwo trwa! Kto okaże się kolejną ofiarą wciąż niewyżytego kapitana drużyny?... Aomine D.? Murasakibara A.? A może dość zagadkowy Midorima S.? – Midorima niemal krzyknął odrzucając gazetę na bok. – Dla jasności… Nie jestem zagadkowy, ani nie zamierzam zostać niczyją  seksualną ofiarą. Choć może Akashi rzeczywiście lubi się zabawić… Kto wie, kto wie… - zaśmiał się. – A co wy o tym sądzicie? Czekam na wasze telefony i błyskotliwe przemyślenia!
   Po chwili zaczęły dzwonić telefony, a Midorima omal nie spadł z krzesła, przygotował się już na to, że jak zwykle będzie musiał puścić w radiu kolejny nudny kawałek, a tymczasem na monitorze pokazało się kilka numerów telefonów. Dźwiękowiec szybko połączył go z jednym z nich.
   - Mamy pierwszego słuchacza! Aplauz proszę! – nawet sam nie zaklaskał. – Jak się nazywasz?
   - Steve – odpowiedział.
   - A więc witaj Steve! Masz jakieś błyskotliwe przemyślenia, którymi byś chciał się z nami podzielić, Steve?
   - Akashi to niezłe ciacho… Masz szczęście Midorima, że był twoim kapitanem. Sam chętnie bym z nim świntuszył…
   Midorima natychmiast się rozłączył, zanim Steve się rozgadał.
   - Co cóż… Wygląda na to, że nasz pierwszy słuchacz był wyjątkowo napalonym gejem… Wybacz Steve… Halo? Kolejny telefon… Jak się nazywasz?
   - Lucy – odpowiedziała kobieta. – I nie wierzę, żeby Akashi był gejem! Przecież jest taki słodki i niewinny… - Midorima był wręcz pewien, że kobieta się teraz uśmiecha. – Byłeś z nim w drużynie Midorima! Musisz wiedzieć czy on naprawdę jest… No wiesz.
   Midorima się zaśmiał.
   - Byłem z nim w drużynie, to prawda. Jednak wtedy nie wykazywał zainteresowania moją osobą, chociaż byłem niesamowicie seksowny. Możliwe jest, że gimnazjum go zmieniło, a strata ukochanej drużyny sprawiła, że nagle stał się gejem – prychnął. – Jak niektórzy nie utrzymuję z Akashim intymnych stosunków, a nawet się nie widujemy. I nie moje zdanie się tu liczy, lecz wasze. Dowidzenia Lucy. – Rozmasował skronie wyraźnie zmęczony już pierwszymi telefonami, a one wciąż nie przestawały dzwonić. – Mamy kolejnego słuchacza. Mam nadzieję, że twoje przemyślenia będą nieco bardziej błyskotliwe niż ostatnie… Jak ci na imię?
   - Midorima, zabiję cię – odezwał się spokojny głos po drugiej stronie słuchawki, a chłopak wyprostował się wyraźnie zaciekawiony, na fotelu.
   - Akashi! Jak miło cię słyszeć, stary homoseksualny druhu – zaśmiał się. – Myślałem, że śpisz o tej porze…
   - Spałem – burknął. – Jednak obudził mnie telefon Kise, który kazał mi włączyć natychmiast radio. Teraz już rozumiem co miał na myśli, mówiąc, że po naszej rozmowie będziesz martwy. Miał rację.
   - Naprawdę jesteście kochani – jęknął słodko. – Wszyscy słuchacie mojej audycji… Chyba się zakocham.
   - Zamknij się. I przestań rozmawiać o mojej orientacji seksualnej w czasie audycji.
   - Och Akashi, zero w tobie poczucia humoru.
   - Będzie zabawnie, kiedy zjawię się w studiu i postaram się ciebie zabić – powiedział ostro i natychmiast się rozłączył.
   - A wiec Akashi teraz jedzie do mojego studia, żeby móc mnie własnoręcznie zabić… - zaśmiał się. – Będziecie świadkami pierwszego i ostatniego zabójstwa na żywo! A teraz czekam na kolejne telefony. Witam kolejnego słuchacza.
   - Nie boisz się Akashiego? – spytał nawet się nie przedstawiając. – Akashi chyba nie jest osobą, która potrafi panować nad gniewem… - stwierdził.
   - Czuje się bezpieczny dopóki nie weźmie ze sobą nożyczek… – mruknął ironicznie i połączył się z kolejnym słuchaczem.
   - Jesteś gejem? – spytał mężczyzna.
   - Nie, nie jestem gejem! Skąd w ogóle takie pytanie?!
   - Sam jestem gejem, a ty wydajesz się niesamowicie seksowny… Jeśli chcesz mogę podać miejsce i godzinę spotkania, jeśli masz ochotę na szybki numerek…
   Rozłączył się.
   - Ludzie błagam, to nie jest Hot Linia, tylko Poranek Uśmiechniętych Żab! Więc jeśli zamierzasz mi złożyć propozycje seksu, lub rozmawiać na temat seksu najlepiej w ogóle nie dzwoń. Mogę wam podać mój numer telefonu – dodał lekko rozbawiony, przyciszonym głosem. - Specjalnie dla nielicznych mogę zacząć prowadzić Hot Linie i rozbierać się przed mikrofonem, będzie to rozrywka dla nielicznych…
   Kolejny telefon.
   - Boże Midorima, podniecasz mnie…
   - To był pierwszy słuchacz, który wpisał się na listę osób, które chcą się ze mną przespać. Od zawsze wiedziałem, że jestem niesamowicie uroczy, ale to już przesada.
   Kolejny telefon.
   - Nie rozumiem całego tego zainteresowania tą sytuacją… Może i Akashi jest gejem, ale to jego sprawa, nie powinieneś o tym mówić w radiu.
   - Wiem tyle co ty – prychnął. – Czy Akashi jest gejem czy nie mało mnie obchodzi. Wszystko jest wyreżyserowane, ty też dzwonisz po wcześniejszym spotkaniu z moim reżyserem. Podobnie jak Akashi zanim się do mnie wybrał został niemal napadnięty przez mojego reżysera. A moi scenarzyści to prawdziwi idioci. I nawet to zostało przez nich napisane! Nie… To dodałem od siebie. Pewnie za to wylecę – rozłączył się. – Jeżeli tylko na tyle was stać, to chyba zaczynam wątpić w moich słuchaczy…
   Zamierzał coś jeszcze dodać, ale nie zdążył bo zagłuszył go huk otwieranych drzwi, w których stał Akashi.
   - Zabiję cię, Shintaro… - powiedział ostro zmierzając w jego stronę, w ręku trzymał nożyczki.
   - Jak widać Akashi posiada prędkość wiatru i zjawił się u mnie zadziwiająco szybko, niestety z nożyczkami. Przygotowaliście już popcorn? Będzie ciekawie… - odwrócił się w stronę czerwonowłosego. – Po co te nerwy, Akashi? – spytał.
   Chłopak nic nie odpowiedział jedynie rzucił nożyczkami w Midorimę, ale chłopak w odpowiednim momencie się schylił, a nożyczki wbiły się w obrazek wiszący na ścianie. Zielonowłosy wyprostował się i zagwizdał z uznaniem.
   - No proszę… - powiedział. – Akashi właśnie uśmiercił mój ulubiony obrazek…
   - Chciałem uśmiercić ciebie – burknął oburzony chłopak.
   - Cóż… w takim razie mogę ci polecić dobre zajęcia strzelnicze… Może twój cel odrobinę się poprawi, słonko.  
   - Zamknij się! – krzyknął, a jego policzki przybrały kolor podobny do jego włosów. – I nie nazywaj mnie słonkiem…
   - Bo to cię podnieca? – spytał obojętnie, wskazując na jego krocze.
   Akashi zrobił się niemal purpurowy na twarzy i rzucił z pięściami na chłopaka, jednak bezskutecznie bo Midorima złapał go mocno za nadgarstki i wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.
   - Kolejna próba Akashiego spełzła na niczym… - zakomunikował. – A ja wciąż żyję.
   - Zamknij się! – krzyknął próbując się wyrwać i zrobił to, ale odrobinę za późno. Stracił równowagę i przewrócił się do tyłu upadając na podłogę. Midorima także stracił równowagę i z krzykiem spadł z krzesła, lądując prosto na Akashim. Ich usta się zetknęły, ciała stworzyły jedną całość. Zaskoczony Akashi niepewnie poruszył ustami pogłębiając pocałunek. Nie wiedział czemu to zrobił. Przecież przed chwilą chciał zabić Midorima za to, że mówi w radiu o tym, że jest gejem, a tym czasem Midorima miał racje… Akashi był gejem.
   Midorima odsunął się od niego szybko i oparł na rękach przyglądając się mu uważnie. Ściągnął brwi i rozchylił lekko usta, wydawał się być jednocześnie zły, ale też ucieszony.
   - Czyli jesteś gejem – powiedział dość głośno by jego słuchacze mogli go usłyszeć. Niech się zastanawiają co wydarzyło się przed tymi słowami…
   - Tak – odpowiedział równie głośno. – Ty też, bo ci się podobało – wyszczerzył zęby w uśmiechu.
   - Akashi zamknij się! Niszczysz mi reputację – burknął robiąc się czerwony na twarzy.
   - Sam ją zniszczyłeś – całując mnie – odpowiedział słodko i zanim zielonowłosy zdołał zaprzeczyć znów o pocałował wsuwając dłonie pod jego koszulkę…

czwartek, 18 września 2014

Dangers&Dragons cz.2





   - Kagami-kun! – odezwał się Kuroko. – Tak nie można.
   Kagami się jedynie zaśmiał.
   - Oczywiście, że można! To tylko głupia gra – prychnął.
   - Idź stąd – burknął Midorima poprawiając okulary.
   - Przestańcie – powiedział Kagami. – To tylko gra! Nie ma znaczenia kto zginie, bo to tylko gra! A uśmiercając Riko jedynie wyświadczyłem wam przysługę!
   - Jeśli to tylko gra to po co w nią grasz?
   Kagami prychnął jakby odpowiedź była oczywista.
   - Żeby was zdenerwować – odpowiedział rozbawiony. – Akashi śmiesznie rusza nosem gdy się zdenerwuje…
   Akashi spojrzał na Kagamiego całkowicie wkurzony, a jego nozdrza zaczęły komicznie się poruszać. Niczym skrzydła motyla. Kagami zaśmiał się głośno i wskazał na czerwonowłosego.
   - Właśnie o tym mówiłem – stwierdził z szerokim uśmiechem. – Komiczne, prawda? – spytał rozglądając się dookoła, nikt jednak mu nie odpowiedział i nikt nie zaczął się śmiać. Wszyscy mieli wręcz śmiertelnie poważne miny. Bo kto by chciał zadzierać z Akashim. Z naprawdę wkurzonym Akashim, Kagami mógł się jedynie modlić, że chłopak nie wziął ze sobą dzisiaj nożyczek… Ale Akashi jedynie odetchnął głęboko i uśmiechnął się.
   - Jako mistrz gry – zaczął – posiadam ten przywilej, że mogę kazać ci stąd wyjść – posłał mu szeroki uśmiech. – Więc jak myślisz? Co teraz każę ci zrobić?
   - Wyjść – powiedział Kagami, ale nie wydawał się być ani trochę zawiedziony. Wstał i podszedł do drzwi. – Żegnam wszystkich… - posłał im chytry uśmiech. – Słodkich koszmarów – posłał im całuska i otworzył drzwi.
   - Czekaj! – zatrzymał go Kise. – Oddaj mi mój nóż…
   - Niech pomyślę… - stwierdził przytykając palec do ust i udawał, że się zastanawia. – Jak go chcesz to sobie weź – powiedział z łobuzerskim uśmiechem. – Żegnam – i wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.
   Nikt się nie cieszył. Miny wszystkich w pomieszczeniu były niepewne. Akashi przyglądał się Kise, który wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać. W końcu stracił nóż, którego zdobycie zabrało mu większą połowę życia! To nie żarty! O dziwo to Aomine przerwał niezręczną ciszę.
   - Kise, odzyskamy twój nóż – powiedział kładąc rękę na jego ramieniu i zerknął po twarzach wszystkich graczy, nikt nie wyglądał na ucieszonego jego słowami i Najwyraźniej nikt nie zamierzał pomóc mu w kontynuowaniu jego przemowy… - Musimy znaleźć pegaza – wypalił zadziwiając wszystkich zarazem swoją pomysłowością jak i bezmyślnością… no i oczywiście tym, że rozumowuje jak sześcioletnia dziewczynka kochająca księżniczki, buciki i koniki. – Gdzie możemy znaleźć pegaza? Akashi? – zerknął chłopaka.
   - Nie, nie, nie, nie i nie – powiedział unosząc bezradnie ręce. – Jestem mistrzem gry i jestem bezstronny, pamiętasz?
   - Niestety tak – burknął. – Dzięki tobie musimy teraz szukać pegaza…
   Ale po cholerę ci pegaz, Aominecchi?!
   - Wybacz – powiedział Akashi niezbyt szczerze i schylił lekko głowę. – Jestem obiektywny…
   - Wielka szkoda, że w łóżku jesteś subiektywny – warknął rozsiadając się wygodnie na krześle.
   Zarówno Akashi jak i Kise zaniemówili. Ryota otworzył szeroko usta, wyglądał teraz jak ryba wyciągnięta z wody, niezdarnie je otwierając i zamykając. Patrzył to na Akashiego to na Aomine z niedowierzaniem i złością, której najwyraźniej nie zamierzał ukrywać… Chociaż może tak będzie zabawniej.
   - Aominecchi!!! – wrzasnął w końcu, a ciemnowłosy był pewien, że ten jakże kobiecy krzyk będzie prześladował go do końca życia… - Czy w tym pomieszczeniu jest choć jedna osoba z którą nie spałeś?! Ale szczerze…
   Szczerze, Kise albo zgłupiał pod wpływem złości, albo nie wypił rano ziółek jeśli sądził, że Aomine będzie z nim szczery… Chłopak zaczął się bezradnie rozglądać po pomieszczeniu, błądząc  spojrzeniem od twarzy do twarzy. Ostatecznie tylko zachichotał.
   - Aominecchi! – popędził go Kise.
   - Ja… - zaczął powoli. – Momoi! – wykrzyknął nagle. – Nigdy nie spałem z Momoi!
   Różowowłosa spojrzała na niego groźnie.
   - Spałeś – uświadomiła mu.
   - Co?! – jęknął. – Spałem…?
   - Spałeś. Ale byłeś tak pijany, że prawdopodobnie nawet nie wiedziałeś, że to ja – mruknęła. – Nawet chyba nie wiedziałeś, że jestem kobietą…
   - Co?! – jęknął znowu Aomine. – Musiałem wiedzieć, że jesteś kobietą… Musiałem wiedzieć z której strony wsadzać… - szepnął wyraźnie zdruzgotany.
   - Nie – powtórzyła ostro. – Spytałeś mnie gdzie mam penisa.
   - A więc to ty byłaś tym kastratem… - westchnął układając sobie wszystko w głowie.
   Chyba wszyscy już zapomnieli o pegazie, którego chciał znaleźć Aomine, teraz głównym tematem była Momoi i jej zadziwiający (według Aomine) brak penisa. Aomine podobnie jak Momoi był cały czerwony na twarzy. A śmiech kolegów z drużyny najwyraźniej nie dodawał mu otuchy. Miał ochotę zapaść się pod ziemię, ale niestety było to niemożliwe.
   - Czyli spałeś ze wszystkimi – powtórzył Kise jakby był w transie. – Nawet z Murasakibarą… - powiedział z odrazą patrząc jak chłopak zajada się chipsami.
   - Tak… – potwierdził Aomine. – Ale ty jesteś najlepszy… – dodał jakby to miało coś pomóc. 
   - Zamknij się – mruknął blondyn. – Mówisz tak, żebym nie był na ciebie zły.
   - Nie! Naprawdę – jęknął i spojrzał na Akashiego. – Akashi jest gościem za dużo języka, cały czas krytykował to co robię i mnie poprawiał, a sam tylko leżał – spojrzał groźnie na chłopaka. – Murasakibara miał zawsze lepkie ręce… - wzdrygnął się gdy przypomniała mu się chwila gdy olbrzym przykleił się do jego penisa… I niestety nie użył do tego Super Glu… - Midorima zawsze miał w łóżku szczęśliwy przedmiot! Czułem się jak w trójkąciku i jedna osoba zawsze była odrzucana na bok… Wolę nie mówić o tym która…
   - To był Aomine – uświadomił wszystkim Midorima ze złowieszczym uśmiechem.
   - Dziękuję ci Midorima za dopełnienie mojej opowieści – powiedział z uśmiechem, ale w głębi trząsł się z wściekłości. – Kuroko… Boże to było najgorsze. Sypiając z nim czułem się jakbym każdego dnia się masturbował a nie uprawiał seks. Co prawda ta masturbacja była świetna, ale nie byłem pewien czy Kuroko w ogóle w tym uczestniczył… Kagami był za silny. Wiedział, że lubię dominować, ale zawsze odbierał mi tą przyjemność! Podrób jeden… - warknął. – A Momoi… cóż niewiele pamiętam, ale nie ma penisa. To ją wyklucza na wstępie. – Przeniósł wzrok na Kise. – Więc widzisz. Jesteś najlepszy, kochanie.
Kise siedział z szeroko otwartymi ustami. Zaniemówił. I jeszcze nie wiedział czy powodem tego było to, że jest najlepszym kochankiem Aomine czy to, że Aomine spał już z niemal każdym na tej planecie.
   - Daj spokój – powiedział Kuroko patrząc uważnie na Aomine. – I, że to niby Kise ma być tym najlepszym? Blondyn, a do tego model? Musi być coś co cię w nim denerwuje.
   - Właśnie – poparł niebieskowłosego Kise choć bardzo chciał by chłopak się zamknął i pozwolił nacieszyć się mu tym, że jest numerem jeden. Rzadko się to zdarzało…
   Aomine zerknął na Kuroko, a potem na Kise i przygryzł delikatnie wargę.
   - No dobrze - powiedział cicho. – Denerwuje mnie ta jego pedalska szminka, której ciągle używa…
   - To nie pedalska szminka! – oburzył się Ryota. – To bardzo męski błyszczyk!
   - No to denerwuje mnie ten twój bardzo męski błyszczyk!
   Kise posłał mu zabójcze spojrzenie i odwrócił się obrażony. Atmosfera z całą pewnością się popsuła.
   - Proponowałbym, żebyśmy powrócili do gry… - powiedział cicho Murasakibara, a jego słowa należały do najmądrzejszych jakie kiedykolwiek wypowiedział.
   Akashi odchrząknął i poprawił się na krześle.
   - Miecz został wam odebrany, zostaliście z niczym, a nagi sześćdziesięcioletni mężczyzna o imieniu Kagami zapewne chce was teraz zabić za… Za całokształt – wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechem.
   - Akashi! – krzyknął, tak krzyknął, Kuroko patrząc z wyrzutem na chłopaka, jednak niewiele to pomogło, bo czerwonowłosy nie przestał się uśmiechać.
   - Midorima, co robisz? – spytał patrząc na zielowłosego.
   - Zna ktoś jakąś elfie tawernę? – spytał rozglądając się po pomieszczeniu. Zawsze był jednym z mądrzejszych z ich paczki. – Elfy na pewno mają pegaza…
   Ręka Momoi natychmiast wystrzeliła w górę – kto by się spodziewał.
   - Ja znam – powiedziała zadowolona.
   - Tak więc wybraliście się do elfiej tawerny. Przeszliście góry, lasy, rzeki, poznaliście się dużo głębiej… - wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. – W końcu doszliście do elfiej tawerny… Gdzie przygarbione gnomy roznoszą piwo, w powietrzu unosi się zapach cygar, a jeden z gnomów łypie na was wściekle i mówi w języku gnomów… Co robicie?
   - Czy ktoś z was zna język gnomów? – spytał Aomine.
   - Ja. – Powiedział cicho Kuroko i spojrzał na Akashiego, który się zgarbił i naprawdę teraz przypomniał małego wstrętnego gnoma… Nie, on zawsze przypomniał małego wstrętnego gnoma, ale teraz przeszedł sam siebie. – Możesz nam pomóc? – spytał patrząc uważnie na czerwonowłosego.
   - W czym, kochaniutki? – spytał skrzeczącym głosem.
   - Szukamy pegaza, żeby móc odnaleźć nagiego sześćdziesięciolatka o imieniu Kagami, zabrał Wujkowi Timonowi – po raz pierwszy użył imienia ich wymyślonych postaci – miecz, którego zdobycie zajęło mu dziesięć lat. Mógłbyś nam pomóc?
   Akashi zatarł dłonie wyraźnie podekscytowany.
   - Oczywiście. Jednak nie za darmo… - obrzucił Kuroko spojrzeniem pełnym pożądania.
   - Nie mamy pieniędzy – uświadomił mu nieśmiało chłopak spuszczając wzrok.
   - Wiem – odparł tajemniczo. – Możesz zapłacić w naturze…
   Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć Akashi wstał i pociągnął Kuroko za sobą, potem oboje wyszli z pomieszczenia.
   - Ta gra przestaje przypominać grę… - szepnął Murasakibara wciąż się obżerając.
   Po ponad dziesięciu minutach Akashi i Kuroko wrócili i bez słowa zajęli swoje miejsca.
   - Kunegunda udał się wraz z gnomem na zaplecze… Zza drzwi było słychać dziwne odgłosy… Oboje wrócili po kilku minutach. Kunegunda miał potargane włosy i wypieki na policzkach… Gnom uśmiechał się szeroko i zacierał ręce z zadowolenia.
   - Wiem gdzie znaleźć pegaza – powiedział Kuroko lekko speszony.
   - Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy… - zaskrzeczał Akashi. – A teraz idźcie zanim zmienię zdanie i was wszystkich pozabijam!
   - Wychodzicie z elfie tawerny i udajecie się w miejsce, które gnom wskazał Kunegundzie… Wszyscy jesteście podekscytowani i zazdrośni, że to nie wy znaliście język gnomów… -wyszczerzył zęby w uśmiechu.

…TO BE CONTINUED

sobota, 9 sierpnia 2014

Dangers&Dragons cz.1



Opowiadanie
Pairing: brak

   - Wszyscy już są? – zapytał Akashi podnosząc głowę znad stosu kartek.
   Siedział przy dużym okrągłym stole, znacznie wolał okrągłe stoły niż kwadratowe. Obok niego przy stole siedzieli: Aomine, Kise, Murasakibara, Midorima, Kuroko, Momoi i nawet Riko, która się uparła, że musi przy tym być. Nikt jednak nie przyjął jej z otwartymi ramionami, ale jej najwyraźniej to nie przeszkadzało.
   - Nie ma Kagamiego – odezwał się cicho Kuroko lepiej sadowiąc się na krześle.
   - Nie został zaproszony – uświadomił mu Akashi wyrównując kartki o stół po czym odchrząknął zwracając na siebie uwagę. – A więc jesteśmy tutaj dzisiaj, żeby zagrać w Dangers&Dragons. Ja jestem mistrzem gry.– Rozłożył kartki na środku stołu. – Musicie wybrać swojego bohatera. I radzę się dobrze zastanowić nad ich wyborem, bo każda postać jest doskonale dobrana do każdego z…
   - Nieważne – przerwali mu niemal wszyscy jednocześnie i każdy wziął przypadkową kartkę z postacią. Akashi jedynie westchnął. Jakby nie znał swojej drużyny…
   - A więc zaczynamy – polecił i spojrzał na Aomine. – Twoja kolej Aomine.
   Chłopak spojrzał na swoją kartkę i skrzywił się.

Fiora
Mistrzyni Fechtunku
Umiejętności:
Fechtunek - Fiora regeneruje zdrowie przez 6 sekund, ilekroć zada obrażenia. Trafienie bohatera sprawia, że efekt ten kumuluje się do 4 razy.
Wypad - Fiora rzuca się naprzód, by trafić cel i zadać obrażenia fizyczne. W przeciągu kilku sekund może drugi raz użyć za darmo tej umiejętności.
Riposta - Zwiększone obrażenia od ataku Fiory. Po użyciu Fiora paruje następny podstawowy atak i odbija go jako obrażenia magiczne. Działa przeciwko bohaterom, dużym potworom i dużym stworom.
Zwinność Szermierza - Fiora tymczasowo otrzymuje premię do prędkości ataku. Każdy podstawowy atak lub Wypad zwiększa jej prędkość ruchu. Zabicie bohatera odnawia Zwinność Szermierza.
Taniec Ostrzy - Fiora skacze po polu bitwy, zadając wrogom obrażenia fizyczne. Kolejne trafienia tego samego celu zadają mniejsze obrażenia.

   - Dziewczyna? – jęknął zawiedziony. – Musiałem wylosować dziewczynę?!
   - Aomine, znasz zasady – upomniał  go Akashi.
   - A więc jestem Fiora. Jestem Mistrzynią Fechtunku – jęknął – i dziewczyną – dodał zawiedziony.
   Akashi jedynie zmroził go wzrokiem, ale nie zamierzał tracić czasu na bezsensowne kłótnie, tym bardziej kłótnie z Aomine, które były nad wyraz tępe i nie prowadziły do niczego. Przeniósł wzrok na Kise, a chłopak natychmiast zaczął uważniej przyglądać się swojej postaci.

Wujek Timon
Odkrywca z Powołania
Umiejętności:
Wzmacniająca Siła Czarów - Trafienie którąkolwiek umiejętnością Wujka Timona zwiększa jego prędkość ataku o 10% na 5 sekund (efekt kumuluje się do 5 razy).
Mistyczny Strzał – Wujek Timon wystrzeliwuje pocisk energii, który - gdy trafi przeciwnika - skraca czas odnowienia umiejętności bohatera o sekundę.
Strumień Esencji – Wujek Timon wystrzeliwuje pulsującą falę energii, zadając obrażenia magiczne wrogim bohaterom, jednocześnie przyspieszając ataki sojuszników.
Magiczne Przejście - przenosi się do pobliskiej lokacji i atakuje naprowadzającym się pociskiem, który uderza w najbliższą wrogą jednostkę.

   - A więc wygląda na to… - zaczął niepewnie – że jestem Wujek Timon i… to niestety nie jest żart. Jestem Odkrywcą z Powołania…
   Wszyscy jednocześnie spojrzeli na Akashiego, który o dziwo nie wydawał się ani trochę zawstydzony.
   - No co? – spytał zdziwiony. – Nie mam głowy do imion… Murasakibara – teraz ty.
   Chłopak spojrzał na nich z pełną buzią, właśnie zajadał się chipsami i chyba nie do końca wiedział co tu robi. Jednak przełknął to co miał w ustach i zerknął uważnie na kartkę.

Ciotka Nietryb
Okruch Monolitu
Umiejętności:
Granitowa Tarcza – Ciotka Nietryb jest pokryta warstwą skał, która pochłania obrażenia w wysokości 10% jego maksymalnego zdrowia. Jeżeli Ciotka Nietryb nie jest atakowana przez 10 sekund, tarcza się odnowi.
Sejsmiczny Odłamek - Używając pierwotnej magii żywiołów, Ciotka Nietryb wysyła pod ziemią kawał skały w przeciwnika, przy trafieniu zadaje obrażenia i na 4 sekundy wykrada mu prędkość ruchu.
Brutalne Uderzenia – Ciotka Nietryb atakuje z taką siłą, że jego ciosy zadają obrażenia wszystkim wrogom znajdującym się przed nim. Aktywacja Brutalnych Uderzeń tymczasowo znacznie zwiększa wartości jego pancerza i obrażenia od ataku.
Wstrząśnienie Ziemi – Ciotka Nietryb uderza w ziemię, wytwarzając falę uderzeniową, która zadaje obrażenia magiczne oparte o wartość jego pancerza oraz zmniejsza prędkość ataku przeciwników na krótką chwilę.

   - Eee… Jestem Ciotką Nietryb… I… Eeee… Jestem Okruchem Monolitu…
   Akashi uśmiechnął się chytrze, jakby Murasakibara dostał przeznaczoną właśnie dla siebie postać. Zatarł ręce.
   - Świetnie! Midorima…
   Zielonowłosy poprawił okulary i zerknął ostrożnie w kartkę. Sądząc po postaciach jakie otrzymali jego poprzednicy wolał nie wiedzieć kogo ma on…

Pokemon Kubańczyk
Wielbiony Wynalazca
Umiejętności:
Techmaturgiczne Roboty Naprawcze – Pokemon Kubańczyk zapewnia okolicznym sojuszniczym działkom H-28G i bohaterom zwiększoną regenerację zdrowia.
Działko Rozwojowe H-28G – Pokemon Kubańczyk rozstawia działko szybkostrzelne, które dodatkowo strzela przebijającymi promieniami. (Zadają one połowę obrażeń wieżom).
Minirakiety Hextech – Pokemon Kubańczyk wystrzeliwuje rakiety dalekiego zasięgu, które uderzają w miejsce wskazane przez kursor.
Granat Burzy Elektronowej CH-2 – Pokemon Kubańczyk rzuca granat we wskazane miejsce, zadaje obrażenia, ogłuszając bezpośrednio trafionych i spowalniając pobliskie jednostki.

   Midorima odchrząknął i wyprostował się dumnie.
   - Jestem Wielbionym Wynalazcą czyli Pokemonem Kubańczykiem – oświadczył, na co pawie wszyscy, nie wliczając oczywiście Akashiego, wybuchli głośnym śmiechem.
   - Zamknijcie się wszyscy! – burknął nadąsany Akashi. – Teraz Momoi.
   - Nie – odezwał się cicho Kuroko, który siedział pomiędzy Midorimą i Momoi.
   - Kurokocchi! – wykrzyknął Kise zdziwiony jego obecnością.
   - Jeszcze ja – dodał i rozłożył kartkę.

Kunegunda
Oko Zmierzchu
Umiejętności:
Uderzenie Ki - Co 8 sekund ataki Kunegundy zadają dodatkowe obrażenia.
Migbłystalne Ostrze - Zadaje obrażenia wybranej jednostce, a atakujący cel sprzymierzeńcy są uzdrawiani.
Finta – Kunegunda tworzy tarczę, która przez kilka sekund pochłania obrażenia.
Bieg przez Cienie – Kunegunda pędzi w wybrane miejsce, prowokując napotkanych wrogich bohaterów i zadając im niewielkie obrażenia.

   - Jestem Kunegundą – powiedział Kuroko. – Okiem Zmierzchu.
   - Dobrze – powiedział Akashi. – A teraz Momoi – oznajmił będąc już pewnym, że nikogo nie pominął.
   Momoi odgarnęła kosmyk różowych włosów za ucho i uważniej przyjrzała się swojej postaci.

Hektor Chojnie Obdarzony
Klejnot Rycerstwa
Umiejętności:
Kolekcjoner Klejnotów - Po użyciu umiejętności następny podstawowy atak Hektora Chojnie Obdarzonego zada dodatkowe obrażenia magiczne, zależne od jego pancerza, a czas odnowienia umiejętności ulegnie skróceniu.
Przepełnienie – Hektor Chojnie Obdarzony wyzwala energię ziemi, lecząc cel i siebie samego. Uleczenie jest skuteczniejsze, jeśli Hektor Chojnie Obdarzony leczy tylko siebie.
Roztrzaskanie - Aura chroniąca Hektora Chojnie Obdarzonego zwiększa pancerz jego oraz sojuszniczych bohaterów znajdujących się w pobliżu. Bohater może rozsadzić otaczające go magiczne głazy, aby zranić okolicznych wrogów i osłabić ich pancerz. W takim przypadku na pewien czas zmniejsza się premia do pancerza samego Hektora Chojnie Obdarzonego.
Rozbłysk – Hektor Chojnie Obdarzony wypuszcza lśniącą kulę światła ze swojej tarczy, ogłusza cel i zadaje obrażenia zależne od odległości, jaka ich dzieli.

   - Jestem… - otworzyła szerzej oczy – Hektorem Chojnie Obdarzonym… - spojrzała na Akashiego zabójczym spojrzeniem. – Ty zboczeńcu! Fuu! To obrzydliwe! – krzyczała po czym rzuciła w niego najbliższym i w miarę ciężkim przedmiotem, który znalazła. W tym wypadku był to szczęśliwy przedmiot Midorimy, a konkretnie metalowy samochodzik.
   Midorima wydał z siebie cichy jęk gdy Momoi cisnęła jego szczęśliwym przedmiotem przez stół. Akashi niestety zdołał się schylić przed lecący w jego stronę przedmiotem.
   - Przepraszam – powiedział z szerokim uśmiechem. – Ta postać była zarezerwowana dla Aomine…
   Spojrzał na chłopaka i niemal natychmiast przybili piątkę.
   - Zboczeńcy! – wykrzyknęła oburzona Momoi krzyżując ręce na piersi.
   Akashi odchrząknął i spojrzał na Riko.
   - Twoja kolej.
   Riko zerknęła na swoją postać.

Czupakabra
Skrzydła Demacii
Umiejętności:
Gonitwa - Valor na jakiś czas oznacza przeciwników jako Wrażliwych. Pierwszy podstawowy atak Czupakabry wykonany przeciwko Wrażliwemu celowi zada dodatkowe obrażenia fizyczne.
Oślepiający Nalot – Czupakabra wzywa Valora, aby oślepił i uszkodził cele na tym obszarze.
Wyostrzone zmysły - Biernie zapewnia Czupakabrze premię do prędkości ataku i ruchu, gdy bohaterka zaatakuje Wrażliwy cel. Prędkość ataku Valora jest stale zwiększona. Aktywuj, aby Valor ujawnił znaczny obszar (nie licząc ukrytych jednostek).
Doskok – Czupakabra doskakuje do przeciwnika, spowalniając go i zadając obrażenia fizyczne. Następnie odbija się od celu, przerywając mu i ląduje w odległości, równej jej maksymalnemu zasięgowi ataku. Valor natychmiast zaznaczy tego wroga jako Wrażliwego.

   Riko stanęła na krześle, co z pewnością wszystkich zdziwiło.
   - Wy nie potraficie się przedstawiać! – oświadczyła po czym zaczęła się demonicznie śmiać. – Jestem Czupakabrą! – krzyknęła wciąż się śmiejąc. – Skrzydłami Demacii!!!
   Akashi spojrzał na nią jak na idiotkę. Trzeba było to przerwać. Jak najszybciej.
   - Strzała o włos mija głowę Czupakabry omal jej nie zabijając – powiedział Akashi, który już wczuł się w swoją rolę. – Atakuje was spora banda gobelinów! Aomine, co robisz?
   Aomine nieco zdziwiony obrzucił Akashego spojrzeniem po czym przejechał wzrokiem po wszystkich twarzach. Każda z nich, oprócz Kuroko, wyrażała przerażenie. Jakby naprawdę zostali zaatakowani, a ich jedyną nadzieją był Aomine. Niestety marną nadzieją…
   - Uciekam panicznie krzycząc? – było to bardziej pytanie niż stwierdzenie.
   - Gobeliny nie odpuszczają i wciąż na was nacierają. Kise, co robisz?
   - Rzucam nożem w gobeliny – oświadczył dumnie.
   - Trafiasz dwa za jednym razem, a reszta ucieka. Zostaliście uratowani przez blondyna. Możecie iść dalej.
   - BUM! – wykrzyknął Kise wstając i przez chwilę tańcząc zwycięski taniec robota. – czy mnie coś przerasta?!
   - Seks – rzucił sucho Aomine i rozleniwionym wzrokiem spojrzał na blondyna.
   Kise otworzył usta ze zdziwienia jakby zamierzał coś powiedzieć, ale jedynie milczał wpatrzony w chłopaka. Jak mógł wygadywać takie rzeczy?! I to publicznie… W końcu usiadł, ale wciąż był w szoku.
   - Idziecie dalej. Powoli zapada zmrok, a wy natrafiacie na las. Murasakibara, co robisz?
   Chłopak przełknął chipsa po czym zerknął na swoją postać jakby to miało mu w czymkolwiek pomóc.
   - Wchodzę do lasu – odpowiedział jakby to było oczywiste i zabrał się za kolejnego chipsa.
   - Boisz się ciemności, więc to nie wchodzi w grę. Jesteście zwartą grupą dlatego nikt nie może się odłączyć. Robi się coraz ciemniej i zimniej, musicie jak najszybciej pokonać las. Midorima, co robisz?
   Zielonowłosy zamyślił się przez chwilę po czym zerknął na Murasakibare, jak na idiotę – co nie do końca mijało się z prawdą. Dlaczego ten dureń musiał się bać ciemności?! Zerknął na umiejętności swojej postaci. Jakby miały mu w czymkolwiek pomóc… Idiotyczne.
   - Wyjmuję z kieszeni latarkę i wszyscy przechodzimy przez las.
   - Nie masz latarki. Zapada noc, a Murasakibara zaczyna płakać. Kuroko, co robisz?
   Przygląda się uważnie umiejętnościom swojej postaci i po chwili stwierdza, że są one całkowicie zbędne.
   - Staram się obejść las.
   - Las nie ma końca. A wy znów wracacie do punktu wyjścia. Muasakibara płacze coraz głośniej. Hektorze Hojnie Obdarzony, co robisz?
   Momoi zmroziła Akashiego wzrokiem.
   - Najpierw wpycham Murasakibarze smoczek. Potem używam mojej umiejętności: Rozbłysk i dzięki niej wszyscy przechodzimy przez las, a Murasakibara już nie płacze. Na koniec staram się zabić mistrza gry.
   - Brawo! Wszyscy cali i zdrowi przeszliście przez las. A mistrza gry nie da się zabić. Jednak wciąż jest ciemno, a wy potrzebujecie noclegu. Riko, co robisz?
   - Staram się znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
   - Trafiacie na karczmę Niebieska Syrenka i tam spędzacie noc podczas której Murasakibara był w łóżku niemal każdego. A najdłużej przebywał w łóżku Momoi gdyż ona ma najtwardszy sen…
   - Akashi!!! – wrzasnęła Momoi na chłopaka. – Jesteś prawdziwym zboczeńcem!
   - Bo oczywiście każdy wie, że Murasakibara nie licząc ciemności najbardziej boi się burzy, która rozpętała się tamtej nocy. Jednak to Aomine przyjął go najcieplej. Kto by pomyślał, że od kobiecych piersi woli półmetrowe penisy.
   - Akashi!!! – wrzasnął Aomine. – Naprawdę jesteś zboczeńcem!!!
   Akashi oczywiście nic nie odpowiedział bo wiele bardziej interesowało go w tej chwil bycie mistrzem gry niż bezsensowne kłótnie. Unikał oburzonych spojrzeń Momoi i Aomine, gdy tym czasem Murasakibara uśmiechał się chytrze oblizując wargi.
   - Dzień szybko nastał, a wy udaliście się w ponowną drogę, gdy…
   Nie zdołał dokończyć zdania bo do pomieszczenia z hukiem wpadł Kagami. Łypnął groźnie na Akasiego.
   - Gra? – spytał rozczarowany. – Beze mnie? – spojrzał na stół. – I to przy okrągłym stole? – otworzył szerzej oczy. – Wstydzilibyście się!
   Kagami wziął jedno z krzeseł stojących z boku i przystawił je do stołu, usiadł pomiędzy Kise, a Murasakibarą i rozsiadł się wygodnie.
   - Nie możesz grać – powiedział Akashi i zmierzył go zabójczym spojrzeniem. – Nie masz postaci.
   - Nie potrzebuje postaci – westchnął wykładając nogi na stół.
   - Owszem potrzebujesz. – Naciskał. – Bez postaci nie możesz grać.
   - Ojejku… - jęknął. – To mi jakąś wymyśl.
   Akashi zamyślił się przez chwilę po czym znów zaczął mówić głosem mistrza gry, który sprawiał, że Kuroko miał ciarki na całym ciele.
   - Dzień szybko nastał, a wy udaliście się w ponowną drogę gdy zobaczyliście nagiego sześćdziesięcioletniego mężczyznę o imieniu Kagami, który zaraz zamarznie. Co robicie?
   - Sześćdziesięcioletniego? – oburzył się Kagami.
   Akashi posłał mu spojrzenie w stylu „sam tego chciałeś”.
   - Czekam aż zamarznie – odpowiedział natychmiast Aomine.
   - Aomine! – wykrzyknął Kagami. – To nie fair! Dopiero zacząłem grać!
   - Otulam go kocem – powiedział Kise wyraźnie zadowolony z siebie.  Każda decyzja, która rytowała Aomine była dobrze podjętą decyzją.
   - Kise! – krzynął na niego Aomine.
   - Właśnie! – poparł go Akashi. – Kise! Będziesz smażył się za to w piekle!
   Blondyn jedynie pokazał m język i odwrócił się w stronę Kagamiego wyraźnie oburzony na tamtą dwójkę.
   - Niestety, dzięki Wujkowi Timonowi Nagi Sześćdziesięcioletni mężczyzna o imieniu Kagami przeżył. Kagami, co robisz?
   Kagami uśmiechnął się chytrze.
   - Zabieram Wujkowi Timonowi nóż, którym zabił dwa gobeliny…
   - Zdobycie tego noża zajęło mi dziesięć lat! – krzyknął oburzony Kise.
   - Ty go uratowałeś – przypomniał mu sucho Aomine.
   - …I rzucam nim w Czupakabrę!
   Wszyscy wstrzymali oddech patrząc to na Akashiego, to na Kagamiego.
   - Trafiasz prosto w serce, a Czupakabra pada martwa. Riko, musisz oddać kartę swojej postaci i nas opuścić. Teraz.
   Riko z niedowierzaniem otworzyła usta po czym wstała bez słowa. Oddała Akashiemu kartę postaci i zmroziła Kagamiego wzrokiem co oznaczało, że od dzisiaj jego trening będzie podwojony, a może nawet i potrojony… Potem po prostu wyszła...

...TO BE CONTINUED
______________________________
tak, tak postacie są z Leauge of Legends - nie jestem na tyle kreatywna by sama je wymyślić...
miłego czytania!

4/20 Kuroko ma zboczone myśli

20 faktów o Kuroko Tetsuyi 
4/20 Kuroko ma zboczone myśli

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko

   Siedziałem sam w domu podczas gdy Kuroko zdecydował wybrać się na spacer z Numerem Dwa. Sam nie miałem najmniejszej ochoty na dziecinne zabawy z rozbrykanym szczeniakiem. szczerze mówiąc nawet go nie lubiłem...
   Zerknąłem na zegarek, nie było ich już od ponad godziny. Sięgnąłem po telefon i wykręciłem numer Kuroko, ten odebrał po zaledwie dwóch sygnałach:
   - Tak, Kagami-kun? - spytał zdyszany.
   - No hej, skarbie - powiedziałem nalewając sobie soku pomarańczowego. - Jak wam mija spacer?
   - Świetnie - odpowiedział rozpromieniony. - Gdy tylko wrócimy mam dla ciebie bojowe zadanie! - wykrzyknął hardo i radośnie, a ja jedynie przewróciłem oczami.
   - Jakie? - spytałem bez entuzjazmu.
   - Wykąpiesz Numer Dwa - byłem wręcz pewien, że uśmiecha się teraz łobuzersko. - Strasznie się pobrudził biedaczek.
   - Jasne - westchnąłem i rozsiadłem się na kanapie. Korzystając z tego, że nie ma Kuroko położyłem nogi na ławie i uśmiechnąłem się sam do siebie. - Dochodzisz już? - spytałem upijając łyk soku.
   Testsu milczał przez dłuższą chwilę po czym zaśmiał się krótko.
   - Wybacz, Kagami-kun, ale nie wiem co odpowiedzieć na tak osobiste pytanie - powiedział wyniośle co chwila dusząc się śmiechem.
   - A idź do diabła - warknąłem i się rozłączyłem.
   Położyłem się wygodnie na kanapie i włączyłem telewizor. Nie wiadomo dlaczego, ale zacząłem oglądać jakąś operę mydlaną, która niesamowicie przypominała mi moje życie. No cóż, czasem wszystko może wyglądać jak w kiepskim romansidle.
   Po kilku minutach wrócił Kuroko z Numerem Dwa. Pies od razu popędził do naszej sypialni by zająć miejsce na łóżku obok Kuroko przede mną. Każdej nocy, dosłownie każdej miałem go ochotę za to udusić. Zerknąłem leniwie za siebie, Tetsu ściągał buty. Usiadłem leniwie na kanapie, a potem wstałem i z rękami w kieszeni do niego poszedłem.
   Spojrzał na mnie chytrze.
   - A wiec doszedłem - oznajmił uradowany. - Specjalnie dla ciebie, Kagami-kun.
   Potem wtulił się we mnie i stając na palcach delikatnie pocałował w policzek.
   - Ty mały zboczeńcu - zamruczałem mu prosto do ucha i przytuliłem jeszcze mocniej.

3/20 Kuroko jest naprawdę niski

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
3/20 Kuroko jest naprawdę niski

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko



   - Kagami-kun, schyl się – polecił mi Kuroko zaciskając drobne palce na skraju mojej koszulki.
   - Nie. Będę idiotycznie wyglądać – burknąłem nie zatrzymując się, jednak Tetsu nie zamierzał mnie puścić. Ostatecznie ciągnąłem go za sobą do samego mieszkania. Gdy tylko zamknąłem drzwi pociągnął mnie jeszcze bardziej w dół i zapytał:
   - A teraz się schylisz, Kagami-kun?
   - Po co? – jęknąłem zażenowany.
   - Bo chcę cię pocałować, idioto.
   Spojrzałem na jego naburmuszoną minę i od razu wybuchłem śmiechem. Pomimo to posłusznie się schyliłem i umożliwiłem mu dostęp do moich ust. Natychmiast to wykorzystał i przytknął swoje wargi do moich. Potem przytulił się do mnie czule, jak małe dziecko. I nagle poczułem się jak wyjątkowo duża mama.
   - Musisz urosnąć – jęknąłem.
   - Albo kupić szpilki.

2/20 Kuroko ma manię sprzątania

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
2/20 Kuroko ma manię sprzątania

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko



   - Kagami-kun, odkładaj rzeczy na miejsce – zganił mnie Kuroko i podniósł moją koszulkę, po czym odniósł ją do sypialni.
   Jedynie przewróciłem oczami i powróciłem do oglądania meczu. Po pierwszej połowie było wciąż 0:0. Najgorszy mecz świata. Wstałem z kanapy i podszedłem do lodówki, poszperałem w niej przez chwilę, aż w końcu znalazłem moje ulubione piwo. Powróciłem do kanapy i upewniając się, że Kuroko nie ma w pobliżu położyłem nogi na ławie i otworzyłem puszkę. Pociągnąłem sporego łyka.
   - Zdejmij nogi ze stołu, Kagami-kun.
   Zakrztusiłem się piwem. Jak ten wredny mały stwór się tu znalazł?
   - Tetsu, daj spokój – powiedziałem uwodzicielsko. – Oglądam mecz.
   - Widzę – burknął opierając ręce o biodra. – Ale to nie znaczy, że możesz brudzić stół.
   - Cicho, Tetsu. Już się zaczęło. – Uciszyłem go gestem ręki i popijając piwo uważnie zacząłem patrzeć w telewizor.
   Mógłbym przysiąc, że usłyszałem jak Kuroko zgrzyta zębami. Ze złością malującą się na twarzy, jakiej dawno nie widziałem, podszedł do mnie i złapał mocno za nogi i wkładając w to całą swoją siłę próbował je podnieść, jednak bezskutecznie. Gdy chciałem zabrać go na Diabelski Młyn zapierał się z całej siły i ledwo mogłem go ruszyć, a teraz… Aż żal było patrzeć jak się męczy.
   Uniosłem lekko nogi, tak, że Kuroko opadł z krzykiem na kanapę obok mnie. Spojrzał na mnie zabójczym spojrzeniem i zaczął łaskotać. W pewnym sensie był to jakiś pomysł, bo ostatecznie zdjąłem nogi z ławy, ale przy tym z rąk wypadła mi niemal pełna puszka piwa i wylądowała na dywanie.
   Nie pozostałem mu dłużny i przewracając go na łóżko unieruchomiłem jego ręce nad głową. Zacząłem składać drobne pocałunki na jego szyi i szczęce.
   - Kagami-kun?
   - Tak?
   -Wiesz, że będziesz to musiał posprzątać, prawda? – I romantyzm szlak trafił.

piątek, 20 czerwca 2014

1/20 Kuroko ma lęk wysokości

20 faktów o Kuroko Tetsuyi
1/20 Kuroko ma lęk wysokości

Opowiadanie
Pairing: Kagami x Kuroko

   - Chodźmy na diabelski młyn! - powiedziałem natychmiast ustawiając się w kolejce.
   - Nie, dziękuję - powiedział Kuroko nie zamierzając ruszyć się w miejsca. - Mam alergię na śmierć.
   - Daj spokój. Chodź.
   Przewróciłem oczami i chwyciłem go za ramię chcąc siłą zaciągnąć do kolejki. z zaskoczeniem jednak musiałem stwierdzić, że to chuchro wcale nie jest takim chuchrem i ma całkiem sporo siły. A przynajmniej dość siły by nie dać się najzwyczajniej w świecie zaciągnąć do kolejki. Nie zdołał jednak wytrzymać dłużej niż tylko kilku sekund.
   - Kagami-kun, chcesz mnie zabić? - jęknął Kuroko, który z pewnością chciałby teraz zniknąć jednak moje palce zaciśnięte na na jego nadgarstku powstrzymywały go od tego.
   - Gdybym chciał cię zabić z pewnością znalazłbym na to prostsze sposoby - odpowiedziałem robiąc krok do przodu i z satysfakcją obserwując kurczącą się znacznie kolejkę.
   Już tylko jedna osoba dzieliła nas od kasy. Od diabelskiego młynu. I jak pewnie sądził Kuroko od pewnej śmierci. Wolną ręką złapał mnie za rękaw bluzy i pociągnął do tyłu, spojrzałem na niego, a w jego oczach kryła się desperacja.
   - Jak już kupimy bilety nie będzie odwrotu - jęknął cicho. - Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
   - Tak i chcę to zrobić. Teraz.
   Wykonałem kolejny krok i kupiłem bilety. Szybko zajęliśmy miejsca na siedzeniach. Przestałem trzymać Kuroko, jak małe dziecko, które mogłoby się  zgubić, a jest za bardzo nieśmiałe by powiedzieć komuś o tym, że się zgubił. Ten jednak kurczowo trzymał się mojego ramienia. Gdy ruszyliśmy wydał z siebie głośny krzyk, a jego palce wbiły się mocniej w moje ramie.
   - Nie patrz w dół. Nie patrz w dół. Tylko nie patrz w dół - powtarzał z zamkniętymi oczami.
   Dlaczego przyglądając się mu miałem ochotę wybuchnąć śmiechem? Bo oczywiście wyglądał komicznie. Otworzył jedno oko i ukradkiem spojrzał w dół.
   - Nie mogę patrzeć! - krzyknął i zaciskając mocno oczy wtulił się w moją pierś.
   Tym razem nie zdołałem powstrzymać śmiechu.

Kobiecy śmiech i szminka

Oneshot
Pairing: Kagami x Kise

   - Słyszałem kobiecy śmiech - oznajmił Akashi patrząc z wyrzutem na Kagamiego stojącego w drzwiach swojego pokoju jedynie w bokserkach i koszulce idealnie podkreślającej jego mięśnie. 
   - Sprawdzałem czy potrafię się śmiać jak kobieta - odpowiedział bez zająknięcia. 
   - Czuję perfumy - wciągnął powietrze nosem. 
   - Odświeżacz. 
   - Masz szminkę na szyi.
   - Wysypka. 
   - Och, to musisz uważać. Taka wysypka to nie byle co! - ostrzegł go Akashi krzyżując ramiona na piersi.
   - Zapamiętam to sobie - odpowiedział Kagami z uśmiechem i zatrzasnął drzwi tuż przed nosem Akashiego. oczywiście sprawiło mu to przyjemność, której nie dało się opisać. 
   - Wcale nie śmieję się jak dziewczyna - burknął Kise rozwalony na łóżku. Jego fryzura pozostawiała wiele do życzenia. Kagami dawno nie widział modela w tak wielkim nieładzie.
   - Co do tego mógłbym się spierać. 
   - A to wcale nie była szminka, tylko bardzo męski błyszczyk. Bardzo męski - powtórzył z naciskiem.
   Kagami jedynie przewrócił oczami i podszedł do łóżka, po czym rozłożył się na nim wygodnie. Kise przewrócił się na brzuch, a chłopak nie mógł wręcz oderwać wzroku od jego pośladek. 

Cholera. Dlaczego on musi być tak idealnie nieidealny?

   - A wracając do mojego śmiech - mówił wciąż Kise - to on jest zmysłowy. nie kobiecy. Może odrobinę delikatniejszy niż twój, ale... 
   Nie zdołał dokończyć gdyż z jego gardła wydobył się krzyk zaskoczenia, gdy ręka Kagamiego zderzyła się z jego pośladkami. Taiga wydawał się zaszokowany własnym zachowaniem, natychmiast oblał się rumieńcem, a rękę która była sprawcą całego zamieszania schował pod kołdrą. 

Dałem klapsa Kise. Najzwyczajniej w świecie dałem mu klapsa. Jak mogłem upaść tak nisko? 
Wiele jest rzeczy pode mną, ale pode mną nie ma już nic...  

   - Za co to było?! - warknął Kise. - Albo nie, nie mów. Możesz jeszcze raz? - Ułożył się tak jak poprzednio, ale Kagami obdarzył go jedynie nieczułym spojrzeniem i odepchnął lekko. 
   - Nie. To była spontaniczna decyzja. 
   Kise z całą pewnością nie zadowoliła odpowiedź partnera. Leżeli dłuższą chwilę w milczeniu, dopóki Kise go nie przerwał: 
   - Kochasz mnie, Kagamicchi? - spytał leżąc na boku i podtrzymując głowę na dłoni. Patrzył na Taige z niecierpliwym wyrazem twarzy, ten jednak zamarł ze spojrzeniem wbitym w podłogę. 
   - Co druga żyrafa jest biseksualna - wypalił nagle. 
   - Co to ma ze mną wspólnego? 
   - Nic. Podjąłem desperacką próbę zmiany tematu. 
   Kise prychnął i obracając się na plecy zawinął kołdrę wokół swojego uda. Położył się na plecach i
skrzyżował ramiona na piersi, przymknął oczy jakby chciał odwrócić uwagę Kagamiego od siebie, ale jedynie ją przyciągnął. Taiga umieścił brodę w zagłębieniu szyi Kise i pocałował go delikatnie. Ryota nie zamierzał otworzyć oczu. kagami przesunął usta niżej i przejechał językiem wokół sutków Kise, ten nawet się nie poruszył. 
   Dopiero gdy Taiga przesunął język na jego brzuch, a rękę wsunął do jego spodni Kise poruszył się gwałtownie odpychając przy tym chłopaka i niemal lądując na podłodze. 
   - Nie myśl o moim boskim ciele - warknął. - Mam też duszę. 
   - Niestety muszę powiedzieć, że ciało jest dużo lepsze od duszy.
  - Bo jesteś idiotą - Ryota przeczesał nerwowo włosy. - Ale jakże cudownym idiotą. Chcę się z tobą pieprzyć w łazience - oznajmił wesoło. 
   - Zwariowałeś? gdyby Akashi nas tam zobaczył to nie zawahałby się ani chwili by nas zabić.  
   - Na tak ekstremalny seks nie jestem gotowy... - rozejrzał się dookoła.- Co jest za tymi drzwiami? - spytał wskazując na nie.
   - Garderoba. 
   - A więc chcę się z tobą pieprzyć na podłodze w garderobie przy zgaszonym świetle. - Oznajmił wstając z łóżka i podchodząc do drzwi garderoby. - No chodź, Kagamicchi. 
   Chłopak leniwie, ale posłusznie podążył za Kise. 
  - Skąd w twoim wieku takie szalone pomysły? - spytał otwierając drzwi garderoby i natychmiast zanurzając się w jej mroku.
   - Jestem kreatywny - oznajmił Kise wchodząc za Kagamim, gdy obaj znaleźli się w garderobie Kise zamknął drzwi, a ta wydała się jeszcze mniejsza. - Pamiętam jak Aomine mi o tobie opowiadałam - odezwał się Ryota przerywając milczenie. 
   - Mówił o mnie?
   - Tak. 
   - A co dokładnie? 
  - Że gdy zobaczę cię nago, to przestanę czuć się jak mężczyzna - odpowiedział z uśmiechem.- Ale widziałem cię nago już wiele razy, a moja męskość pozostała tak samo męska. 
   - Może patrzysz pod złym kątem? 
   - Widziałem go już pod każdym kątem i to niczego nie zmienia.
   - Możesz się zamknąć? - warknął Kagami starając się ukryć urazę. - Chcesz się pieprzyć czy nie? 
   - Zrujnujesz mój idealny wygląd! - krzyknął Kise gdy Taiga zaczął rozpinać jego spodnie. 
   - Tu jest ciemno idioto. - Warknął nie przestając mocować się ze spodniami Kise. - gówno mnie obchodzi jak wyglądasz. Aktualnie mógłbyś być nawet moją babcią. Po prostu chcę cie przelecieć.
   - To bardzo przychylne stwierdzenie dla twojej babci - stwierdził Kise.- Mi ono jednak nie pochlebia. 
   - Proszę cię. Zamknij się. 
   Tym razem Kise posłuchał, a Kagami miał już czysty dostęp do ust chłopaka i niezwłocznie to wykorzystał. Przygryzł wargę blondyna, miał na to ochotę od dłuższego czasu. A gdy ten rozchylił usta jęcząc cicho Taiga uznał to za zielone światło i wepchnął język do ust Ryoty. Zaczął pieścić wnętrze jego ust, a Kise wsunął ręce pod koszulkę Kagamiego. Ten z głośnym jękiem odskoczył od chłopaka, oparł się o drzwi dysząc.
   - Idioto! - warknął. - Masz zimne ręce.
  - Zamierzałem właśnie je rozgrzać... - mruknął cicho, a jego głos był zmysłowy, wręcz przyprawiający o dreszcze, ociekający seksem.

Mój prywatny Bóg Seksu.

   Kagami nie działał już świadomie. Natychmiast pozbył się koszulki i znów powrócił do Kise. Nie przeszkadzały mu już zimne ręce uważnie badające każdy skrawek jego nagiego torsu.A on sam z satysfakcją zatopił dłonie w miękkich włosach chłopaka. Z czułością zaczął całować szczękę Taigi, z każdą chwilą sunął coraz niżej. Gdy znalazł się przy sutkach zaczął ssać je lekko co wywoływało u Ryoty rozkoszne jęki. 
   - Zdejmij spodnie - zamruczał do ucha blondyna, a potem przygryzł je mocno. 
   - Ty to zrób - powiedział słodko. Zbyt słodko, a Taiga nie dał długo się prosić. Teraz już za pierwszym razem zdołał rozpiąć spodnie Kise. Te natychmiast opadły na podłogę i już oboje stali jedynie w bokserkach. Ryota zadrżał. - Musisz zainwestować w ogrzewanie w garderobie.
   - Później - zamruczał leniwie Kagami klękając przed Kise i wkładając rękę pod różowe (które niegdyś były białe, ale jak sądził Kise wylądowały w praniu z jedną czerwoną skarpetką) bokserki. Zsunął je do kolan chłopaka pozostawiając go całkiem nagiego. Prawą ręką chwycił jego męskość, a potem bez jakiegokolwiek przeciągania zaczął powoli wsuwać ją do ust.
   Kise wydał z siebie głośny jęk gdy tylko Kagami zaczął ssać. Nie zaprzestał tej czynności, ale modlił się w duchu by Akashi go nie usłyszał. Nie słyszał dźwięku otwieranych drzwi, co było dobrym znakiem, ale Kise nie przestawał jęczeć, a nawet robił się coraz głośniejszy. Nagle wytrysnął obficie spermą prosto do gardła Taigi. Ten połkną połowę, a resztę odruchowo wypluł. Otarł usta wierzchem dłoni i spojrzał na zaczerwienionego Kise, jego włosy były jeszcze bardziej potargane niż wcześniej.
   - Módl się, że Akashi cię nie słyszał. W przeciwnym razie zamieszkam u ciebie.

Sen

Miniaturka
Pairing: Aomine x Momoi

   Obudził mnie podmuch wiatru,który wdarł się do mojego pokoju poprzez otwarte drzwi. Gdy tylko się podniosłam zobaczyłam granatową czuprynę Aomine i od razu wiedziałam, że to nie będzie łatwy wieczór.
   - Da-chan, co ty tu robisz? - spytałam wstając. Moje stopy zetknęły się z zimną podłogą i zadrżałam.
   - To twój sen - odpowiedział spokojnie Aomine podchodząc w moją stronę. - Ty musisz odpowiedzieć na to pytanie.
   Aomine nie zatrzymał się ani na chwilę, w końcu znalazł się przy mnie. Objął mnie w pasie i przyciągnął mocniej do siebie, tak, że jego nabrzmiała erekcja napierała na mój brzuch. Próbowałam się wydostać jednak jego uścisk był żelazny.
   - Wszystko co tu się dzieje jest twoim życzeniem, Momoi - powiedział zaciskając palce na skraju mojej koszuli nocnej.
   - Raczej twoim zboczeniem - znów próbowałam się wyrwać, ale on nie zwracał na to uwagi. Zdjął mi koszulę przez głowę po czym spojrzał na mój biustonosz.
   - Moim zdaniem to niepotrzebna część garderoby. - Sprawnym ruchem rozpiął biustonosz i przeniósł wzrok na koronkowe majtki.- To także. - Zsunął je z moich bioder i po chwili wylądowały na podłodze obok biustonosza.
   - Gwałcić - powiedział jedynie i zabrał się do roboty.

sobota, 17 maja 2014

Las Vegas

One shot
Pairing: Kise x Aomine


   - Ta pozycja jest idiotyczna! Wszystko mnie boli! Ał! Kise, bądź delikatniejszy!
   - Mi też ta pozycja nie przypadła do gustu... A ty ciągle się wiercisz, Aominecchi! Jakbyś siedział spokojnie to nic by ci się nie stało!
   - To ty wciąż jesteś na górze! Ał! Masz większe pole do popisu!
   - Zamknij się i zacznij współpracować!
   - Jak mam współpracować?! Odwalasz całą robotę za mnie! Zabierasz wszystko co najlepsze! Ał Kise, do cholery, złaź ze mnie natychmiast!
   - Ja nie... Ja nie mogę...
   - Co to ma znaczyć, że nie możesz?! Nie gadaj i złaź ze mnie! I to już! Ał, Kise!
   - Ut... Utknąłem... Nie mogę się ruszyć...
   - KISE!!! Jak mogłeś utknąć?!
   - Bo on jest za duży!
   - Nie moja wina, kretynie, ze masz za dużego!Wyjmij go stamtąd natychmiast! Chcę na górę!
   - Nie mogę! Mówię, że utknął!
   - ...
   - ...
   - ...
   - AŁ! Jeżeli już musisz tam zostać bądź delikatniejszy, idioto!
   - Jęczysz jak baba...
   - Bo mi niewygodnie. A ten zakład to był twój pomysł! Co cię w ogóle podkusiło?! Ał!
   - Sądziłem, że wygrasz.
   - Sądziłeś, że... co?! Nikt normalny nie mógł wygrać, bo nikt normalny nie może połknąć 10 monet!
   - Kagamicchi połknął...
   - Bo to były czekoladowe monety!
   - Więc dlaczego ty takich nie użyłeś?
   - Och, wybacz, że jedyne monety jakie znam są metalowe a nie słodkie i lepkie... Ał! Dosyć tego! Idę na górę!
   - Nie, Aominecchi! Mój...
   - Ał! Zamknij się, bo wszyscy cię usłyszą.
   - Ale mój...
   - Zaraz go wyjmę. Cicho.
   - ...
   - ...
   - Ał! Idioto! Mogłeś go złamać!
   - Niech następnym razem nie pcha się tam gdzie go nie chcą!
   - To przez ciebie! Masz za małą...
   - Zamknij się! To był twój pomysł i ty ponosisz wszelką odpowiedzialność za zarówno mój i twój stan zdrowia!
   - Gdybyś miał większą...
   - To i tak twoja wina!
   - Skąd mogłem wiedzieć, że ich chorym życzeniem będzie zamknięcie nas w  walizce i wysłanie do Las Vegas?! Nie wiedziałem też, że masz tak klaustrofobicznie małą walizkę! Tak! Powiedziałem to i jestem z tego dumny! Masz małą walizkę! Mam gdzieś co sobie pomyślisz! To twoja walizka!
   - A ty masz ogromne palce, które nie potrafią otworzyć zamka i zatrzaskują się w nim!
   - Gdybyś miał większą walizkę nie byłoby problemu!
   - Gdybyś się nie zakładał to by nas tutaj nie było!
   - To twoja wina! Bo oczywiście ty musiałeś się zakładać!
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Obraziłeś się?
   - Tak.
   - ...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Ał! To moje żebro!
   - Wiem co to jest.
   - Wbijasz w nie swój łokieć!
   - Wiem co robię.
   - A więc przestań!
   - Nie.
   - Dlaczego?!
   - Masz ponętne żebra.
   - Kiedy stąd wyjdziemy będziesz mógł je nawet policzyć, ale najpierw stąd wyjdźmy!
   - Jesteś strasznie spięty.
   - O co ci chodzi?!
   - Chcę na górę.
   - Nie! Wystarczająco wycierpiałem! Ał! Kise, żebro!
   - Przecież wiem.
   - No dobra! Idź sobie na górę!
   - ...
   - ...
   - Dziękuję.
   - Jesteś chory na głowę.
   - Czyli nie chcesz skorzystać z moich usług?...
   - Oczywiście, że n... Zaraz. Jakich usług?
   - Przecież nie chcesz.
   - Nieważne. I tak tu jest za mało miejsca.
   - Skoro tak mówisz...
   - Nie mam nawet jak zdjąć spodni...
   - ...
   - ...
   - ...
   - Ał, Kise... Co ty robisz? Weź tą rękę... Nie. Nie tam... Kise! Zabieraj tą łapę! Kise do cholery! Jak stąd wyjdziemy to obiecuję, że cię zabiję!
   - ...
   - Och, Kise... Nie.
   - Stanął ci, Aominecchi.
   - Zamknij się!
   - Masz ochotę...
   - Ty masz zboczone myśli!
   - Nie tylko myśli, Aominecchi.  Nie tylko myśli...
   - Kise, nie! Błagam, tylko nie tu! Kise, idioto! NIE!!!


   - Ał!
   - Auuu!
   - Przestan się kręcić, idioto!
   - To walizka się kręci, kretynie! Nie ja!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Chyba lądujemy, Aominecchi.
   - Nie obchodzi mnie, że lądujemy! Chcę natychmiast stąd wyjść! Wyjść! Rozumiesz? Możemy być nawet tysiąc metrów pod wodą! Chcę stąd wyjść! Teraz!
   - Opanuj się i łaskawie przestań mnie kopać!
   - Nie przestanę! Mam siniaki w każdym możliwym miejscu! Nawet tam gdzie siniaków być nie powinno!
   - A gdzie nie powinno ich być?
   - Na pewno nie tam gdzie aktualnie są! Ał! Wracamy liniami pierwszej klasy! Nie wytrzymam kolejnego lotu tak blisko ciebie! Cały czas mnie dotykasz! I to w miejscach, w których wcale nie chcę być dotykany!
   - Plecy?
   - Nie Kise! Nie chodzi o plecy!
   - W takim razie już wcale nie rozumiem.
   - Nie musisz! Po prostu się zamknij i się nie wychylaj!
   - Jak mam się wychylać? Jesteśmy zamknięci w cholernie małej walizce i pewnie zostaniemy już tu na zawsze! A do tego ciemno tu jak w dupie!
   - Wiem, Kise. Wiem! Wcale nie musisz mi tego powtarzać!
   - Chociaż nie. Twoje krzyki mogą nas ratować. Pewnie usłyszeli cię aż na madegaskarze.
   - Och, zamknij się! Lemury nam raczej nie pomogą!
   - (naśladując głos Króla Juliana) Albowiem gdyż jestem Król Julian macie się mnie słuchać i nie panikować. Panika jest bezcelowa! Dlaczego panikujecie?! Nie panikujcie!!!
   - Kise...
   - Tak?
   - Zamknij się.
   - Jesteś strasznie nerwowy, Aominecchi.
   - Ciekawe dlaczego... Ach tak! Bo jestem zamknięty w cholernie małej walizce z gościem, który widzi tylko pozytywy! Tęcza! Koniki! Latające cukierki! Przestaniesz o tym myśleć gdy tylko stąd wyjdziemy!
   - Dlaczego?
   - Bo uduszę cię gołymi rękami! Zabije! Zakopię! Sklonuję! I zabiję klony! Zabiję cię, Kise!
   - A ja sądzę, że to była wspaniała podróż.
   - Wspa... Co?! Czy na pewno mówimy o tej samej podróży?!
   - Walizka! Samolot! Las Vegas! Było wspaniale. ta podróż wzmocniła nasz związek! Nie łączy nas już tylko seks! Ufamy sobie i do tego jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
   - Przyjaciółmi? Czy przyjaciele zabijają siebie nawzajem? Bo pierwsze co zamierzam zrobić gdy tylko stąd wyjdę to cię za... Pójść do łazienki. Od sześciu godzin nie byłem w łazience i to twoja wina!
   - Jeżeli wytrzymasz do momentu gdy stąd wyjdziemy nie będę niczego żałować.
   - Jesteś okropny! Powinieneś mnie wspierać w tak trudnej chwili!
   - Czy bycie przyjacielem zobowiązuje do wspierania swoich przyjaciół podczas opróżniania pęcherza?
   - Nie. Ale bycie partnerem zobowiązuje!
   - A więc z nami koniec.
   - Co ty bredzisz?
   - Jak już skończysz znowu się zjedziemy.
   - Nie ma mowy! Nie będę przy tobie sikał!
   - Dzięki Bogu!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Zaraz! To znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry by przy mnie sikać?! Jestem idealny! Lepszej osoby nie znajdziesz!
   - Nie chcę przy tobie sikać bo to by przeniosło nasz związek na kolejny poziom!
   - Nie chcesz tego?
   - Chcę! Ale czy nie może tego zrobić jakiś inny pierwszy raz? Może pierwszy pocałunek w metrze?
   - Już całowaliśmy się w metrze... Ał! Chyba naprawdę lądujemy!


   - Dlaczego musisz być takim idiotom!
   - Sam jesteś idiotą!
   - Ja nie uciekłem nie płacąc jak tylko gość otworzył walizkę!
   - I nie rozumiem co ci nie pasuje!
   - Mogłeś zapłacić!
   - Nie mogłem! Musiałem do łazienki! Ty mogłeś zapłacić.
   - Nie miałem pieniędzy!
   - A więc też uciekłeś.
   - A co miałem zrobić?! Gdybyś nie uciekał wszystko byłoby w porządku!
   - Gdybyś się nie zakładał nie byłoby nas tutaj!
   - I jak zwykle wszystko przeze mnie!
   - Tak.
   - To ty się na mnie rzuciłeś!
   - Mówiłem, że cię zabiję.
   - Ale na oczach policjantów!
   - Nie musieli patrzeć...
   - Aominecchi! Kto jak kto ale ty powinieneś co grozi za uderzenie policjanta!
   - Pół roku więzienia...
   - CO?!
   - Mamy tu siedzieć pół roku?!
   - Może zrozumieją, że chciałem uderzyć mojego chłopaka, który musiał się zakładać o to, że połknę dziesięć monet! I że to przez ciebie tu jesteśmy! Nie moja wina, że facet chciał być bohaterem i cię ratować.
   - Aominecchi!
   - A ty kopnąłeś tego drugiego! Prosto w klejnoty! Przez dwie minuty zwijał się z bólu!
   - Myślałem, że to ty!
   - Jak mogłeś mnie z nim pomylić?! Był o głowę niższy!
   - Zamknij się! Wymyślił byś jakiś plan jak się stąd wydostać!
   - Nie da się! Ciemno tu!
   - Przecież widzę, że ciemno! Improwizuj!
   - AŁA!!! Kopnąłeś mnie!
   - Wiem!
   - Osz ty... Gdyby nie dzieliła nas ta krata to bym cię zabił!
   - Ale dzieli nas ta krata bo p[rzez ciebie wylądowaliśmy w więzieniu!
   - Wiem! Ale nie rozumiem dlaczego mamy oddzielne cele!
   - Bo chciałeś mnie zabić!
   - Wciąż chcę!
   - SAM WIDZISZ!!!
   - Dlaczego się tak wydzierasz idioto?
   - Bo mnie wkurwiłeś kretynie.
   - A ty mnie debilu!
   - Siusiumajtek!
   - Pedał!
   - ...
   - ...
   - ...
   - Nie mam siły, żeby cię obrażać, idioto.


Wyszło może trochę dziwie, ale jak większość moich one shotów pisany był w środku nocy.
Na pół spałam więc może być trochę dziwne miejscami.